Przypomnijmy, iż prezydent Karol Nawrocki zawetował 21 sierpnia nowelizację ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw. Zawierała ona także zapisy przedłużające mrożenie cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych na poziomie 500 zł za MWh (cena ta obowiązuje w tej chwili do 30 września).
Weto Karola Nawrockiego dla "ustawy wiatrakowej" to ryzyko wzrostu cen prądu
Prezydent i jego otoczenie już wcześniej sygnalizowali, iż umieszczenie w "ustawie wiatrakowej" zapisów dotyczących cen prądu w IV kwartale to ze strony rządu próba "zaszantażowania" Karola Nawrockiego, by ten podpisał akt legislacyjny liberalizujący stawianie wiatraków na lądzie (tak, by mogły one powstawać w odległości 500 metrów od budynków mieszkalnych zamiast obecnych 700 metrów). Rząd "odbijał piłeczkę", argumentując, iż powiązanie tych dwóch kwestii ma sens - więcej energii z odnawialnych źródeł docelowo ma sprawić, iż prąd w Polsce będzie tańszy.Reklama
Status quo przedstawia się następująco: ustawa została zawetowana, obecne mrożenie cen prądu obowiązuje do 30 września, a jednocześnie prezydent złożył własny projekt dotyczący mrożenia cen energii, zaznaczając, iż zawiera on treści niejako "wyjęte" z "ustawy wiatrakowej". Rząd Donalda Tuska nie chce jednak zajmować się prezydenckim projektem - szykuje własną wersję ustawy o mrożeniu cen prądu, która ma ujrzeć światło dzienne w pierwszych dniach września. Nowy projekt "ustawy wiatrakowej" też powstaje oddzielnie.
Polityczne przepychanki w kwestii cen prądu. Polacy wskazali, kto będzie winny podwyżkom
"Rzeczpospolita" zapytała uczestników sondażu, którego przeprowadzenie zleciła pracowni SW Research, kto - ich zdaniem - będzie odpowiedzialny za wzrost cen prądu w Polsce, jeżeli na czas nie uda się uchwalić przepisów mrożących je po III kwartale, biorąc pod uwagę obecne przepychanki prawne między rządem a prezydentem.
Na tak postawione pytanie 31,8 proc. badanych odpowiedziało "prezydent Karol Nawrocki", zaś kilka mniej - bo 31,6 proc. respondentów - wskazało odpowiedź "rząd Donalda Tuska".
Z kolei 26,8 proc. ankietowanych odpowiedziało: "zarówno prezydent, jak i rząd", a 9,8 proc. respondentów nie ma zdania w tej sprawie.
"Grupami, które w największym stopniu winą za możliwe podwyżki obarczyłyby Karola Nawrockiego, są respondenci po 50. roku życia (44 proc. wskazań na prezydenta, 29 proc. na rząd) oraz zarabiający w granicach 5001 zł - 7000 zł netto (38 proc. - Karol Nawrocki, 29 proc. - rząd)" - komentuje te wyniki Przemysław Wesołowski, prezes agencji badawczej SW Research. "Na odpowiedzialność strony rządowej najczęściej wskazują badani z miast liczących do 20 tys. mieszkańców (37 proc. - rząd, 26 proc. - prezydent) i osoby w wieku od 25 do 34 lat (36 proc. - rząd, 17 proc. - prezydent)".