Gdy setki tysięcy euro płyną na walkę z rządem z Unii Europejskiej lub USA, mówimy o „wzmacnianiu demokracji”. Gdy dokładnie ten sam mechanizm finansowania wykorzystuje Rosja, okrzykujemy to wrogą operacją. Mniej lub bardziej ukryte przelewy z zagranicy łączy jeden cel: wywarcie wpływu na polską politykę i zachowania wyborców. W naszym kraju istnieje luka, którą inni sprawnie wykorzystują.