Szef Rezerwy Federalnej wstrzymuje się z ruchami stóp procentowych, choć przyznaje, iż szok energetyczny z wojny w Iranie tworzy „napięcie” między celami banku centralnego. Rynki odetchnęły – zakłady na podwyżkę stóp praktycznie wyparowały.
Jerome Powell w poniedziałek 30 marca stanął przed niemal 400 studentami na Harvardzie – w ramach zajęć z makroekonomii prowadzonych przez profesorów Davida Laibsona i Jasona Furmana. To jedno z ostatnich publicznych wystąpień Powella jako szefa Fed. Jego kadencja na tym stanowisku wygasa 15 maja, a nominowany przez Donalda Trumpa sukcesor – były gubernator Fed Kevin Warsh – wciąż czeka na zatwierdzenie przez Senat.
Główny przekaz Powella był jasny: obecny poziom stóp procentowych (przedział 3,50-3,75 proc.) pozwala na spokojną obserwację sytuacji. Szef Fed przypomniał, iż polityka monetarna działa z opóźnieniem i zanim ewentualne zaostrzenie warunków finansowych przyniosłoby efekty, szok naftowy najprawdopodobniej zdążyłby już przeminąć. Innymi słowy – Fed nie zamierza reagować paniką na to, czego jeszcze nie rozumie.
Rynki wzięły to za dobrą monetę
Reakcja inwestorów była natychmiastowa. Zakłady na podwyżkę stóp procentowych w USA, które narastały przez cały ostatni tydzień, po słowach Powella praktycznie zniknęły. Dow Jones zyskał ponad pół procenta w trakcie poniedziałkowej sesji, a kontrakty terminowe na S&P 500 i Nasdaq odreagowały wcześniejsze spadki. Rynek obligacji również się ustabilizował – rentowność dwuletnich Treasuries, która w marcu wzrosła o ponad 40 pkt bazowych (najwięcej od października 2024 r.), na chwilę przestała rosnąć.
To był potrzebny oddech. Marzec okazał się dla światowych rynków jednym z najtrudniejszych miesięcy od lat. Dow Jones wszedł w korektę, Nasdaq pogłębił ją, a indeks MSCI Asia Pacific zmierza ku najgłębszego spadku od października 2008 roku.
Dylemat między inflacją a rynkiem pracy
Powell nie ukrywał, iż Fed znalazł się w trudnym położeniu. Otwarcie mówił o napięciu między dwoma filarami mandatu banku centralnego – stabilnością cen a pełnym zatrudnieniem.
Z jednej strony – inflacja od pięciu lat utrzymuje się powyżej dwuprocentowego celu, a kolejny szok podażowy grozi jej dalszym podbiciem. Ropa Brent podrożała w marcu o blisko 59 proc. – to największy miesięczny skok w historii tego surowca. We wtorek rano benchmark testował okolice 115 dol. za baryłkę. Średnia cena benzyny w USA osiągnęła 3,99 dol. za galon wg AAA – wzrost o dolara w zaledwie miesiąc. OECD podniosła prognozę inflacji w Stanach na 2026 rok do 4,2 proc. (z wcześniejszych 2,8 proc.), a analitycy ostrzegają, iż jeżeli konflikt potrwa do czerwca, ropa może sięgnąć rekordowych 200 dol. za baryłkę.
Z drugiej strony – rynek pracy wyraźnie hamuje. W lutym gospodarka USA straciła 92 tys. miejsc pracy (najgorszy wynik od czasów pandemii, jeżeli pominąć strajki), bezrobocie wzrosło do 4,4 proc., a średnie tempo tworzenia etatów w ostatnim półroczu było niemal zerowe. Powell przyznał, iż absolwenci wchodzą na „wymagający rynek pracy” – firmy kilka zatrudniają, choć jednocześnie niechętnie zwalniają.
Oczekiwania inflacyjne pod lupą
Kluczem do dalszych decyzji Fed będą oczekiwania inflacyjne Amerykanów. Powell zaznaczył, iż ich długoterminowy poziom wciąż pozostaje „dobrze zakotwiczony”, co daje bankowi centralnemu przestrzeń do wyczekiwania. Zastrzegł jednak, iż seria następujących po sobie szoków – pandemia, cła, a teraz kryzys energetyczny – może tę stabilność podważyć.
Najnowsze badanie Uniwersytetu Michigan pokazało, iż nastroje konsumentów spadły w marcu do poziomu 53,3 pkt (z 56,6 pkt w lutym), a roczne oczekiwania inflacyjne podskoczyły z 3,4 do 3,8 proc. – największy miesięczny wzrost od kwietnia 2025 roku. To sygnał, który Fed z pewnością bierze pod uwagę, choć Powell podkreślił, iż bardziej miarodajne są dla niego miary rynkowe i oczekiwania pięcio- czy dziesięcioletnie. Te jak dotąd trzymają się w ryzach.
Między wierszami: przestroga dla następcy
Osobny wątek dotyczy przyszłości samego Fed. Trump wielokrotnie atakował Powella za utrzymywanie stóp „zbyt wysoko” i nominował na jego miejsce Kevina Warsha, który sygnalizował otwartość na obniżki. Proces zatwierdzenia utknął jednak w Senacie – republikański senator Thom Tillis zablokował wszystkie nominacje do Fed do czasu wycofania dochodzenia Departamentu Sprawiedliwości wobec Powella. Sam Powell zadeklarował, iż pozostanie na stanowisku do momentu zatwierdzenia następcy.
Na Harvardzie, zapytany o radę dla przyszłego szefa Fed, dyplomatycznie unikał personaliów. Podkreślił natomiast coś, co zabrzmiało jak zawoalowana przestroga: Fed dysponuje potężnymi narzędziami, które służą wyłącznie realizacji mandatu. „Zawsze przychodzi moment, kiedy administracja mówi: dobrze byłoby użyć tego narzędzia do czegoś innego. Musimy trzymać się tego, co robimy” – powiedział. Mówił też o instytucjach demokratycznych: łatwo je zniszczyć, trudno zbudować.
Co to oznacza dla inwestorów
Dla uczestników rynku przekaz z Cambridge jest względnie czytelny. Fed na razie nie podniesie stóp, ale nie zamierza ich też obniżać. Dotychczasowa projekcja FOMC z połowy marca zakładała jedną obniżkę w 2026 roku – teraz rynek praktycznie nie wycenia żadnego ruchu w którąkolwiek stronę. To strategia „wait and see” w najczystszej postaci.
Problem w tym, iż nikt – łącznie z szefem Fed – nie wie, jak długo potrwa wojna i jak głęboki okaże się szok energetyczny. Inflacja w Niemczech skoczyła w marcu do 2,7 proc. (z 1,9 proc.), w Hiszpanii do 3,3 proc. W strefie euro rynki wyceniają już trzy podwyżki stóp EBC do końca roku. Dolar zyskuje jako bezpieczna przystań – indeks DXY zmierza ku najlepszego miesiąca od lipca 2025 r. Jen osunął się do 160 za dolara, co grozi interwencją Tokio.
Gdy jeden ze studentów w koszulce Boston Red Sox zapytał Powella, jak obniżka stóp wpłynęłaby na zdolność Fed do realizacji obu celów w warunkach podwyższonej inflacji, szef banku centralnego spojrzał na koszulkę, uśmiechnął się i odpowiedział baseballową metaforą: „To nie jest piłka, w którą zamierzam uderzyć”. Sala zareagowała oklaskami. Rynki – lekkim odreagowaniem. Ale pytanie wisi w powietrzu. I być może właśnie to jest jedyna uczciwa odpowiedź, jaką Fed może dziś zaoferować.
Źródła: The Harvard Crimson, Reuters, CNN

19 godzin temu








