Weekendowa eskalacja wokół Trybunału Konstytucyjnego nie wygasła wraz z zakończeniem protestów przed siedzibą przy al. Szucha w Warszawie. W poniedziałek Komisja Europejska jednoznacznie opowiedziała się po stronie rządu Donalda Tuska, premier zapowiedział brak kompromisu. Złoty osłabił się do euro i para EURPLN wzrosła do najwyższego poziomu od 3 lat, ale jednocześnie skala ruchu nie jest zbyt duża i na sytuację na polskich aktywach wpływają przede wszystkim czynniki globalne. Sytuację związaną z TK rynek traktuje na razie jako jeden z wielu czynników ryzyka, a nie wydarzenie zmieniające obraz sytuacji.
EURPLN rośnie dzisiaj, ale ruch ten jest ograniczony. Trend wzrostowy z tego roku jest powiązany m.in. z negatywnego wpływu cen energii na polską i europejską gospodarkę.
Co się wydarzyło przez weekend?
W sobotę wieczorem premier Tusk wygłosił do narodu przemówienie, w którym wykluczył kompromis. Skierował też bezpośrednie słowa do prezydenta związane z rozróżnieniem władzy wykonawczej oraz sądowniczej. Zapowiedział, iż zapewni Trybunałowi warunki do niezależnego i bezpiecznego działania.
Prezydent Karol Nawrocki, który przerwał lot do Senegalu i wrócił do Warszawy, określił działania rządu jako naruszenie porządku konstytucyjnego i siłowe przejęcie instytucji konstytucyjnej. W sobotę zwołał w Pałacu Prezydenckim konsultacje z liderami partii parlamentarnych. Wzięli w nich udział przedstawiciele PiS oraz część koalicji rządzącej, w tym PSL, którego lider i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz mówił o potrzebie „konstytucyjnego resetu” jako jedynej szansie na stopniowe przywrócenie normalności wokół Trybunału. Koalicja Obywatelska i Lewica w konsultacjach nie uczestniczyły. Rozmowy nie przyniosły przełomu. Doradca prezydenta ds. polityki zagranicznej Marcin Przydacz powiedział Bloombergowi, iż mimo braku gotowości premiera do dialogu w jego koalicji słychać głosy rozumiejące powagę sytuacji, co pokazuje, iż koalicja nie jest w tej sprawie monolitem.
Na 3 listopada sędzia Anna Korwin-Piotrowska, kierująca w tej chwili Trybunałem, zwołała Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK w sprawie budżetu instytucji. Do ważności uchwał potrzebna jest obecność co najmniej dwóch trzecich sędziów, a część z nich, kwestionując legalność zgromadzenia, zapowiedziała bojkot. To oznacza kolejny możliwy punkt zapalny.
Komisja Europejska mówi jasno
W sobotę wieczorem Komisja Europejska wezwała prezydenta Nawrockiego do zaakceptowania nowych sędziów wybranych przez Sejm, aby Trybunał mógł funkcjonować zgodnie z polską konstytucją oraz orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE. W poniedziałek stanowisko doprecyzował komisarz ds. demokracji, sprawiedliwości i praworządności Michael McGrath w rozmowie z Politico: „Polski Trybunał Konstytucyjny musi być w stanie funkcjonować zgodnie z polską konstytucją i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE. To ma znaczenie dla wszystkich polskiego obywatela i to polskie władze muszą to zapewnić”. Dodał, iż zgodnie ze stanowiskiem Komisji Weneckiej powoływanie nowych sędziów leży w kompetencji Sejmu.
Co istotne, Komisja nie poparła wprost samego sposobu odsunięcia Święczkowskiego i Sochańskiego od obowiązków. Jej stanowisko dotyczy zasadniczej osi sporu, czyli prawa Sejmu do obsadzania wakatów, a nie piątkowej decyzji o zawieszeniu kierownictwa Trybunału.
Z ostrą krytyką Komisji i rządu Tuska wystąpiła natomiast grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim, zarzucając mu podważanie niezależności sądownictwa. Głos zabrał też Viktor Orbán, który napisał na Facebooku, iż Polacy powstali przeciwko „wspieranej przez Brukselę lewicowej autokracji” Tuska. Komisja Europejska była wcześniej, w okresie rządów PiS, instytucją wstrzymującą część funduszy dla Polski z powodu obaw o praworządność. Obecny spór może, zdaniem części komentatorów, wprowadzić nową niepewność do relacji, które Tusk od 2023 roku starał się odbudować.
Reakcja rynku: ograniczona, ale widoczna
Złoty w poniedziałek rano osłabił się do 4,42 w stosunku do euro, co oznacza najwyższy poziom na parze EURPLN od trzech lat. Para EURPLN rośnie już o ok. 5% od początku tego roku. Rentowność 10-letnich obligacji wzrosła początkowo nieznacznie, ale później rozpoczęły się spadki, zgodnie z globalnym trendem na rynku długu, który jest związany z mocnym spadkiem cen ropy naftowej. WIG20 traci w tej chwili ok. 0,7%. Zyskuje kilka spółek, ale zaskoczeniem jest wyraźne odbicie Alior Banku. zwykle zagranica decyduje się na wyprzedaż całego sektora bankowego w chwili pojawienia się negatywnych krajwoych informacji.
Warto zwrócić uwagę na szerszy kontekst rynkowy. Kurs USDPLN w poniedziałek rano znajdował się w okolicach 3,94, czyli niżej niż w piątek. Początek sesji był jednak wzrostowy na parze i ponownie przetestowane były okolice 3,95. Warto jednak zauważyć choćby pół procentowy ruch spadkowy na dolarze względem euro, co jest powiązane z wyraźnym osłabieniem waluty przed wyborami połówkowymi oraz wobec spadku cen ropy. Minimalnie rosną CDSy na polski dług, ale ruch jest minimalny i w tej chwili premia za ewentualne wydarzenie kredytowe we Francji jest niemal dwukrotnie większa niż w Polsce.
Wydaje się jednak, iż przynajmniej na ten moment sytuacja związana z Trybunałem nie będzie miała większego znaczenia dla polskich aktywów. Na ten moment o kierunku złotego i polskich aktywów decydują przede wszystkim czynniki globalne: wtorkowe wybory połówkowe w USA, ich wpływ na dolara i oczekiwania wobec Fedu, piątkowy raport z rynku pracy (NFP) oraz sytuacja na Bliskim Wschodzie. Spór o TK jest w tym tygodniu dodatkowym, ale nie dominującym czynnikiem ryzyka.
Dlaczego spór ma znaczenie dla inwestorów w dłuższym terminie?
Krótkoterminowa reakcja rynku jest ograniczona, ale mechanizm, przez który ten spór przekłada się na gospodarkę, działa w dłuższej perspektywie i był już w Polsce testowany. Agencja Moody’s obniżyła we wrześniu rating Polski po raz pierwszy od dekady, wskazując m.in. na impas między rządem a prezydentem. S&P dokona przeglądu ratingu i perspektywy Polski w najbliższy piątek. Premia, jakiej inwestorzy żądają za trzymanie polskich obligacji zamiast niemieckich Bundów, wzrosła od sierpnia do ok. 300 punktów bazowych, a złoty jest w tym roku jedną z najsłabszych walut regionu, tracąc około 5% wobec euro.
Historia pokazuje też, iż spory o praworządność miały dla Polski konkretny, policzalny koszt. Trybunał Sprawiedliwości UE nakładał na Polskę kary finansowe za niewykonywanie wyroków dotyczących wymiaru sprawiedliwości, a łączna suma potrąceń z unijnych funduszy przekroczyła 2 mld zł. Do tego doszedł koszt pośredni: w okresie zablokowanego dostępu do tanich środków z KPO, przypadającym na szczyt inflacji, Polska musiała finansować część wydatków drożej, na rynkach komercyjnych, co przy wysokich stopach procentowych oznaczało dodatkowe miliardy złotych kosztów odsetkowych rozłożonych na lata.
Dla inwestorów zagranicznych planujących wieloletnie projekty, budowę fabryki, zakup długoterminowych obligacji czy inwestycję infrastrukturalną, kluczowa jest nie bieżąca polityka, ale pewność, iż prawo będzie egzekwowane w ten sam sposób niezależnie od tego, kto rządzi. Każda kolejna odsłona sporu o obsadę Trybunału, niezależnie od tego, która strona ma rację merytorycznie, podtrzymuje wrażenie, iż reguły gry mogą się zmieniać wraz ze zmianą władzy. Koszt tego ryzyka nie pojawia się w jednodniowych notowaniach złotego, ale w wyższej premii za ryzyko żądanej przez inwestorów oraz w decyzjach lokacyjnych podejmowanych z dłuższym horyzontem.
Jednocześnie trzeba podkreślić, iż dobre relacje z Brukselą pozostają dla Polski kluczowym aktywem. To właśnie poprawa tych relacji po 2023 roku odblokowała dostęp do funduszy KPO i pozwoliła częściowo zamknąć najdroższy rozdział sporu z UE. Obecne poparcie Komisji dla stanowiska rządu w sprawie prawa Sejmu do obsadzania wakatów w Trybunale, przy jednoczesnym braku jednoznacznej oceny samego sposobu zawieszenia prezesa Święczkowskiego, pokazuje, iż Bruksela stara się oddzielić kwestię zasadniczą od spornych metod jej egzekwowania. Utrzymanie tej względnie konstruktywnej relacji z UE, w odróżnieniu od otwartego konfliktu z lat 2015–2023, pozostaje dla Polski ważniejsze niż wynik samego sporu o Trybunał.
Prawdziwa czerwona linia: Narodowy Bank Polski
Najpoważniejszym ryzykiem dla postrzegania Polski przez inwestorów zagranicznych nie jest dziś sam Trybunał, ale możliwość przeniesienia podobnego konfliktu na Narodowy Bank Polski. Te obawy nie są czysto teoretyczne. Równolegle do sporu o TK toczy się napięcie między rządem a prezesem NBP Adamem Glapińskim. Komisja śledcza Sejmu zakończyła w październiku dwuletnie dochodzenie, popierając wszystkie osiem zarzutów wobec niego, w tym dotyczących obniżki stóp procentowych tuż przed wyborami w 2023 roku oraz pośredniego finansowania deficytu budżetowego przez skup obligacji w czasie pandemii. Glapiński, którego druga kadencja kończy się w 2028 roku, odrzuca te zarzuty i ostrzega, iż dochodzenie może zaszkodzić międzynarodowej reputacji Polski.
Nawet jeżeli Sejm zdecyduje się w listopadzie postawić Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, to zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2024 roku prezes NBP nie może zostać zawieszony na mocy obecnych przepisów. Próg głosów potrzebny do postawienia go przed Trybunałem Stanu podniesiono zresztą z większości zwykłej do 60% głosów w Sejmie, których koalicja rządowa samodzielnie nie ma. Dodatkowym źródłem napięcia jest impas wokół obsady zarządu NBP: czterech kandydatów czeka na zgodę premiera, a 4 listopada wygasa kadencja jednego z obecnych członków zarządu, co może sprowadzić liczbę jego członków poniżej ustawowego minimum sześciu. Minister finansów Andrzej Domański powiedział w poniedziałek w wywiadzie radiowym w RMF24, iż chce, aby sytuacja w zarządzie banku centralnego została uregulowana, ale na razie nie widzi potrzeby wprowadzania innej formy zarządzania bankiem centralnym.
Niezależność NBP jest fundamentem wiarygodności złotego i zdolności banku centralnego do interwencji w razie napięć rynkowych. Dopóki spór dotyczy wyłącznie Trybunału Konstytucyjnego, inwestorzy traktują go jako element dobrze już znanego, trwającego od dekady sporu politycznego. Gdyby jednak doszło do faktycznego zawieszenia prezesa NBP lub trwałego paraliżu jego zarządu wykorzystywanego do celów politycznych, byłby to sygnał zupełnie innej kategorii, mogący istotnie pogorszyć postrzeganie Polski przez inwestorów zagranicznych. Na razie, jak deklaruje minister Domański, nie ma planów sięgania po nadzwyczajne rozwiązania wobec banku centralnego.
Podsumowanie
Spór o Trybunał Konstytucyjny wszedł w fazę otwartej konfrontacji, a Komisja Europejska jasno opowiedziała się po stronie prawa Sejmu do obsadzania sądu konstytucyjnego. Rynkowa reakcja na razie pozostaje ograniczona: złoty i obligacje reagują umiarkowanie, a głównym motorem zmienności w tym tygodniu będą wybory w USA i posiedzenie RPP. Doświadczenia z poprzedniej dekady pokazują jednak, iż spory o praworządność miały dla Polski wymierny, liczony w miliardach złotych koszt, zarówno przez kary unijne, jak i droższe finansowanie zastępcze w okresie zablokowanego dostępu do KPO. Dla inwestorów zagranicznych najważniejsze pozostaje pytanie o przewidywalność prawa w dłuższym horyzoncie, a nie bieżący wynik sporu. Prawdziwą czerwoną linią, która mogłaby zmienić obecną, stosunkowo spokojną reakcję rynku, byłoby przeniesienie podobnego konfliktu na Narodowy Bank Polski. Na razie do tego nie doszło.
Autor: Michał Stajniak, CFA, Szef Działu Analiz XTB

2 godzin temu





![Dla Hurkacza sezon skończył się za wcześnie. To mogło jeszcze trwać [OPINIA]](https://sf-administracja.wphcdn.cloud/storage2/featured_original/6ae888c23fe0c4_85412396.jpg)
