Komentarz rynkowy – sytuacja na giełdzie 19.04.2026

2 godzin temu

Cześć, moi drodzy, mam nadzieję, iż weekend mija Wam wspaniale po tym naprawdę bardzo szalonym okresie na giełdzie. Mam wrażenie, iż w ostatnim czasie działo się dosłownie wszystko naraz — od geopolityki, przez bardzo mocne ruchy na surowcach, po prawdziwy rollercoaster na amerykańskich indeksach. Do tego dochodziło też mnóstwo nowych informacji napływających zarówno z poziomu pojedynczych spółek, jak i całego sektora AI, który ponownie znalazł się w centrum uwagi rynku. Rynek z jednej strony znowu pokazał ogromną siłę, z drugiej zrobiło się już na tyle gorąco, iż tym bardziej warto na chwilę usiąść, spokojnie to wszystko poukładać i zastanowić się, co adekwatnie mówi nam w tej chwili ten ruch.

Mam też wrażenie, iż całe to odbicie z ostatnich dni było na tyle niespodziewane i na tyle trudne dla wielu inwestorów do przetrawienia, iż było ono w pewnym sensie jeszcze bardziej znienawidzone niż zeszłoroczne odbicie po Liberation Day. Tym razem spadek był płytszy i znacznie mniej osób realnie kupowało ten dołek. A z drugiej strony znacznie większą rolę odgrywała geopolityka, która działa na emocje dużo mocniej niż arbitralnie rzucone cła czy inne jednorazowe decyzje polityczne. Gdy pojawia się temat Iranu, Cieśniny Ormuz, ryzyka eskalacji czy potencjalnych scenariuszy dla ropy i globalnej gospodarki, wiele osób automatycznie wpada w tryb analizowania coraz bardziej ryzykownych wariantów rozwoju wydarzeń i słuchania geopolitycznych podcastów. To są tematy, które świetnie się czyta, które naturalnie przyciągają uwagę i które wyjątkowo mocno wpływają na emocje. Problem polega jednak na tym, iż bardzo rzadko przekłada się to na realną przewagę inwestycyjną.

I właśnie dlatego dla wielu inwestorów te ostatnie spadki były trudniejsze do kupienia niż mogłoby się wydawać. Nie dlatego, iż rynek wyglądał fundamentalnie źle, ale dlatego, iż atmosfera wokół niego była bardziej emocjonalna, bardziej niepokojąca i znacznie bardziej obciążona narracją o skrajnych ryzykach. Szczególnie dla osób, które lubią spędzać dużo czasu w analizowaniu geopolityki i czarnych scenariuszy, było to środowisko wyjątkowo niekomfortowe do dokładania ryzyka. A kiedy później pojawiło się dynamiczne odbicie, mnóstwo osób patrzyło na nie po prostu z frustracją, a momentami wręcz ze złością i niezrozumieniem, bo w ich przekonaniu rynek nie miał prawa zachować się właśnie w taki sposób. To nie był ruch, który dawał wielu komfort psychiczny. To był ruch, który zostawił bardzo wielu uczestników z tyłu.

Dlatego spokojnie można argumentować, iż zarówno pozycjonowanie, jak i sentyment wśród inwestorów indywidualnych, a także sam charakter wcześniejszego spadku i późniejszego odbicia, składają się na obraz rynku, w którym to odreagowanie wywołało jeszcze więcej złości i niedowierzania niż poprzednie podobne epizody. I właśnie dlatego ten ruch jest tak interesujący. Bo jedne z najsilniejszych odbić bardzo często rodzą się nie wtedy, gdy wszyscy są gotowi je przyjąć, tylko wtedy, gdy zdecydowana większość mentalnie jest ustawiona dokładnie w drugą stronę.

Zresztą pisaliśmy już w poprzednich komentarzach rynkowych sporo o tym, jak patrzymy na obecną sytuację wokół Iranu. Od początku podkreślaliśmy nieprzewidywalność i historycznie bardzo krótkoterminowy charakter tego typu egzogenicznych szoków geopolitycznych, które bardzo często (paradoksalnie) okazują się dobrymi okazjami inwestycyjnymi. Wskazywaliśmy też, iż ryzyko związane z helem, cenami ropy czy szerzej z potencjalną eskalacją było oczywiście realne, ale problem polegał na tym, iż w praktyce niezwykle trudno było z jakąkolwiek odpowiedzialnością ocenić zarówno prawdopodobieństwo realizacji najbardziej ryzykownych scenariuszy, jak i skalę ich potencjalnych konsekwencji dla gospodarki oraz wycen aktywów. To właśnie jest istota takich momentów: scenariusze skrajne dominują nagłówki, najmocniej wpływają na emocje i świetnie karmią wyobraźnię, ale bardzo rzadko dają inwestorowi indywidualnemu realną przewagę.

Rynki żyją wtedy tematem, który z natury jest dynamiczny, chaotyczny i trudny do przewidywania choćby dla ekspertów. Konflikty geopolityczne należą do tej kategorii zdarzeń, których przebieg potrafi zmieniać się szybciej, niż rynek jest w stanie sensownie zdyskontować. Wiele scenariuszy, które w danym momencie wydają się bardzo prawdopodobne i wręcz dominujące w mediach, kilka tygodni później nie ma już większego znaczenia. I dokładnie to zaobserwowaliśmy także tym razem.

Dlatego my w zespole od początku staraliśmy się patrzeć na te ryzyka z odpowiednim dystansem. Oczywiście analizowaliśmy różne możliwe ścieżki rozwoju wydarzeń i braliśmy pod uwagę także mniej komfortowe scenariusze, ale jednocześnie byliśmy świadomi, iż budowanie bardzo daleko idących decyzji inwestycyjnych na bazie geopolityki zbyt często prowadzi bardziej do nadreakcji niż do lepszych wyników. W takich momentach niezwykle łatwo przecenić zarówno skalę ryzyka, jak i trwałość jego wpływu na rynki, będąc pod wpływem emocji.

Dlatego traktowaliśmy te rozważania bardziej jako intelektualne ćwiczenie i jeden z elementów szerszej układanki, a nie jako fundament do zmiany naszej strategii inwestycyjnej. I właśnie dlatego wykorzystywaliśmy te spadki do powiększania pozycji w akcjach. Ryzyka były realne, ale ich materializacja i ich ostateczny wpływ na wyceny były naszym zdaniem bardzo niepewne. A w takich sytuacjach znacznie bardziej rozsądne wydaje się zachowanie długoterminowej perspektywy niż reagowanie na każdy potencjalny scenariusz podsuwany przez nagłówki.

Najgorzej w takich momentach wypadają zwykle Ci inwestorzy, którzy stopniowo wyprzedają akcje w przekonaniu, iż za chwilę odkupić je będą mogli wyraźnie taniej, a potem nie łapią się na kilka wyjątkowo mocnych sesji, które bardzo często przesądzają o stopie zwrotu z całego ruchu. I właśnie to po raz kolejny przypomina, jak kosztowne potrafi być próbowanie idealnego timingu rynku, szczególnie wtedy, gdy sentyment odwraca się szybciej, niż większość uczestników jest na to gotowa.

Jak się okazało, tezy, o których pisaliśmy w ostatnich tygodniach, zmaterializowały się bardzo dobrze. Cieśnina Ormuz pozostaje otwarta. Ropa spada, indeksy idą w górę, a S&P 500 przeszedł z oversold do overbought w zaledwie 11 sesji — co jest drugim najszybszym takim odbiciem od 1950 roku (typowe odbicie V kształtne). Banki dowiozły, półprzewodniki dowiozły, ASML i TSMC potwierdziły to, czego rynek się spodziewał, a Jamie Dimon dorzucił swój uspokajający komentarz o kondycji amerykańskiego konsumenta. CTA kupują jakby jutro miało nie nadejść, a indeks XLK wygenerował „20% w 13 sesji”, który historycznie pojawiał się niezwykle rzadko.

W tym komentarzu rynkowym porozmawiamy więc o tym, co w ostatnim czasie napędzało nastroje inwestorów, skąd wzięła się tak duża dynamika odbicia i dlaczego ten powrót rynku w okolice szczytów jest jednocześnie imponujący, ale też momentami wręcz zaskakujący. Zobaczymy też, co dziś wspiera sentyment, gdzie rynek naprawdę pokazuje siłę, a gdzie mimo wszystko zaczyna już rosnąć potrzeba większej selektywności i ostrożności.

No i przede wszystkim spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to pozostało moment na bezrefleksyjną euforię, czy raczej taki etap, w którym warto zadbać o higienę portfela, chłodną głowę i dobre przygotowanie przed tym, co rynek może przynieść w kolejnych dniach i tygodniach. To nie jest moment na euforię. To jest moment na higienę portfela.

Co dalej?

Czytaj wszystkie treści BEZ OGRANICZEŃ!


Premium

Dołącz do Strefy Premium DNA.

Już od 75 zł miesięcznie!

Sprawdź wszystkie korzyści

Kliknij tutaj i dołącz do nas.

Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się!

Nazwa użytkownika:
Hasło:
Wykup dostęp
Zapomniałeś/aś hasła?

Do zarobienia!
Jurek Tomaszewski

Zyskaj do 20 darmowych akcji z Freedom24

Każda o wartości do 800 USD!

Załóż konto
Kupuj akcje bez prowizji w XTB

0% prowizji do 100 000 EUR obrotu miesięcznie.

Załóż konto
250 EUR bonusu na start z Saxo Bankiem

Otwórz konto i zgarnij 250 EUR premii.

Załóż konto
Porcja informacji o rynku prosto na Twoją skrzynkę w każdą niedzielę o 19:00
88
5
Idź do oryginalnego materiału