Na pytanie dotyczące optymalnej strategii dotyczącej ZUS, odpowiedziałem krótko – zdobyć uprawnienia do emerytury minimalnej, potem minimalizować składki (albo w ogóle przestać wpłacać do tego systemu). Dzisiaj czas na rozwinięcie.
Teza 1. Własną emeryturę trzeba zaplanować. Opieranie się na jednym filarze (ZUS) kompletnie nie ma sensu. Świadczenia okażą się mikroskopijne, homeopatyczne, czy jak tam je nazwać. W każdym razie nie da się za nie wyżyć, ponieważ prawdopodobnie wyniosą:
- 30% ostatniej pensji dla dzisiejszych czterdziestolatków,
- 35% ostatniej pensji dla dzisiejszych pięćdziesięciolatków,
- 20% ostatniej pensji dla dzisiejszych dwudziestolatków,
- 25% ostatniej pensji dla dzisiejszych trzydziestolatków.
Przełóżmy to na liczby. Skoro mediana wynagrodzenia (połowa zarabia więcej, połowa mniej) wynosi ok. 7200 zł brutto, mówimy o liczbach:
- 1900 zł dla 40-latków,
- 2100 zł dla 50-latków,
- 1500 zł dla 20-latków,
- 1700 zł dla 30-latków.
Wniosek prosty, chociaż bolesny. Większość urodzonych po 1986 r. dostanie emeryturę minimalną. Do pracowników dojdą przedsiębiorcy, więc w sumie 70% płacących składki nie zasłuży na więcej niż minimalne świadczenie.
Dlatego trzeba je uzupełnić, odkładając w PPK, IKZE, IKE, OKI (projekt).
Teza 2. Stała zmiana zasad wyklucza planowanie. Linkuję artykuł dotyczący zmiany reguł emerytalnych https://www.gazetaprawna.pl/praca/emerytury-i-renty/artykuly/11243361,emerytury-nizsze-od-maja-2026-nowe-tablice-gus-uderzaja-w-kieszenie-przyszlych-emerytow.html.
Wnioski dość proste i niewesołe. W ciągu roku, średnia długość życia wg ZUS i GUS wzrosła o 2.5 miesiąca. W długim okresie klęska, pracowanie rok dłużej, dało nam zysk znacznie mniejszy niż przewidywany.
Do tego szaleństwo z nowelizacjami. Raz było OFE, raz go praktycznie nie ma. Waloryzacje zależą w dużej mierze od widzimisię.
Teza 3. ZUS osiąga słabe wyniki. Kwota bazowa wzrosła od czasu kiedy zacząłem pracę i wystartowała reforma emerytalna o ok. 570%. W tyn samym czasie jednostka OFE NN o 980%, ceny nieruchomości w moim mieście o 700%, ziemia rolna o 2500%. Tegoroczna zaplanowana waloryzacja ZUS wyniesie 9,81%, WIG 20 wzrósł w tym czasie o 24%, a doszły zyski z dywidend.
Nie ma sensu wkładać kasy, w coś co nie przynosi należytego zysku.
Teza 4. Dalsze dopłacanie nie przynosi skutków. Popatrz na 30-latka z medianowym wynagrodzeniem. Podniesienie składek o 10% nic mu nie da. Dalej dostanie emeryturę minimalną. 20-latkowi i 20% nie pomoże. Co więcej, zwiększenie składek o 100% do sporej podstawy – ok. 150% przeciętnego wynagrodzenia (2-krotność mediany) spowoduje, iż zapłaci 2x więcej a dostanie emeryturę o 50% wyższą niż najniższa (dzisiaj byłoby to 3000 zł, otrzymywane przez mężczyznę przez 13 lat). Jednocześnie przez 40 lat musiałby wpłacać składki na poziomie 3000 zł (z kosztami pracodawcy). Zupełnie się nie opłaci.
Stąd ogólny wniosek – minimalizować składki, na ile to możliwe.









