Już jest! Nowy raport o stanie polskiego rolnictwa

1 godzina temu

Wyższe ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku, lepsze od obaw plony oraz tańsze pasze powinny teoretycznie poprawić nastroje w gospodarstwach. Tak się jednak nie dzieje. Rolnicy przez cały czas bardzo ostrożnie podchodzą do większych wydatków, a sprzedaż nowych ciągników i finansowanie maszyn wyraźnie hamują. Problemem nie jest już wyłącznie poziom cen produktów rolnych. Coraz ważniejsza staje się niepewność: wysokie koszty energii, paliwa, drożejące maszyny i brak przekonania, iż obecna poprawa utrzyma się dłużejczytamy w najnowszym raporcie o stanie polskiego rolnictwa AGROSKOP.

Już jest! Nowy raport o stanie polskiego rolnictwa

Tegoroczne żniwa pozostawiły po sobie znacznie mniej pesymistyczny obraz, niż można było oczekiwać jeszcze wiosną. Pomimo trudnych warunków pogodowych wydajność wielu upraw okazała się bliska wieloletniej średniej, a ceny części najważniejszych płodów rolnych wzrosły.

To jednak za mało, aby rolnicy ponownie szerzej ruszyli po ciągniki, maszyny i nowe technologie.

Najświeższy obraz rynku pokazuje wyraźny rozdźwięk: bieżące przychody części gospodarstw poprawiają się, ale długoterminowe zaufanie pozostaje słabe.

Gospodarka rośnie, ale rolnictwo pozostaje ostrożne

Otoczenie makroekonomiczne samo w sobie nie wygląda źle. Polska gospodarka po wzroście realnego PKB o około 3,6 proc. w 2025 r. ma utrzymać podobne tempo również w 2026 r. W pierwszym kwartale wzrost wyniósł 3,5 proc. rok do roku, a w drugim – według wstępnych danych – przyspieszył do 3,9 proc.

Jednocześnie spada inflacja, a sytuacja na rynku pracy pozostaje stabilna.

Takie warunki powinny sprzyjać inwestycjom. Problem polega na tym, iż rolnictwo nie podąża dziś dokładnie tą samą ścieżką co pozostała część gospodarki.

Z raportu „Agroskop” Erste Leasing wynika, iż w drugim kwartale wskaźnik koniunktury w rolnictwie wprawdzie się poprawił, ale przez cały czas pozostawał na relatywnie niskim poziomie.

Rolnicy najwyraźniej potrzebują czegoś więcej niż kilku miesięcy lepszych cen, aby odzyskać pewność niezbędną do podejmowania wieloletnich zobowiązań inwestycyjnych.

Maszyny rolnicze mocno hamują

Najlepiej widać to na rynku maszyn.

W całej gospodarce inwestycje w 2025 r. zwiększyły się o 7,2 proc., a w 2026 r. oczekiwany jest wzrost o około 8 proc. Tymczasem rolnictwo wysyła zupełnie inne sygnały.

Po siedmiu miesiącach 2026 r. wartość sfinansowanych maszyn rolniczych była blisko 19 proc. niższa niż rok wcześniej. W samym lipcu spadek sięgnął 22,6 proc.

Jeszcze wyraźniej zmianę widać w sprzedaży nowych ciągników. Po ośmiu miesiącach roku była ona o 20,9 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2025 r.

Trzeba jednak pamiętać o bardzo wysokiej bazie odniesienia. Ubiegły rok był wyjątkowo mocny ze względu na finalizowanie inwestycji finansowanych z kończącego się PROW.

Piotr Domagała, dyrektor ds. rozwoju sektora rolnego w Erste Leasing, zwraca uwagę, iż obecnych wyników nie można interpretować wyłącznie jako załamania popytu:

„Potwierdzają to dane, które prezentujemy w najnowszym wydaniu Agroskopu. Wyniki sprzedaży maszyn rolniczych nie są aż tak dużym zaskoczeniem, ponieważ ubiegły rok upłynął pod znakiem wykorzystywania środków z kończącego się PROW i wówczas obserwowaliśmy w tym okresie wzrost wartości sfinansowanych maszyn prawie o jedną czwartą. W zestawieniu bieżącego poziomu do danych z roku 2024 widzimy porównywalne wyniki, choćby z lekką dynamiką dodatnią na poziomie 6%, tak więc nie mówimy tutaj o totalnym załamaniu rynku, raczej o korekcie wynikającej z wyjątkowo dobrego roku poprzedniego.”

Co ciekawe, lepiej wyglądają inwestycje w budynki i budowle. Po mocnym spadku w pierwszym kwartale wskaźnik ponownie wzrósł, a długoterminowy trend w tym segmencie pozostaje dodatni od 2022 r.

Pszenica, kukurydza i rzepak dają gospodarstwom oddech

Najwięcej powodów do umiarkowanego optymizmu mają w tej chwili gospodarstwa roślinne.

Cena pszenicy wzrosła od początku roku z około 770 do około 860 zł/t. To mniej więcej 7 proc. więcej niż w 2025 r.

Jeszcze większa zmiana nastąpiła na rynku kukurydzy. Suche ziarno podrożało z około 740 do 940 zł/t.

Jeżeli wyższe poziomy cenowe utrzymają się po rozpoczęciu głównych zbiorów, może to istotnie poprawić wyniki gospodarstw specjalizujących się w tej uprawie.

Na plus wyróżnia się także rzepak. Od początku roku jego cena zwiększyła się z około 2100 zł do ponad 2300 zł/t.

Część gospodarstw zdecydowała się wykorzystać relatywnie korzystne ceny już podczas żniw i sprzedała zboże bezpośrednio z pola. To jeden z powodów poprawy przychodów obserwowanej w trzecim kwartale.

Nie oznacza to jednak automatycznie poprawy rentowności w takim samym stopniu. Rolnik sprzedający drożej jednocześnie ponosi bowiem coraz wyższe koszty w innych obszarach.

Wyższa cena w skupie nie oznacza jeszcze większego zysku

To jeden z najważniejszych elementów tegorocznej sytuacji ekonomicznej gospodarstw.

Ceny nawozów mineralnych są stosunkowo stabilne, ale jednocześnie rosną wydatki na energię i paliwa. Szczególnie mocno podrożały olej opałowy oraz energia elektryczna.

Różnie zachowują się ceny środków ochrony roślin – część preparatów drożeje, inne tanieją. Droższe są natomiast maszyny rolnicze. W niektórych kategoriach wzrost cen sięga nawet 10 proc.

W praktyce oznacza to, iż część dodatkowych pieniędzy uzyskanych dzięki lepszym cenom zbóż czy rzepaku natychmiast pochłaniają wyższe koszty prowadzenia gospodarstwa.

Dlatego wzrost ceny pszenicy o kilkadziesiąt złotych na tonie nie musi oznaczać proporcjonalnego wzrostu dochodu z hektara.

Produkcja zwierzęca wysyła znacznie słabsze sygnały

Jeszcze bardziej skomplikowana jest sytuacja gospodarstw utrzymujących zwierzęta.

Ceny bydła od początku roku spadały i w tej chwili żywiec wołowy kosztuje około 12,40 zł/kg. Mimo spadku poziom cen pozostaje jednak stosunkowo wysoki na tle lat 2021–2024.

Perspektywy dla sektora wołowiny wspiera mocna pozycja eksportowa Polski, otwieranie kolejnych rynków oraz możliwość ograniczenia produkcji w innych państwach Unii Europejskiej.

Znacznie bardziej nerwowy pozostaje rynek trzody chlewnej. W ciągu roku ceny najpierw spadały, później odbijały, ponownie się obniżały, a następnie znów wzrosły. Taka zmienność sama w sobie ogranicza skłonność producentów do podejmowania większych inwestycji.

Pod presją pozostaje również mleko. Ceny skupu od początku roku wykazują tendencję spadkową, choć pod koniec roku możliwe jest lekkie odbicie.

Najstabilniejszą sytuację obserwujemy natomiast w drobiarstwie. Ceny kurcząt rzeźnych pozostają w trendzie wzrostowym, a producentom sprzyjają niższe ceny pasz.

Tańsze pasze pomagają hodowcom

Spadek cen pasz jest jednym z ważniejszych pozytywnych czynników w produkcji zwierzęcej.

Relacja między ceną skupu a kosztami żywienia pozostaje korzystna przede wszystkim dla producentów drobiu i bydła.

Słabiej wygląda sytuacja producentów trzody chlewnej oraz mleka, choć również w tych sektorach obecne relacje nie należą do najgorszych w historii.

W produkcji roślinnej także pojawiają się sygnały poprawy. Relacja ceny pszenicy i kukurydzy do cen nawozów azotowych pozostaje stabilna, ale stopniowo rośnie. Szczególnie wyraźnie poprawę widać w przypadku kukurydzy.

W rzepaku korzystniejszy trend rentowności trwa już od końca 2022 r.

Mniej jabłek może oznaczać wyższe ceny

Do grupy producentów mogących liczyć na wyższe ceny w kolejnych miesiącach należą również sadownicy.

Według wstępnych szacunków GUS tegoroczna produkcja jabłek może być o około 19 proc. niższa niż przed rokiem. Mniejsza podaż powinna działać w kierunku wzrostu cen.

Podobne mechanizmy widać w przypadku ziemniaków.

Ich ceny od początku 2026 r. wyraźnie wzrosły, a jednocześnie zmniejszyła się powierzchnia upraw. Po bardzo trudnym 2025 r. może to przynieść części producentów poprawę wyniku ekonomicznego.

Rolnicy zarobili więcej podczas żniw, ale nastroje znów się pogorszyły

Największym problemem pozostaje jednak zaufanie do przyszłości.

Lepsze ceny i przychody z okresu żniw nie doprowadziły do trwałego wzrostu optymizmu. Według danych SGH nastroje rolników w trzecim kwartale ponownie się pogorszyły.

Piotr Domagała ocenia, iż na szybkie ożywienie inwestycji nie ma w tej chwili podstaw:

„Do końca roku nie spodziewałbym się jakiegoś dużego ożywienia. Poziom nastrojów w rolnictwie na ten moment nie zwiastuje większego wzrostu skłonności do inwestowania. Najnowsze dane SGH pokazują spadek nastrojów wśród rolników w III kwartale w porównaniu do poprzedniego kwartału i to aż o 7%. Przychody wprawdzie wzrosły, ale po części jest to raczej efekt okresu żniw i faktu, iż część rolników po prostu sprzedała swoje plony bezpośrednio z pola.”

To ważne rozróżnienie. Więcej pieniędzy na rachunku po żniwach nie jest tym samym co przekonanie, iż gospodarstwo będzie rentowne przez kolejne trzy, pięć czy siedem lat.

A właśnie takiej perspektywy potrzebuje rolnik decydujący się na zakup ciągnika, kombajnu czy innej maszyny za kilkaset tysięcy złotych.

MATIF: Rzepak wystrzelił ponad 550 euro. Pszenica i kukurydza przez cały czas pod presją

Rolnicy nie widzą jeszcze trwałego przełomu

Obraz polskiego rolnictwa jesienią 2026 r. nie jest więc jednoznacznie zły. W niektórych sektorach nastąpiła wręcz zauważalna poprawa.

Zboża i rzepak są droższe, plony okazały się lepsze od wcześniejszych obaw, pasze potaniały, a część relacji cenowych między środkami produkcji a produktami rolnymi zaczęła się poprawiać.

Jednocześnie gospodarstwa przez cały czas funkcjonują w środowisku wysokich kosztów i dużej niepewności. Produkcja zwierzęca w wielu segmentach pozostaje pod presją, energia i paliwa obciążają wynik ekonomiczny, a zakup nowych maszyn wymaga coraz większego kapitału.

Dlatego na wsi wciąż wygrywa ostrożność.

Rolnicy nie rezygnują całkowicie z inwestowania, ale coraz częściej odkładają duże decyzje do momentu, w którym poprawa cen przestanie być kilkumiesięcznym epizodem, a zacznie wyglądać jak trwała zmiana. To właśnie stabilności – bardziej niż pojedynczego skoku cen zbóż – rynek potrzebuje dziś najbardziej.

Idź do oryginalnego materiału