
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) rozmawia w sprawie „ostatecznego protokołu” uwolnienia na rynek 100 mln baryłek ropy naftowej i oleju napędowego, aby pomóc w zahamowaniu gwałtownego wzrostu cen. Jednak koncerny rynku paliw ostrzegają, iż „rezerwa strategiczna Zachodu jest już na wyczerpaniu” z przyczyn politycznych. A zima nadchodzi a wraz z nią zwyżki cenowe.
W obecnym tygodniu mają zebrać się przedstawiciele IEA – organizacji doradzającej krajom uprzemysłowionym i zarządzającej ich strategicznymi rezerwami ropy – oraz państw G7, aby ustalić szczegóły uwolnienia zapasów oleju napędowego. Agencja podejmie decyzję w sprawie szczegółów uwolnienia zapasów podczas posiedzenia zaplanowanego na 14-15 października. Tymczasem na rynku widoczna jest niepewność co do tego, ile baryłek tego paliwa Europa i USA zamierzają gwałtownie udostępnić z planowanego pakietu 100 mln baryłek.
Obecny szybki wzrost cen oleju napędowego, który jest najważniejszym paliwem dla transportu drogowego, rolnictwa i przemysłu spowodował, iż jego niedobór stał się problemem o znaczeniu politycznym i gospodarczym w skali globalnej.
Zapowiadane 100 mln baryłek ropy naftowej i jej destylatów, których uwolnienie, jak piszą media francuskie, „prezydent USA wymusił na krajach G7” oraz powstrzymanie się od wprowadzania ograniczeń w eksporcie energii zawarte w komunikacie po spotkaniu Grupy nie przyczyniło się do istotnego spadku cen, bowiem nie przedstawiono szczegółowego podziału na ilości ropy, oleju napędowego i innych produktów naftowych przewidzianych do uwolnienia. Nie wskazano też, które państwa wezmą udział w tym przedsięwzięciu. W skład G7 wchodzą bowiem: USA, Wielka Brytania, Japonia i Kanada oraz państwa UE: Francja, Niemcy i Włochy.
Agencja ANSA podała, iż Włochy wezmą udział w procesie uwolnienia. Informacja jest nieoficjalna, nie potwierdzona jak do tej pory przez włoskie kręgi rządowe, zaś rzecznik Komisji Europejskiej poinformował, iż dziś, 7 października, wieczorem zbierze się unijna grupa koordynacyjna ds. ropy naftowej.
Biały Dom milczy na temat szczegółów dotyczących uwolnienia zapasów, ale amerykańskie media piszą wprost, iż „Donald Trump chce by 92 mln baryłek z projektowanego uwolnienia 100 mln pochodziło z zapasów państw Unii Europejskiej”. Z drugiej strony po ogłoszeniu decyzji 2 października przywódcy G7 zapowiedzieli, iż uwzględnią zobowiązania zrealizowane już w ramach poprzedniej operacji uwolnienia obejmującej 426 mln baryłek i destylatów ropy naftowej w marcu br. Także i te działania były koordynowane przez IEA. Nie jest więc pewne czy część tej puli nie będzie obejmować wolumenów z tej rekordowej, pierwszej transzy uwolnienia, które jeszcze nie trafiły na rynek.
Rynek jest zaniepokojony milczeniem polityków po ogłoszeniu o uwolnieniu zapasów. Russell Hardy, dyrektor generalny firmy handlującej surowcami Vitol, powiedział na konferencji 6 października w Londynie, iż spółka wciąż stara się zrozumieć szczegóły dotyczące „całego procesu uwolnienia”.
„Komunikat nie był w pełni przejrzysty pod względem tego, co dokładnie i gdzie ma zostać uwolnione. W ciągu najbliższych dwóch tygodni zobaczymy przetargi ogłaszane przez różne podmioty; powiedzą nam one dokładnie, ile ropy i z jakiej lokalizacji trafi na rynek” – dodał.
Ale całe forum Energy Intelligence w Londynie odbywało się w tonie minorowym, bowiem przedstawiciele największych firm branży paliwowej stwierdzili, iż „poziom zapasów ropy dostępnych dla rynku światowego jest niski”, zwłaszcza jeżeli chodzi o zapasy państw Zachodu, i to przed samą zimą. Rynek jest więc podatny na manipulacje, wstrząsy i nagłe zwyżki cen, a trwające wojny na Ukrainie i w Zatoce Perskiej jeszcze dodatkowo „pogarszają sprawę i stawiają rynek wobec czarnych prognoz”.
„Utrata buforów bezpieczeństwa na rynku ropy uczyniła go bardziej podatnym na wstrząsy” – stwierdził prezes Chevronu, Mike Wirth, dodając, iż obecna sytuacja podniosła dolny pułap cenowy tego surowca.
„Obecnie pozostało mniej niż 6 mld baryłek w zapasach komercyjnych, z czego zdecydowana większość jest praktycznie niedostępna, więc system jest już przeciążony. Od początku tegorocznego kryzysu na Bliskim Wschodzie uwolniono ponad miliard baryłek ropy – głównie z lądowych magazynów komercyjnych – co stanowiło ostatni istotny instrument interwencyjny, jakim dysponowano […]. Wymagało to wielu negocjacji, ale mowa o 100 mln baryłek. Poziom zapasów osiąga punkt krytyczny. Dostępne jest zaledwie 10% lub mniej, dlatego tak trudne jest uwolnienie tych 100 mln baryłek” – powiedział podczas forum Amin Nasser, prezes saudyjskiego koncernu państwowego Saudi Aramco.
Tymczasem, jak stwierdzają dane samej Międzynarodowej Agencji Energetycznej, światowe zapotrzebowanie na ropę wynosi około 102 mln baryłek dziennie. Według danych Departamentu Energii USA poziom zapasów ropy naftowej w amerykańskich strategicznych rezerwach (SPR) jest najniższy od października 1982 roku.
„Świat jest w tej chwili uzależniony od dostaw ropy transportowanej drogą morską z Bliskiego Wschodu, co pozwala zachować równowagę w okresie zimowym, gdyż na Zachodzie nie ma już zapasów, z których można by korzystać” – powiedział Russell Hardy z Vitol.
Jak stwierdzono w trakcie Energy Intelligence, jest niemal pewne, iż problemy na rynku ropy utrzymają się w latach 2027-2028, ponieważ lata potrwa odbudowa zapasów przy jednoczesnym zaspokajaniu światowego popytu. A i to przy założeniu, iż wojna w Zatoce Perskiej i wojna na Ukrainie skończą się już w przyszłym roku.
Obecnym problemem jest to, iż niecała ropa zgromadzona w magazynach nadaje się do natychmiastowego wykorzystania; wynika to zarówno z przyczyn technicznych, jak np. resztki ropy zalegające na dnie zbiorników czy w rurociągach – czy też politycznych warunkujących utrzymywanie minimalnych krajowych poziomów zapasów interwencyjnych.
Jak stwierdzili Amin Nasser i prezes Kuwait Petroleum Corporation, szejk Nawaf Al-Sabah, w tej chwili istnieje ogromne zapotrzebowanie na tworzenie dodatkowych rezerw na całym świecie. Kuwait Petroleum Corporation inwestuje duże środki w „rozbudowy infrastruktury magazynowej zarówno w kraju, jak i przy swoich zagranicznych rafineriach”.
Podobnie wygląda sytuacja na rynku gazu ziemnego. Jego zapasy są znacznie uszczuplone, co naraża rynek na gwałtowne skoki cen.
„Jeśli poziom rezerw spadnie do wartości minimalnych, surowa zima może doprowadzić do krwawej łaźni na rynku gazu w pierwszym kwartale 2027 roku” – ostrzegł prezes Petronasu, Tengku Muhammad Taufik.
Jak miał powiedzieć nie wymieniony z nazwiska prezes zarządu jednego z największych europejskich koncernów naftowych „czego nie udało się dokonać Rosjanom na rynku paliw i gazu zimą 2022 roku może się udać zimą 2027 roku z powodu kompletnie idiotycznych błędów Amerykanów”.

1 godzina temu








