Jen japoński zaczął październik od spadku. W czwartek rano czasu tokijskiego Bank Japonii opublikował podsumowanie opinii z wrześniowego posiedzenia. Inwestorzy szukali w nim sygnału, iż kolejna podwyżka stóp może przyjść już w tym miesiącu, i takiego sygnału nie znaleźli. Jen osłabił się wobec dolara choćby o 0,5 proc., do 158,21, i był najsłabszą walutą w grupie G10. Para USD/JPY doszła w ciągu dnia do okolic 158,38, czyli o ok. 0,6 proc. powyżej środowego zamknięcia.
Notatka jastrzębia, ale to za mało
Treść podsumowania trudno nazwać gołębią. Większość członków Rady uważa, iż po wrześniowej podwyżce potrzebne będą kolejne, bo presja inflacyjna rośnie. Agencja Reuters przytacza dwie wypowiedzi, które dobrze oddają nastroje w zarządzie banku:
„Jeśli pojawią się oznaki odchylenia cen w górę, Bank będzie musiał przyspieszyć tempo podwyżek stóp.”
„Pożądane jest, aby Bank stosunkowo gwałtownie zbliżył stopę procentową do przybliżonego celu” – co ma dać mu pole do reakcji na nieoczekiwane zmiany w gospodarce.
Kilku członków zauważyło, iż inflacja bazowa osiągnęła już cel 2 proc. albo jest bardzo blisko. Inni wskazywali, iż stopa neutralna może być wyższa od obecnych szacunków BoJ, czyli od przedziału 1,1-2,5 proc. Pojawiła się też uwaga, iż dotychczasowe podwyżki kilka zmieniły dla wielu firm. Jeden z członków ostrzegał, iż ceny ropy mogą pozostać wysokie, co pokazuje, jak mocno konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na sposób myślenia banku centralnego.
Rynek uznał jednak, iż to wciąż za mało. Takuya Kanda, starszy analityk walutowy w Gaitame.com Research Institute, ocenił to krótko:
„Wiele opinii było jastrzębich, ale nie na tyle, by wzmocnić oczekiwania na podwyżkę na dwóch kolejnych posiedzeniach.”
Widać to w wycenach rynku swapów. Według Bloomberga prawdopodobieństwo podwyżki do końca października spadło rano do niespełna 20 proc., podczas gdy w środę w pewnym momencie przekraczało 30 proc. Ruch w grudniu jest przez cały czas w pełni wyceniony. Pytanie nie dotyczy więc tego, czy BoJ podniesie stopy, tylko kiedy to zrobi.
Gołębie w Radzie i ostrożność rządu
Notatka pokazała też, iż w Radzie nie ma pełnej zgody. Przypomnijmy, iż 18 września Bank Japonii podniósł stopę referencyjną do 1,25 proc., najwyżej od 1995 roku, ale przy stosunku głosów 7 do 2. Przeciw głosowali Toichiro Asada i Ayano Sato. W podsumowaniu są opinie, które najpewniej pochodzą od nich: słaba konsumpcja i umiarkowana inflacja w usługach to według nich powody, by na razie wstrzymać się z kolejnymi ruchami. Więcej o samej decyzji pisaliśmy w tekście o podwyżce stóp do najwyższego poziomu od 31 lat.
Uwagę zwraca też głos rządu. Przedstawiciel Biura Gabinetu na posiedzeniu, czyli według Reutersa minister gospodarki Minoru Kiuchi, zaapelował do BoJ, by „uważnie zbadał skumulowane efekty dotychczasowych podwyżek”. Kiuchi jest uważany za zwolennika luźniejszej polityki i bliskiego współpracownika premier Sanae Takaichi. Takaichi ma ambitne plany wydatkowe i z rezerwą podchodzi do szybkiego zacieśniania, które podnosi koszt finansowania długu.
Tankan też nie pomógł jastrzębiom
W czwartek przed otwarciem sesji opublikowano też kwartalne badanie Tankan. Nastroje wśród dużych producentów przemysłowych są najlepsze od ponad ośmiu lat. Mimo to zdaniem Taro Kimury z Bloomberg Economics badanie zmniejsza szanse na podwyżkę w październiku, bo nie wskazuje na narastającą presję cenową. Gospodarka ma się dobrze, ale nie na tyle źle pod względem inflacji, by bank musiał działać szybko.
Jednocześnie rosną rentowności japońskich obligacji, zwłaszcza na dłuższym końcu krzywej. Część rynku obawia się więc, iż BoJ działa zbyt wolno wobec inflacji.
Fed wciąż wygrywa różnicą stóp
Najważniejszy dla kursu jena pozostaje jednak dystans między stopami w Japonii i w USA. Fed we wrześniu jednogłośnie podniósł stopy i zasygnalizował jeszcze jedną podwyżkę w tym roku oraz kolejną w przyszłym. Rentowność 10-letnich obligacji USA przekroczyła w tym tygodniu 5,3 proc., najwięcej od 2002 roku, choć sierpniowa inflacja PCE (3,4 proc. r/r) okazała się niższa od prognoz. Samara Hammoud ze strategii Commonwealth Bank of Australia uważa, iż poprzeczka dla BoJ jest wysoko:
„Niedawna decyzja podjęta przy podzielonych głosach i bardziej jastrzębi Fed sprawiają, iż oczekiwania na podwyżki w BoJ raczej nie wesprą jena, chyba iż bank przedstawi bardziej jednoznaczne wskazówki co do przyszłej polityki.”
Tak było już po wrześniowej decyzji. Podwyżka do 1,25 proc. i słowa prezesa Kazuo Uedy, iż „faza polityki się zmieniła”, nie umocniły jena na dłużej.
Okolice 160 jako nieformalna granica
Im bliżej poziomu 160, tym większe ryzyko, iż do gry wkroczą władze. Tokio regularnie o tym przypomina. W poniedziałek Atsushi Mimura, wiceminister finansów ds. międzynarodowych, powiedział Reutersowi, iż premier, minister finansów i strona amerykańska wysłali rynkom „bardzo jasny” komunikat w sprawie słabości jena, i należy go traktować dosłownie. Wcześniej minister finansów Satsuki Katayama i sekretarz skarbu USA Scott Bessent potwierdzili, iż niedowartościowanie jena jest dla obu stron powodem do niepokoju. Po słowach Mimury jen umocnił się na chwilę do 156,51 za dolara, ale zyski gwałtownie zniknęły.
Według Bloomberga po wrześniowym posiedzeniu BoJ władze przeprowadziły podczas sesji nowojorskiej tzw. rate check, czyli zapytały banki o kwotowania. Taki krok bywa uznawany za ostatnie ostrzeżenie przed interwencją. Dane resortu finansów obejmujące większość września nie wykazały jednak żadnych transakcji. Ostatnia duża akcja to skoordynowana z USA interwencja z 31 lipca.
Kanda zauważa, iż wzrost USD/JPY powyżej 158 prawdopodobnie zostanie ograniczony właśnie przez obawy przed interwencją. Nadchodzące tygodnie to więc test cierpliwości. BoJ nie chce dać jasnego sygnału na październik, Fed nie zamierza łagodzić polityki, a ministerstwo finansów może działać tylko na tyle, na ile pozwala mu wiarygodność kolejnych ostrzeżeń. Następne posiedzenie BoJ zaplanowano na koniec października.

1 godzina temu







