Gdy w lutym 2026 roku Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, świat natychmiast skupił się na cenach ropy naftowej. Słusznie – ale jak się okazuje, nie w pełni. Zamknięcie Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa jedna trzecia światowego handlu nawozami, uruchomiło łańcuch zdarzeń, który w najbliższych miesiącach może doprowadzić do poważnych zaburzeń w globalnej produkcji żywności. JPMorgan, w raporcie opublikowanym w maju 2026 roku przez dr Sarah Kapnick – szefową działu doradztwa klimatycznego banku – wprost ostrzega, iż świat stoi u progu masowego kryzysu dostaw żywności. Bank Światowy, FAO i niezależni analitycy rynku nawozowego potwierdzają tę ocenę.
Nawozy – cichy fundament globalnego bezpieczeństwa żywnościowego
Zanim przejdziemy do mechaniki obecnego kryzysu, warto zrozumieć, dlaczego nawozy mają tak fundamentalne znaczenie. Bez syntetycznych nawozów azotowych – wynalezionych ponad sto lat temu dzięki procesowi Habera-Boscha – planeta mogłaby wyżywić zaledwie połowę obecnej populacji. Azot stanowi największy nawóz stosowany masowo na świecie, a ponad 50% globalnego popytu na niego przypada na trzy podstawowe uprawy: kukurydzę (20%), pszenicę (18%) i ryż (16%). Koszt nawozów to historycznie 21% całkowitego kosztu produkcji kukurydzy i 19% pszenicy.
Produkcja syntetycznego azotu polega na konwersji gazu ziemnego w mocznik – nawóz bogaty w azot stosowany globalnie. Jest to proces energochłonny i całkowicie zależny od dostępności surowca gazowego. To właśnie ta zależność sprawia, iż kryzys energetyczny automatycznie przekłada się na kryzys nawozowy, a ten – z opóźnieniem jednego sezonu wegetacyjnego – na kryzys żywnościowy.
Cieśnina Ormuz to wąskie gardło
Konflikt zbrojny z Iranem, który rozpoczął się 28 lutego 2026 roku, doprowadził do zamknięcia Cieśniny Ormuz dla większości cywilnego ruchu morskiego. Świat od razu poczuł skutki w postaci skoków cen ropy. Ale jak zwraca uwagę analiza Carnegie Endowment for International Peace, nawozy mają w tym kryzysie jeszcze gorszą pozycję niż ropa.
Przez Cieśninę Ormuz przepływa około jedna trzecia globalnego handlu morskiego nawozami. Kraje Zatoki Perskiej odpowiadają za ponad 36% światowego eksportu mocznika, około 20% nawozów fosforowych oraz 25% globalnej produkcji siarki – kluczowego surowca do wytwarzania nawozów fosforowych. Kapitan statku, który zdecydowałby się przepłynąć przez strefę działań wojennych, raczej wybrałby ładunek ropy niż nawozów – wartość jest po prostu wyższa. G7 utrzymuje strategiczne rezerwy ropy, ale nie nawozów. Rurociąg, który Arabia Saudyjska zbudowała, by ominąć Ormuz i eksportować przez Morze Czerwone, transportuje ropę – nie amoniak.
Skutki są mierzalne i udokumentowane. Według danych Banku Światowego z kwietnia 2026 roku, cena mocznika w kwietniu przekroczyła 850 dolarów za tonę metryczną – wzrost o 80% od lutego i najwyższy poziom od kwietnia 2022 roku. Indeks cen nawozów Banku Światowego wzrósł o ponad 12% w samym pierwszym kwartale 2026 roku, osiągając najwyższy poziom od października 2022.
Efekt domina – nie chodzi tylko o Zatokę Perską
Kryzys nawozowy nie ogranicza się do fizycznego zablokowania szlaków handlowych. Ma charakter kaskadowy – i to jest jego najbardziej niebezpieczna cecha.
Iran wstrzymał produkcję amoniaku. Katar zawiesił produkcję mocznika, amoniaku i siarki po uszkodzeniu kluczowych instalacji. Indie, pozbawione dostaw katarskiego LNG, musiały zamknąć własne fabryki nawozów. Bangladesz – podobnie. Egipt, kolejny istotny producent, stracił import gazu z Izraela i musi sięgać po coraz droższy LNG ze światowego rynku. Chiny – teoretycznie samowystarczalne – ograniczają eksport nawozów fosforowych, by chronić własnych rolników.
Jednocześnie Rosja i Białoruś, które łącznie odpowiadają za około 40% światowego eksportu potasu, 23% amoniaku i 14-16% mocznika, paradoksalnie umacniają swoją pozycję rynkową. Jak zauważa Carnegie Endowment, zakłócenia związane z konfliktem irańskim powtarzają schemat z 2022 roku – z tą różnicą, iż tym razem nakładają się na wciąż nierozwiązane napięcia z rosyjskim eksportem.
Co mówi raport JPMorgan?
Raport JPMorgan, autorstwa dr Sarah Kapnick, wyróżnia się na tle branżowych analiz z kilku powodów. Po pierwsze, łączy kryzys nawozowy z prognozami klimatycznymi. Po drugie, precyzyjnie identyfikuje mechanizm, przez który szok cenowy na rynku energii przekłada się na wielosezonowe zaburzenia w produkcji żywności.
Kluczowy argument jest następujący: nawozy azotowe muszą być aplikowane do gleby w momencie siewu. Nie można ich skutecznie zastosować później – mocznik aplikowany na powierzchnię gleby już po wzejściu roślin ulega konwersji w gaz amoniakalny, który niszczy uprawy, zamiast je wspierać. To oznacza, iż choćby jeżeli dostawy nawozów się unormują, stracone okno zasiewowe nie wraca. Sezon jest stracony.
JPMorgan wskazuje, iż przywrócenie pełnej zdolności produkcyjnej nawozów w regionie Zatoki Perskiej może zająć od 1 do 4 lat – zakłady syntezy nawozów wymagają najpierw przywrócenia dostaw gazu ziemnego, co samo w sobie może trwać 3-5 lat w przypadku uszkodzonych odwiertów. To horyzont czasowy daleko wykraczający poza jeden sezon wegetacyjny.
Bank prognozuje, iż rolnicy staną przed trzema scenariuszami: zaakceptować wyższe koszty i utrzymać produkcję (opcja A), zmniejszyć aplikację nawozów i zaakceptować niższe plony (opcja B) lub przejść na mniej wymagające uprawy (opcja C). W regionach silnie uzależnionych od importu nawozów opcja B jest statystycznie najbardziej prawdopodobna – szczególnie w przypadku kukurydzy, gdzie zależność między ceną nawozów a poziomem ich stosowania jest dobrze udokumentowana.
El Niño to kolejny problem
Jakby tego było mało, prognozy klimatyczne dodają kolejną warstwę ryzyka. NOAA prognozuje 63% szans na silne lub bardzo silne El Niño w okresie listopad 2026 – styczeń 2027. Niektóre modele wskazują choćby na możliwość „Super El Niño” z temperaturami Pacyfiku o 2°C powyżej normy.
Historycznie El Niño wiąże się ze spadkiem produkcji rolnej o średnio 3,5% w strefie tropikalnej. Kraje najbardziej zagrożone spadkiem plonów z powodu El Niño to jednocześnie kraje najbardziej uzależnione od importu nawozów z Zatoki Perskiej – przede wszystkim Indie i Brazylia. Podczas ostatniego silnego El Niño w latach 2023-2024 Indie musiały wprowadzić zakaz eksportu ryżu, by chronić wewnętrzny rynek.
JPMorgan jasno wskazuje: nałożenie się kryzysu nawozowego i El Niño na ten sam okres może doprowadzić do jednoczesnego spadku plonów w wielu regionach świata – scenariusza, który w 2022 roku się nie zmaterializował dzięki kompensacyjnym zbiorom w USA i Indiach, ale który w 2027 roku może nie mieć analogicznych buforów.
Co mówią pozostałe źródła
Bank Światowy prognozuje wzrost indeksu cen nawozów o ponad 30% w całym 2026 roku, z oczekiwanym spadkiem w 2027 roku – ale zastrzega, iż ryzyka są przechylone w górę. Ceny mocznika mają wzrosnąć o niemal 60% w 2026 roku.
David Delaney, CEO producenta nawozów fosforowych Itafos, stwierdza wprost w wywiadzie dla serwisu Brownfield:
„Jeśli spojrzycie na najbliższe 12 miesięcy, na świecie nie będzie wystarczająco dużo azotu ani fosforanu, żeby uprawiać tyle, ile uprawialiśmy dotąd. Widzę wpływ zarówno na areał, jak i na plony.”
USDA prognozuje wzrost cen pszenicy na poziomie farmy o 11,8% w 2026 roku. Indeks cen żywności FAO w lipcu 2026 odnotował wzrost cen pszenicy o 5,8% m/m i 9,9% r/r.
Raport GRFC 2026 (Global Report on Food Crises), opublikowany w kwietniu przez FAO, WFP i partnerów, potwierdza, iż w 2025 roku 266 milionów ludzi w 47 krajach doświadczyło ostrego braku bezpieczeństwa żywnościowego. Obecny szok nawozowy grozi pogłębieniem tych statystyk.
Czy to sianie paniki, czy realne zagrożenie?
Warto podkreślić, iż obecny wzrost cen nawozów, choć gwałtowny, jest przez cały czas łagodniejszy niż w 2021-2022 roku, kiedy indeks nawozów skoczył o ponad 100%. Bank Światowy wskazuje trzy czynniki łagodzące: rolnicy na półkuli północnej zdążyli zabezpieczyć większość nawozów przed eskalacją konfliktu, ceny gazu wzrosły mniej gwałtownie niż w 2022 roku, a część handlu jest przekierowywana korytarzami lądowymi omijającymi Ormuz.
Nie zmienia to faktu, iż w horyzoncie 12-18 miesięcy ryzyka są realne i dobrze udokumentowane. Ostatni raz, gdy świat doświadczył porównywalnego szoku nawozowego – w 2022 roku po inwazji Rosji na Ukrainę – ceny żywności na świecie osiągnęły rekordowe poziomy, a kraje takie jak Sri Lanka doświadczyły załamania produkcji rolnej i kryzysu politycznego.
Raportu JPMorgan nie należy czytać jako przepowiedni apokalipsy, ale jako trzeźwą, opartą na danych ocenę ryzyka systemowego. Globalny system żywnościowy jest odporny – ale jego odporność ma granice, a te granice są wyznaczane przez dostępność nawozów, stabilność szlaków handlowych i łaskawość klimatu. W 2027 roku wszystkie trzy te zmienne mogą jednocześnie odchylić się w niekorzystnym kierunku. To nie jest pewność – ale prawdopodobieństwo wystarczająco wysokie, by traktować je poważnie.

2 godzin temu





