Japonia i USA wspólnie bronią jena. Tokio mówi o „zwieńczeniu sojuszu walutowego”

2 godzin temu

Japonia i Stany Zjednoczone przeprowadziły skoordynowaną interwencję na rynku walutowym, kupując jeny po gwałtownym osłabieniu japońskiej waluty. Atsushi Mimura, najważniejszy urzędnik odpowiedzialny za politykę kursową w Tokio, nazwał operację „zwieńczeniem japońsko-amerykańskiego sojuszu walutowego”. Jednocześnie władze obu państw zapowiedziały, iż są gotowe działać ponownie.

Japońskie Ministerstwo Finansów potwierdziło w poniedziałek, iż 31 lipca, podczas handlu w Stanach Zjednoczonych, kupowało jeny w porozumieniu z amerykańskim Departamentem Skarbu. Celem było ograniczenie – jak określiły to władze – „nadmiernej zmienności i nieuporządkowanych ruchów” na rynku.

Operacja została przeprowadzona po tym, jak kurs USD/JPY zbliżył się do 164 jenów za dolara, czyli poziomu niewidzianego od około 40 lat. Po serii interwencji japońska waluta gwałtownie odrobiła część strat. W poniedziałek rano dolar spadał przejściowo do około 156,50 jena, a wcześniej kurs schodził choćby w okolice 155 jenów.

Była to pierwsza skoordynowana interwencja walutowa Japonii i USA od 2011 r. Wówczas jednak państwa G7 sprzedawały jeny, aby zahamować ich gwałtowne umocnienie po trzęsieniu ziemi i katastrofie w Fukushimie. Ostatnia wspólna operacja Tokio i Waszyngtonu nastawiona bezpośrednio na zakup jena miała miejsce w 1998 r., podczas azjatyckiego kryzysu finansowego.

Mimura: to nie była jednorazowa operacja

Wspólna interwencja jest zwieńczeniem sojuszu walutowego Japonii i Stanów Zjednoczonych – powiedział Atsushi Mimura, wiceminister finansów ds. międzynarodowych i główny przedstawiciel Tokio odpowiedzialny za politykę kursową.

Sformułowanie to ma dla rynku istotne znaczenie. Sugeruje, iż Waszyngton nie ograniczył się do politycznego poparcia dla Japonii, ale zaakceptował możliwość aktywnej i powtarzalnej współpracy. Japońskie Ministerstwo Finansów zadeklarowało wprost, iż nie zawaha się przeprowadzić kolejnej wspólnej interwencji.

Podobny komunikat przekazał sekretarz skarbu USA Scott Bessent. Stwierdził, iż działania z 31 lipca przeciwdziałały nieuporządkowanym ruchom jena i iż Stany Zjednoczone są gotowe ponownie uczestniczyć w operacji. Poparł również „zdecydowane działania rynkowe i monetarne” Japonii, wskazując na znaczne niedowartościowanie jej waluty.

Prezydent Donald Trump przedstawił natomiast amerykański udział jako „sygnał przyjaźni” wobec Japonii i działanie korzystne dla światowej gospodarki.

FIMA zwiększa pole manewru Tokio

Jednym z najważniejszych elementów nowej współpracy jest możliwość wykorzystania przez Japonię prowadzonego przez Rezerwę Federalną mechanizmu FIMA Repo Facility. Pozwala on zagranicznym bankom centralnym i instytucjom monetarnym uzyskać krótkoterminową płynność dolarową pod zastaw amerykańskich obligacji skarbowych, bez konieczności ich definitywnej sprzedaży na rynku.

To ważne, ponieważ Japonia pozostaje największym zagranicznym właścicielem amerykańskiego długu. Finansowanie kolejnych interwencji poprzez masową sprzedaż obligacji USA mogłoby podnosić ich rentowności i destabilizować rynek długu.

Mimura zastrzegł jednak, iż FIMA jest tylko jednym z kilku dostępnych narzędzi. Limity tego programu nie wyznaczają więc całkowitej skali środków, które Tokio może przeznaczyć na obronę waluty. Japońskie Ministerstwo Finansów oficjalnie poinformowało, iż przewiduje wykorzystanie mechanizmu FIMA w przyszłości, ale nie podało wartości wspólnej operacji z 31 lipca.

Dane Banku Japonii sugerują, iż podczas wcześniejszej, prawdopodobnie samodzielnej interwencji Tokio z 30 lipca mogło sprzedać dolary o wartości choćby 58,97 mld USD. Jest to jednak szacunek oparty na zmianach sald rozliczeniowych, a nie ostateczna kwota potwierdzona przez resort finansów.

Sama interwencja może nie wystarczyć

Wspólne działanie Japonii i USA wyraźnie podniosło ryzyko zajmowania spekulacyjnych pozycji przeciwko jenowi. Jego znaczenie psychologiczne jest większe niż w przypadku jednostronnej operacji Tokio, ponieważ inwestorzy muszą w tej chwili uwzględniać możliwość kolejnych zakupów waluty w różnych strefach czasowych.

Nie zmienia to jednak fundamentów stojących za wcześniejszym osłabieniem jena. Należą do nich przez cały czas szeroka różnica między stopami procentowymi w Japonii i USA, podwyższone koszty importu energii oraz obawy o japońską politykę fiskalną.

Bank Japonii 31 lipca pozostawił główną stopę procentową na poziomie 1 proc. Decyzja zapadła większością ośmiu głosów do jednego; Hajime Takata opowiedział się za podwyżką do 1,25 proc. Mimura podkreślił, iż resort finansów będzie koordynował politykę kursową z działaniami banku centralnego.

Dla trwałości umocnienia jena najważniejsze pozostaje więc nie tylko to, jak duże środki Tokio i Waszyngton skierują na rynek, ale także czy Bank Japonii będzie kontynuował podwyżki stóp. Interwencja może zatrzymać gwałtowny, spekulacyjny ruch. Bez zmniejszenia różnicy w oprocentowaniu aktywów japońskich i amerykańskich jej długoterminowy efekt pozostaje jednak niepewny.

Źródła: Ministerstwo Finansów Japonii, Bank Japonii, Reuters

Idź do oryginalnego materiału