Mimo interwencji walutowych i jastrzębich sygnałów Banku Japonii, japońska waluta ponownie traci na wartości. Kurs USD/JPY zbliża się do 156,50, co budzi obawy o kondycję gospodarki Kraju Kwitnącej Wiśni.
Powrót do słabości po krótkotrwałym umocnieniu
Japoński jen przeżywa jeden z najtrudniejszych okresów w ostatnich dekadach. Po krótkotrwałym umocnieniu pod koniec stycznia 2026 roku, wywołanym spekulacjami o skoordynowanej interwencji walutowej Stanów Zjednoczonych i Japonii, waluta ponownie osłabia się względem dolara amerykańskiego. Kurs USD/JPY oscyluje w okolicach poziomu 156,30–156,50, co oznacza wzrost o ponad 0,4 % w porównaniu z poprzednią sesją.
Dynamika ostatnich tygodni doskonale ilustruje fundamentalną słabość jena. Jeszcze w trzecim tygodniu stycznia para walutowa zbliżyła się do psychologicznej bariery 160 jenów za dolara – poziomu uznawanego przez rynki za granicę tolerancji japońskich władz monetarnych. Reakcja była natychmiastowa: 24 stycznia jen zanotował największy jednodniowy wzrost od sierpnia poprzedniego roku, umacniając się o niemal 1,75 % do poziomu 155,63 za dolara. Jeszcze większe poruszenie wywołały doniesienia agencji Reuters o przeprowadzeniu przez nowojorski oddział Rezerwy Federalnej tak zwanych rate checks – procedury, która tradycyjnie poprzedza skoordynowane interwencje walutowe.
Widmo wspólnej interwencji USA i Japonii
Spekulacje o możliwej wspólnej akcji amerykańsko-japońskiej nie były bezpodstawne. W połowie stycznia minister finansów Japonii Satsuki Katayama poinformowała, iż podczas rozmów ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Scottem Bessentem obie strony wyraziły zaniepokojenie jednostronną deprecjacją jena. Bessent, sekretarz skarbu w administracji prezydenta Donalda Trumpa, publicznie komentował również słabość koreańskiego wona, sugerując, iż jego deprecjacja nie odpowiada fundamentom gospodarczym. Komentatorzy rynkowi zaczęli spekulować o możliwości zawarcia nieformalnego porozumienia w sprawie kursu azjatyckich walut – niektórzy określali je mianem potencjalnego „porozumienia z Mar-a-Lago”.
Premier Japonii Sanae Takaichi, pierwsza kobieta sprawująca ten urząd w historii kraju, 25 stycznia ostrzegła, iż rząd podejmie niezbędne kroki przeciwko spekulacyjnym i anormalnym ruchom rynkowym. Deklaracja ta tymczasowo wzmocniła jena, który osiągnął najwyższy poziom od dwóch miesięcy – około 153,31 za dolara. Jednak efekt oświadczeń okazał się krótkotrwały. W ciągu zaledwie tygodnia kurs powrócił do poziomów sprzed werbalnych interwencji, a następnie kontynuował wzrost, przekraczając 156 jenów za dolara.
Dysparytet stóp procentowych kluczowym czynnikiem
Analitycy wskazują na kilka czynników strukturalnych odpowiedzialnych za systematyczną słabość japońskiej waluty. Najważniejszym z nich pozostaje dysparytet stóp procentowych między Japonią a Stanami Zjednoczonymi. Bank Japonii utrzymuje główną stopę procentową na poziomie 0,75 % po jej podwyższeniu w grudniu 2025 roku. Dla porównania Rezerwa Federalna, mimo serii obniżek w 2024 i 2025 roku, wciąż utrzymuje stopy w przedziale 3,5–3,75 %, co potwierdziła decyzja z posiedzenia 28 stycznia bieżącego roku. Różnica sięgająca niemal trzech punktów procentowych sprawia, iż kapitał spekulacyjny preferuje aktywa denominowane w dolarze, wywierając ciągłą presję na jena.
Polityka fiskalna Takaichi niepokoi inwestorów
Sytuację komplikują obawy dotyczące japońskiej polityki fiskalnej. Premier Takaichi, która objęła urząd w październiku 2025 roku, zapowiedziała ambitny program wydatków publicznych i obniżek podatków. 19 stycznia ogłosiła przedterminowe wybory parlamentarne, które odbędą się 8 lutego 2026 roku. Kampania wyborcza skupia się na obietnicach zwiększenia transferów socjalnych i stymulacji gospodarczej, co budzi niepokój inwestorów obligacyjnych. Od momentu objęcia władzy przez Takaichi rentowności japońskich obligacji skarbowych wyraźnie wzrosły, a jen stracił ponad 5 % względem dolara.
Bank Japonii w trudnej sytuacji
Bank Japonii znalazł się między młotem a kowadłem. W swojej styczniowej projekcji bank centralny podtrzymał jastrzębią retorykę, podnosząc prognozę wzrostu PKB dla roku fiskalnego 2025 do 0,9 % oraz dla roku 2026 do 1 %. Jednocześnie wyraził rosnące zaniepokojenie wpływem słabego jena na inflację importowaną. W specjalnej analizie opublikowanej 26 stycznia BOJ wskazał, iż deprecjacja waluty w pierwszym roku przekłada się bezpośrednio na wzrost cen poprzez wyższe koszty importu. Zjawisko to jest szczególnie dotkliwe dla Japonii – kraju niemal całkowicie uzależnionego od importu surowców energetycznych i znacznej części żywności.
Inflacja konsumencka w Japonii zwolniła wprawdzie do 2,1 % w grudniu 2025 roku z 2,9 % miesiąc wcześniej, jednak bazowy wskaźnik cen w aglomeracji tokijskiej, uznawany za wyprzedzający sygnał ogólnokrajowych trendów, utrzymał się w styczniu na poziomie 2 % rok do roku. Bank Japonii prognozuje, iż inflacja utrzyma się w okolicach 2,5 % w roku fiskalnym 2025, a następnie obniży się do około 2 % w roku 2026. Oznacza to osiągnięcie długoterminowego celu inflacyjnego, jednak za cenę trwałego osłabienia krajowej waluty i erozji siły nabywczej gospodarstw domowych.
Spekulanci obstawiają dalsze osłabienie
Dane Commodity Futures Trading Commission wskazują, iż fundusze hedgingowe rozpoczęły 2026 rok z wyraźnie ujemną pozycją netto na jenie, co oznacza, iż instytucjonalni inwestorzy aktywnie obstawiają dalsze osłabienie waluty. Strategia carry trade, polegająca na pożyczaniu taniego jena w celu inwestowania w aktywa o wyższej stopie zwrotu, pozostaje jednym z najbardziej popularnych globalnych pozycji spekulacyjnych.
Perspektywy: niepewność przed wyborami
Perspektywy dla jena w najbliższych miesiącach pozostają niepewne. Analitycy MUFG w lutowym raporcie walutowym wskazują, iż obawy o ryzyko fiskalne Japonii i powolne tempo podwyżek stóp przez BOJ przez cały czas działają na niekorzyść waluty. Z drugiej strony eksperci Brown Brothers Harriman argumentują, iż fundamenty mogą zacząć wspierać jena – różnica realnych stóp procentowych sugeruje równowagowy poziom kursu USD/JPY w przedziale 141–144, znacznie poniżej obecnych notowań. Daiwa Asset Management prognozuje, iż do końca 2026 roku jen powinien się umocnić, choć droga do tego celu może okazać się wyboista.
Nadchodzące wybory parlamentarne 8 lutego stanowią bezpośrednie ryzyko dla rynków. Zwycięstwo koalicji rządzącej z premier Takaichi wzmocniłoby oczekiwania na ekspansywną politykę fiskalną, co paradoksalnie mogłoby pogłębić presję na jena pomimo potencjalnego przyspieszenia wzrostu gospodarczego. Ewentualna zmiana władzy wprowadziłaby element niepewności, który w krótkim terminie również niekoniecznie sprzyjałby japońskiej walucie.
Znaczenie dla globalnych rynków
Dla polskich obserwatorów sytuacja na parze USD/JPY ma znaczenie nie tylko publicystyczne. Japonia pozostaje trzecią co do wielkości gospodarką świata i kluczowym partnerem handlowym wielu europejskich przedsiębiorstw. Słabość jena wpływa na globalny bilans konkurencyjności, faworyzując japońskich eksporterów kosztem ich zagranicznych rywali. Jednocześnie stanowi przestrogę dla banków centralnych na całym świecie – demonstrując, jak trudno jest odwrócić wieloletni trend deprecjacji waluty, gdy fundamenty makroekonomiczne działają przeciwko interweniującym władzom.
Źródła: Bank of Japan, Bloomberg, Trading Economics

2 godzin temu








