„Czarodzieje zakładów” istnieją! Dorobili się wielkich fortun na typowaniu wyników meczów piłki nożnej czy koszykówki. W jaki sposób to zrobili? Jak doszli tam, gdzie są dziś? Warto poznać te historie, ale pamiętając, iż z „bukiem” naprawdę trudno wygrać.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak nazywają się największe gwiazdy zakładów bukmacherskich?
- Jakie zasady obstawiania miały te gwiazdy?
- Jakie strategie zawierania zakładów stosują najlepsi typerzy?
- Ile „czarodzieje zakładów” zarobili na swoich typach?
- Jakie biznesy uruchomili „czarodzieje zakładów”?
Historia mistrzów zakładów bukmacherskich
Kiedy myślimy o rekinach finansjery, to przed oczami stają przystojni gentlemani w perfekcyjnie skrojonych garniturach, którzy na 7:00 rano idą do biur w przeszklonych wieżowcach i analizują biznesy spółek giełdowych, wykresy i tak dalej. Ale prawda jest taka, iż jedni z najbardziej genialnych analityków rynkowych na świecie zamiast akcji innowacyjnych spółek giełdowych kontraktów na ropę naftową zawierali zakłady na mecze koszykówki NBA czy też mecze piłkarskiej Premier League!
Sport to emocje. Ale dla mistrzów zakładów bukmacherskich to była czysta matematyka, statystyka i szukanie nieefektywności rynkowych. Warto poznać sylwetki i sposoby zarabiania na zakładach przynajmniej trzech takich jegomości, którzy potrafili regularnie, przez wiele lat, ogrywać „buków” dzięki swojemu intelektowi i twardym zasadom.
Billy Walters: ojciec chrzestny Las Vegas
Jeśli w świecie zakładów sportowych istniałby odpowiednik Warrena Buffetta, bez wątpienia byłby nim Billy Walters. Jego życie to klasyczny, hollywoodzki scenariusz typu „od zera do milionera”. Urodzony w 1946 roku w biednej, wiejskiej części Kentucky, dorastał w domu bez bieżącej wody i kanalizacji. Wychowywała go pobożna babcia, która zaszczepiła w nim etykę ciężkiej pracy. Już jako siedmiolatek (!) wziął z banku pożyczkę na 40 dolarów, by kupić kosiarkę i założyć biznes ogrodniczy. Oczywiście, pożyczkę żyrowała babcia.
Prawdziwą pasją Billy’ego okazał się hazard. Zaczynał od gry w bilard za pieniądze, a swój pierwszy duży zakład postawił w wieku 10 lat na World Series w baseballu. Przegrał. Handlował samochodami i jednocześnie grał u nielegalnego bukmachera w Kentucky, co skończyło się grzywną. Wtedy zrozumiał, iż czas przenieść się tam, gdzie gra jest legalna: do Las Vegas.
Walters stał się legendą dzięki dwóm rzeczom: automatyzacji analizy oraz potężnej sieci współpracowników. Po wielu latach bojów na zakładach doszedł do wniosku, iż potrzebna jest analiza wielkich zakresów danych, by coś osiągnąć w tej materii. Połączył więc siły z programistami i matematykami, tworząc jeden z pierwszych syndykatów bukmacherskich opierających się na mocy obliczeniowej komputerów. Grupa wykorzystywała algorytmy do analizowania danych z wielu aren sportowych, zanim bukmacherzy w ogóle pomyśleli o zaawansowanej informatyzacji. Gdy bukmacherzy zorientowali się, jak skuteczny jest Walters i jego grupa, zaczęli drastycznie ograniczać jego limity lub odrzucać zakłady które stawiał. Billy zbudował więc sieć kurierów (a tak naprawdę: słupów), którzy stawiali miliony dolarów w jego imieniu, ukrywając, kto faktycznie stoi za zakładem.
Ale w czym adekwatnie tkwiła tajemnica sukcesu Waltersa? Był przede wszystkim genialnym obserwatorem rynku i psychologii bukmacherów. Jego podejście opierało się na bezwzględnej dyscyplinie i kilku żelaznych zasadach. Po pierwsze, stosował zasadę „własnego kursu”, czyli nie patrzył na kursy „buków”, tylko opracowywał własny, oparty na twardych danych i dopiero gdy go wypracował, porównywał z tym co oferuje rynek.
Po drugie, gdy Walters zaczął dysponować dużym kapitałem, zaczął wpływać na „buków” stosując zabieg „zasłony dymnej”. Jak wiadomo, bukmacherzy zmieniają kursy pod wpływem napływów (betów). Walters potrafił na początku tygodnia postawić np. 50 000 USD na underdoga (słabszą drużynę) tylko po to, by zmusić bukmacherów do drastycznego obniżenia kursu na zwycięstwo tej silniejszej. Gdy „buki” reagowali, Walters uruchamiał swoich kurierów i stawiał 500 000 USD na silniejszą drużynę po znacznie lepszym kursie.
Inną jego strategią była strategia łapania środka („middling”). To była jego koronna technika w futbolu amerykańskim. Szukał sytuacji, w których mógł obstawić jedną drużynę z handicapem +3,5 punktu na początku tygodnia, a tuż przed meczem obstawić drużynę przeciwną z handicapem -2,5 punktu. jeżeli mecz skończył się różnicą dokładnie 3 punktów, Walters wygrywał oba zakłady. jeżeli nie, tracił jedynie minimalną marżę.
Billy Walters utrzymał nieprawdopodobną, trwającą ponad trzy dekady serię zwycięskich lat z rzędu. Potrafił postawić miliony dolarów na jeden mecz Super Bowl i bez mrugnięcia okiem przyjąć porażkę, wiedząc, iż matematyczna przewaga i tak jest po jego stronie. Pieniądze które wygrywał na zakładach przeznaczał na zakup nieruchomości, ale też przyjemności, takie jak szybkie samochody.
Majątek Waltersa jest szacowany na około 200 mln USD. Przez dekady zarabiał miliony na zakładach sportowych, a do tego potrafił te pieniądze ulokować w realnej gospodarce. Zbudował małe imperium biznesowe, bowiem posiadał sieć salonów samochodowych, luksusowe pola golfowe oraz liczne nieruchomości komercyjne.
Co ciekawe, Walters w pewnym momencie przerzucił się na giełdę. Szło mu średnio, a do tego w 2017 roku usłyszał wyrok za insider trading – czyli nielegalne wykorzystywanie poufnych informacji. Co jeszcze ciekawsze, w 2021 roku wyrok który otrzymał został złagodzony przez prezydenta USA. Dziś Walters jest znany głównie ze swojej imponującej działalności filantropijnej w Las Vegas i okolicach.
Tony Bloom i jego bukmacherski fundusz hedgingowy
Przenosimy się teraz do Wielkiej Brytanii. Anthony „Tony” Bloom to człowiek o lodowatym spojrzeniu i genialnym umyśle, który zyskał w świecie pokera i zakładów przydomek The Lizard. „Jaszczurka”? Nie chodzi tylko o jego spojrzenie, ale też o dużą odporność na stres.
Urodzony w Brighton w 1970 roku, Bloom miał matematykę we krwi. Ukończył studia matematyczne na University of Manchester. Pracował krótko jako audytor w Ernst & Young oraz jako trader, ale gwałtownie rzucił korporacje finansowe dla profesjonalnego hazardu.
Pod koniec lat 90. Bloom został zatrudniony przez bukmachera Victor Chandler, aby otworzyć ich operacje w Azji. Tam jako jeden z pierwszych Europejczyków dogłębnie zrozumiał i przeanalizował mechanizm tzw. Asian handicap (handicapu azjatyckiego) – systemu zakładów piłkarskich eliminującego remis i „wyrównującego” szanse obu drużyn dzięki np. bramek. Zamiast jednak pracować dla innych, Bloom założył własną firmę konsultingową o nazwie Starlizard.
Choć oficjalnie Starlizard doradza bogatym klientom, w rzeczywistości funkcjonuje adekwatnie jak bukmacherski fundusz hedgingowy. Zatrudnia setki statystyków, programistów i ekspertów, którzy generują „taśmy” – czyli długie serie zakładów – na mecze piłki nożnej na całym świecie. jeżeli algorytm opracowany przez Blooma widzi, iż bukmacher wycenił szanse wybranej drużyny zbyt nisko, Starlizard wrzuca na rynek miliony funtów, próbując korzystać z nieefektywności rynkowej.
Czy wiadomo coś o „trickach” stosowanych przez Blooma i jego firmę? Wiadomo, iż odrzuca on tradycyjne i oficjalne statystyki, takie jak posiadanie piłki, liczba strzałów czy choćby wynik końcowy poprzednich meczów. Starlizard stworzył własne metryki i wskaźniki, które przewidziały erę wskaźnika Expected Goals (xG – oczekiwane gole). Algorytmy firmy Blooma oceniają ponoć jakość każdej pojedynczej sytuacji bramkowej, precyzję podań w strefie podbramkowej, a także poziom zmęczenia i mentalne obciążenie zawodników.
Większość typerów patrzy choćby na średnią liczbę goli zdobywanych przez daną drużynę, próbując przewidzieć ile może ona strzelić w kolejnym meczu. Bloom wie, iż to błąd, bo wysoka średnia może brać się z kanonady w jednym z poprzednich meczów. Dlatego Starlizard bada pełną dystrybucję statystyczną i modeluje tysiące scenariuszy meczu metodą Monte Carlo, by sprawdzić realne prawdopodobieństwo konkretnego wyniku.
Ponadto, Bloom unika europejskich bukmacherów, którzy gwałtownie blokują wygrywających graczy. Celuje w rynek azjatycki, gdzie płynność finansowa jest ogromna, a operatorzy zarabiają na prowizji od obrotu. Tam nikt nie limituje gracza stawiającego milion funtów na mecz Premier League, o ile rynek jest w stanie to przyjąć.
Co ciekawe, pracownicy Starlizard ponoć nie dostają tradycyjnych bonusów. Są za to zapraszani do specjalnego funduszu, do którego Bloom dokłada ogromne sumy. jeżeli modele matematyczne zadziałają i firma wygrywa, pracownicy dzielą między sobą miliony funtów. jeżeli algorytm zaliczy gorszy okres, pracownicy muszą partycypować w stratach z własnej kieszeni. To rodzi ekstremalną presję na jakość algorytmów i danych, i parcie na wynik.
Efekt? Bloom stał się miliarderem. Za zarobione pieniądze kupił swój ukochany klub piłkarski Brighton & Hove Albion F.C. W biznesie piłkarskim zaczął wykorzystywać algorytmy ze świata zakładów, dzięki czemu klub znajduje genialnych, niedocenianych zawodników za grosze i z sukcesem rywalizuje w angielskiej Premier League – w obecnym sezonie 2025/26 zajął wysokie 8 miejsce premiowane grą w europejskich pucharach. Jednak prawdziwym majstersztykiem są niektóre transfery. Przykłady? Wyciągnięcie Bena White’a ze szkółki Southampton za grosze i sprzedaż za 50 mln GBP do Arsenalu czy wyszukanie Moisesa Caicedo w Independiente del Valle i sprzedaż do Chelsea za 115 mln GBP, czyli z około 110 mln GBP zysku!
Szacowany majątek „Jaszczurki” to około 1,8 mld USD. Choć gigantyczne pieniądze „wyciągnął” bezpośrednio z zakładów, to jego fortunę powiększyły znacznie udane biznesy w branży hazardu online, inwestycje w nieruchomości oraz przede wszystkim sukcesy klubu piłkarskiego Brighton & Hove Albion.
James Holzhauer: matematyk, który rzucił wyzwanie telewizji
James Holzhauer to najmłodszy w tym gronie „czarodziej zakładów”. Urodzony w 1984 roku reprezentuje nową szkołę typerów. Ten absolwent matematyki na University of Illinois Urbana-Champaign od najmłodszych lat wykazywał genialne zdolności w zakresie szybkiego liczenia. Zamiast jednak robić karierę naukową, w 2008 roku spakował walizki i przeniósł się do Las Vegas, by żyć z zakładów sportowych.
Jak cudowny chłopak złamał system? Strategia Holzhauera opiera się na dwóch filarach: modelach prognostycznych dla niszowych rynków oraz bezwzględnym wykorzystywaniu zakładów na żywo. Holzhauer budował zaawansowane modele przewidujące wyniki długoterminowe – np. liczbę zwycięstw danej drużyny w okresie baseballowym – na rynkach, którym bukmacherzy nie poświęcali wiele uwagi. Starał się wyłapywać przewagi danych drużyn w kalendarzu meczów, i pod te przewagi zawierać zakłady długoterminowe (np. kto wygra całą ligę).
Jego największą bronią stały się jednak in-game betting czy też in-play betting – czyli zakłady na żywo. Gdy mecz trwa, algorytmy bukmacherów muszą błyskawicznie zmieniać kursy. Holzhauer zauważył, iż algorytmy te często reagują zbyt emocjonalnie i schematycznie na nagłe wydarzenia na boisku. jeżeli faworyt niespodziewanie przegrywa do przerwy, algorytm często „panikuje” i wystawia bardzo wysoki kurs na jego wygraną. Holzhauer wykorzystuje matematyczny model powrotu do średniej, bowiem faworyci w drugiej połowie meczu statystycznie odrabiają straty znacznie częściej, niż zakłada to spanikowany komputer. Wykorzystując matematyczną chłodną kalkulację wyłapuje on tego rodzaju błędy i stawia wysokie kwoty.
Ameryka usłyszała o nim w 2019 roku, kiedy wziął udział w legendarnym teleturnieju Jeopardy! Polski odpowiednik tegoż teleturnieju to „Va Banque”. James Holzhauer wygrał 32 odcinki z rzędu i zgarnął blisko 2,5 mln USD, ustanawiając wszelkie możliwe rekordy programu. Nie wiadomo jak duży majątek ma Holzhauer, ale wiadomo iż w samych teleturniejach wygrał kilka milionów dolarów. prawdopodobnie co najmniej drugie tyle wygrał na zakładach.
Holzhauer mieszka w Las Vegas z żoną Melissą i córką, chętnie angażując się w akcje charytatywne. Co ciekawe, jako jedyny z tej trójki udziela się publicznie: prowadzi aktywne i bardzo popularne konto w serwisie X (dawny Twitter), gdzie często w zabawny sposób komentuje sport i matematykę.
https://t.co/JiKGf8aOBY pic.twitter.com/DEG4FWRkvv
— James Holzhauer (@James_Holzhauer) November 6, 2025

2 godzin temu








