Decyzja Rezerwy Federalnej o podniesieniu stóp procentowych o 25 punktów bazowych do przedziału 3,75%-4,00% nie była dla rynków zaskoczeniem, ale to, co pokazały oczekiwania członków Fed i później zakomunikował Warsh wyraźnie zmieniło rynkowe nastroje i doprowadziło do małego rynkowego trzęsienia ziemi. Rynki finansowe, które po cichu liczyły na brak silnej jastrzębiej postawy zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Jastrzębia retoryka Kevina Warsha wywołała potężną falę ucieczki od ryzyka, która uderzyła rykoszetem w waluty rynków wschodzących. Złoty znalazł się w epicentrum tej wyprzedaży, a przed nami kolejne najważniejsze decyzje banków centralnych z Londynu i Tokio, które mogą dolać oliwy do rynkowego ognia.
Fed betonuje scenariusz „wyżej na dłużej”
Szef Fed, Kevin Warsh, podczas konferencji prasowej zrezygnował z dyplomacji, kompletnie odrzucając koncepcję forward guidance, co było zgodne z jego wcześniejszymi zapowiedziami i jasno zakomunikował, iż cel inflacyjny na poziomie 2% to absolutny priorytet, który nie podlega żadnym kompromisom. znosi kompromisów. Co więcej, zaktualizowany dot plot, który prezentuje oczekiwania amerykańskich bankierów centralnych, co do wysokości stóp procentowych w przyszłości brutalnie zweryfikował nadzieje na pauzę. Aż 12 z 18 członków Komitetu widzi przestrzeń na co najmniej jedną podwyżkę w tym roku, co przesuwa medianę na grudzień do 4,1%.
Ścieżki na lata 2027 i 2028 zostały podniesione o równe 50 punktów bazowych, co wraz z silnymi prognozami dla gospodarki USA stało się paliwem rakietowym dla dolara i wywindowało rentowności amerykańskich obligacji w okolice 5%. Jeszcze mocniej zareagowały krótkoterminowe rentowności, co przy zmianie struktury amerykańskiego długu może wyraźnie uderzyć w finanse państwa. Warto jednak podkreślić, iż wyższe rynkowe stopy w Stanach Zjednoczonych to mordercze środowisko dla walut z rynków wschodzących, w tym również polskiego złoteg. Co ciekawe, Warsh nie komentował tego, co może powiedzieć Donald Trump na jego decyzję. Sam amerykański prezydent na platformie Truth Social napisał, iż stopy procentowe w USA powinny być na poziomie 1% lub niżej i grozi zatrzymaniem handlu z każdym państwem, z którym Stany Zjednoczone mają deficyt.
Kapitulacja złotego i techniczne wybicie
Ogromna siła amerykańskiej waluty błyskawicznie przełożyła się na wyprzedaż na polskim rynku. Kapitulacja złotego jest nad wyraz widoczna. Jeszcze wczoraj rano sesja na parze EURPLN rozpoczynała się w okolicach 4,3440, a dziś rano obserwowaliśmy atak na barierę 4,36. To najwyższe poziomy od 2024 roku.
Jak można zobaczyć na wykresie pary EURPLN, doszło do bardzo dynamicznego wybicia w górę po ostatniej konsolidacji w postaci technicznej formacji trójkąta. Techniczny układ, po przełamaniu linii oporu, otworzył drogę do dalszych wzrostów, potęgując rynkową panikę. Z kolei para USDPLN znalazła się pod presją testowania psychologicznego poziomu 3,80. Co prawda dzisiaj rano widzimy pewną próbę redukcji siły dolara na szerokim rynku, co pozwala kursowi USDPLN na ostrożne zejście poniżej 3,80, jednak otoczenie makroekonomiczne nie sprzyja w tej chwili polskiemu złotemu, w szczególnośći, iż RPP wysłał ostatnio raczej mniej jastrzębi komunikat.
Czas na BoE i BoJ. Czy dojdzie do niespodzianki?
Po amerykańskim uderzeniu, rynek wstrzymuje oddech przed kolejnymi decyzjami, które mogą namieszać na rynku walutowym.
Oczekuje się, iż na dzisiejszym posiedzeniu BoE utrzyma stopy procentowe bez zmian. Bank Anglii stoi jednak przed trudnym wyborem: inflacja wzrosła, ale nie ma jeszcze konsensusu na podwyżkę w tym momencie. Funt brytyjski znalazł się pod silną presją po decyzji Fed, a ewentualny brak jastrzębich sygnałów z Londynu może utrudnić funtowi odrabianie strat, choćby mimo stanu krótkoterminowego wyprzedania.
Z kolei na jutrzejszym posiedzeniu w Japonii rynek wycenia podwyżkę stóp. Teoretycznie powinno to wspierać jena, jednak potężny wzrost rentowności w USA całkowicie zdominował narrację. W efekcie para USDJPY zaczyna już redukować swoje ostatnie spadki i dynamicznie powraca w okolice 155-156. Rynek zdaje się mówić, iż w obliczu tak silnego Fedu, choćby podwyżka BoJ może nie wystarczyć do trwałego odwrócenia trendu na jenie. Ratunkiem dla jena będzie bardzo silne oświadczenie wskazujące na kolejne podwyżki ze strony Banku Japonii w celu zdławienia inflacji.
Chwilę po 9 rano, czyli po otwarciu europejskiego rynku za dolara płacimy 3,7991 zł, za euro 4,3592 zł, za franka 4,6065 zł, a za funta 5,0859 zł.
Autor: Michał Stajniak, CFA, Wicedyrektor Działu Analiz w XTB

7 godzin temu






