Jen na fali, ale tylko na chwilę? Co dalej z USD/JPY? (Komentarz walutowy)

16 godzin temu

Jen japoński przeżywa najbardziej dynamiczny tydzień od lat – z poziomu blisko 164 za dolara, najsłabszego od czterech dekad, kurs USD/JPY spadł w kilka sesji do około 157,6, a rynek wciąż zadaje sobie pytanie, czy to początek trwałej zmiany trendu, czy tylko chwilowa przerwa przed powrotem presji sprzedażowej.

Interwencja jako plaster, nie lekarstwo

Skoordynowana akcja USA i Japonii, pierwsza od 1998 roku, faktycznie zrobiła swoje w krótkim terminie – jen zyskał choćby 5%, a USD/JPY zszedł poniżej psychologicznej bariery 160. Zwracam jednak uwagę, iż mechanizm tej interwencji był nietypowy: Departament Skarbu USA sprzedawał euro, a nie dolary, by kupować jena, co miało chronić rynek amerykańskich obligacji przed wymuszoną wyprzedażą przez Japonię. Traktuję to jako sygnał, iż Waszyngton bardziej martwił się o stabilność rynku Treasury niż o sam kurs jena – a to oznacza, iż interwencja była narzędziem defensywnym, nie strategicznym zwrotem w polityce walutowej.

Fundamenty przez cały czas ciążą jenowi

Na wykresie USD/JPY widać wyraźnie, iż po gwałtownym spadku para znalazła się w skrajnie wyprzedanym obszarze – RSI zjechał poniżej 30, a cena przecięła wszystkie najważniejsze średnie EMA (50, 100, 200), co technicznie sugeruje możliwość odbicia korekcyjnego w najbliższych sesjach, ale patrząc na przełamujące się średnie, można byłoby zaryzykować stwierdzenie, iż długoterminowe trendy zostały odwrócone.

Najprawdopodobniej o realnym odwróceniu można będzie mówić tylko wtedy, gdy zmieni się fundamentalny obraz różnicy stóp procentowych między Fedem i Bankiem Japonii. Fed wciąż utrzymuje stopy na wysokim poziomie, a rynek ogranicza oczekiwania na szybkie luzowanie, tymczasem BoJ prowadzi normalizację w tempie, które określiłbym jako zbyt ostrożne, by samodzielnie odwrócić presję na jena. Dopóki ten spread realnych stóp pozostaje szeroki, jen będzie wspierany „bardziej przez ryzyko kolejnej interwencji niż przez krajowe fundamenty monetarne”, co w praktyce oznacza rynek czekający na następny sygnał z Tokio, a nie trwałą zmianę narracji. Z ostatniej historii wiemy, iż system ten nie był w stanie zatrzymać potężnej fali słabości waluty Japonii.

Co dalej z USD/JPY?

Dodatkowym czynnikiem, który może być istotny w kolejnych tygodniach, jest ryzyko geopolityczne i sytuacja na rynku ropy – Japonia jako importer energii jest szczególnie wrażliwa na wzrost cen surowca, co przy silnym dolarze jako „bezpiecznej przystani” może ponownie ciążyć jenowi. Interwencja skutecznie wybiła poziom 160 jako granicę bólu dla japońskich władz, jednak póki różnica stóp procentowych działa na niekorzyść jena, każde silniejsze odreagowanie USD/JPY w górę będzie testem trwałości tego ruchu, a nie potwierdzeniem nowego trendu. Z perspektywy analizy technicznej być może 200-dniowa wykładnicza średnia krocząca okaże się ważnym testem trwałości determinacji sprzedających, o ile oczywiście na parze zobaczymy odbicie do tych stref.

Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB

Idź do oryginalnego materiału