Jen pod presją. Rynek gra scenariusz przedterminowych wyborów w Japonii

13 godzin temu

Jen pozostaje najsłabszą walutą z koszyka G10, a kurs USD/JPY ponownie pnie się w okolice poziomów, przy których rynek zaczyna dyskontować ryzyko interwencji władz w Tokio. Impulsem są rosnące spekulacje, iż premier Japonii Sanae Takaichi może rozwiązać izbę niższą parlamentu już na początku regularnej sesji (23 stycznia), co otworzyłoby drogę do przyspieszonych wyborów w lutym (w grze są m.in. terminy 8 lub 15 lutego). W takim układzie inwestorzy wyceniają nie tylko wzrost niepewności politycznej, ale przede wszystkim ryzyko dalszej ekspansji fiskalnej i utrzymania „gołębiego” miksu polityki makro w Japonii — a to jest kombinacja, która zwykle kończy się jednym – słabszym JPY.

Co dokładnie poruszyło rynkiem?

Zgodnie z informacjami przytaczanymi przez japońskie media i agencje, scenariusz wygląda następująco: rozwiązanie Izby Reprezentantów na starcie sesji 23 stycznia i szybka ścieżka do wyborów w lutym. Taką sekwencję opisuje m.in. Kyodo News, wskazując, iż w obozie rządzącym narasta przekonanie, iż Takaichi może chcieć „przyspieszonego mandatu” w sytuacji kruchej większości w izbie niższej.

Rynek czyta to wprost jako wsparcie dla tzw. „Takaichi trade”: akcje w górę, rentowności JGB w górę, jen w dół. Ten układ podbija oczekiwania, iż presja na normalizację polityki pieniężnej będzie słabsza (lub opóźniona), a polityka fiskalna bardziej ofensywna.

„Japoński fiscal cliff”

Na tle doniesień politycznych wraca temat techniczny, ale krytyczny: finansowanie budżetu i emisja obligacji. Przyspieszone wybory mogłyby opóźnić prace parlamentu nad ustawami kluczowymi dla finansowania wydatków, w tym nad rozwiązaniami umożliwiającymi emisję „deficit-covering bonds”. W praktyce oznaczałoby to ryzyko luki finansowej i większą nerwowość rynku długu, który i tak reaguje alergicznie na każdy sygnał możliwego poluzowania fiskalnego.

Ruch jest szybki, a poziomy robią się „polityczne”

W ujęciu rynkowym najważniejszy jest fakt, iż USD/JPY porusza się blisko strefy, przy której rośnie ryzyko reakcji decydentów. Obserwujemy wyraźny ruch w okolice 159 i narastające spekulacje, iż psychologiczne 160 może stać się kolejnym magnesem dla ceny.

W tle pojawia się też klasyczny mechanizm obronny Tokio: nacisk słowny i sygnalizowanie „zaniepokojenia jednostronnym ruchem”. MUFG odnotowuje, iż minister finansów Satsuki Katayama miała rozmawiać o „jednokierunkowym osłabieniu jena” z sekretarzem skarbu USA Scottem Bessentem, a temat ma być dalej monitorowany na poziomie wiceministrów. Dla FX to istotne, bo rynkowo podbija premię za ryzyko interwencji, gdy USD/JPY zbliża się do „czerwonych stref”.

Jen najsłabszy w G10, rentowności rosną. Co dalej?

MUFG opisuje jednoczesny wzrost USD/JPY powyżej ubiegłorocznych szczytów, presję na rynek JGB oraz umocnienie narracji, iż wygrana w przyspieszonych wyborach mogłaby utrwalić reflacyjne, bardziej ekspansywne podejście władz. To z kolei jest dokładnie ten typ historii, który rynek walutowy zamienia w trend — szczególnie gdy wciąż działa różnica stóp procentowych i gdy inwestorzy „doklejają” do wykresu ryzyko polityczne.

Najbliższe dni to klasyczna mieszanka, która na USD/JPY potrafi zrobić ruch większy niż dane makro: twarde potwierdzenie (lub zdementowanie) terminu rozwiązania izby niższej, sygnały z rynku długu (JGB) oraz intensywność komunikatów władz o „nadmiernych ruchach” na FX. jeżeli kalendarz wyborczy zostanie dopięty na 23 stycznia i luty, rynek prawdopodobnie utrzyma premię za ryzyko polityczne w wycenie jena — przynajmniej do momentu, w którym pojawi się realny strach przed interwencją, a nie tylko nagłówki.

Źródła: XTB, NHK World, MUFG, Kyodo News

Idź do oryginalnego materiału