Ceny ropy pozostają w szerokim i niestabilnym przedziale, ponieważ rynki próbują odnaleźć się w jednej z najpoważniejszych od dekad gróźb zawieszenia globalnych dostaw energii, zauważa Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Bank. Gwałtowne odwrócenie trendu w poniedziałek pokazało, jak gwałtownie zmieniają się nastroje inwestorów, ale kilka to zmieniło w kwestii fundamentalnych ryzyk podażowych, które wciąż dominują w prognozach.
W pigułce:
- Rynek ropy pozostaje bardzo niestabilny, ponieważ doniesienia medialne dotyczące napięć geopolitycznych zderzają się z fizyczną rzeczywistością zakłóconych dostaw energii z Zatoki Perskiej.
- Cieśnina Ormuz stanowi najpoważniejsze zagrożenie dla globalnych dostaw energii od lat 70., ponieważ przepływa przez nią prawie jedna piąta światowego zużycia ropy.
- Ceny oleju napędowego, paliwa lotniczego i LNG zareagowały najsilniej, gdyż zakłócenia mają bezpośredni wpływ na marże rafineryjne i globalne przepływy gazu.
- Ropa Brent pozostaje w stanie zawieszenia między dwoma scenariuszami: ponownym zakłóceniem dostaw, które spowoduje wzrost cen powyżej 100 USD, lub wiarygodnym złagodzeniem sytuacji, które spowoduje powrót cen do poziomu 80 USD.
W poniedziałek ceny ropy odnotowały największy spadek od czasów pandemii, po czym ustabilizowały się powyżej 90 USD. Spadek ten początkowo był związany ze spekulacjami o skoordynowanym uwolnieniu ropy ze strategicznych rezerw, jednak przyspieszył po komentarzach prezydenta Trumpa – stojącego w obliczu rosnącej krytyki politycznej w USA i za granicą oraz narastających obaw o ceny paliw – który zasugerował, iż wojna z Iranem może zakończyć się szybciej niż sądzono. Wskazał również, iż sankcje związane z ropą, potencjalnie obejmujące rosyjski eksport, mogą zostać złagodzone, a marynarka wojenna USA będzie eskortować tankowce przez Cieśninę Ormuz.
Pomimo tych wydarzeń konflikt nie wykazuje wyraźnych oznak deeskalacji. Iran jak dotąd przejawia niewielką gotowość do wstrzymania działań odwetowych, podczas gdy ataki i kontrataki militarne w regionie wciągnęły ten kryzys już bezpośrednio lub pośrednio ponad tuzin państw. W rezultacie rynek ropy pozostaje niestabilny – inwestorzy balansują między ryzykiem dalszej eskalacji a opcją, iż presja dyplomatyczna ostatecznie ustabilizuje sytuację.
Cieśnina Ormuz w centrum uwagi
W centrum obaw inwestorów znajduje się Cieśnina Ormuz. Ten wąski szlak wodny łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim pozostaje najważniejszym na świecie wąskim gardłem dla globalnych przepływów energii. W normalnych warunkach przez cieśninę przepływa każdego dnia około 20 mln baryłek ropy naftowej i produktów rafinowanych – co odpowiada mniej więcej jednej piątej światowego zużycia ropy oraz około jednej czwartej globalnego morskiego handlu ropą. Dodatkowo niemal 20% światowego eksportu LNG, głównie z Kataru, również przechodzi tą trasą.
Tak duża koncentracja przepływów oznacza, iż wszelkie zakłócenia w żegludze przez cieśninę natychmiast i w nieproporcjonalnie dużym stopniu wpływają na oczekiwania dotyczące globalnej podaży. W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych kryzysów geopolitycznych, w których brakujące dostawy z jednego regionu można było zastąpić produkcją z innego, problem w przypadku cieśniny Ormuzu polega na tym, iż chodzi o samą trasę transportową, a nie o jednego producenta. choćby jeżeli państwa Zatoki Perskiej utrzymają poziom wydobycia, eksport nie może łatwo dotrzeć na światowe rynki, jeżeli żegluga przez cieśninę zostanie zakłócona.
Istnieją tylko ograniczone alternatywy. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują rurociągami pozwalającymi ominąć cieśninę, jednak ich łączna rezerwowa przepustowość stanowi jedynie ułamek wolumenów, które normalnie przepływają przez Ormuz. Ponadto znaczna część światowych rezerwowych mocy produkcyjnych znajduje się właśnie w regionie Zatoki Perskiej. Gdyby eksport został ograniczony na dłuższy czas, globalny rynek mógłby stracić dostęp nie tylko do bieżącej produkcji, ale także do dużej części rezerwowych mocy wydobywczych, które zwykle służą stabilizowaniu wstrząsów podażowych.
Konsekwencje gospodarcze
Te uwarunkowania wyjaśniają, dlaczego obecny kryzys coraz częściej porównywany jest do szoków naftowych z lat 70. Choć dzisiejszy globalny system energetyczny jest znacznie bardziej zdywersyfikowany, sama skala przepływów przechodzących przez Zatokę Perską sprawia, iż długotrwałe zakłócenia wciąż mogłyby mieć istotne konsekwencje gospodarcze.
Co ciekawe, najsilniejsza reakcja nie wystąpiła na rynku samej ropy. Zamiast tego jedne z najbardziej gwałtownych ruchów odnotowano na rynkach diesla, paliwa lotniczego oraz LNG. Powód tkwi w charakterze zakłóconych dostaw ropy. Duża część surowca eksportowanego z regionu Zatoki to gatunki średnie i wysokosiarkowe (medium-sour), które są potrzebne szczególnie do produkcji średnich destylatów, takich jak olej napędowy i paliwo lotnicze.
Jednocześnie w ciągu ostatniej dekady w regionie Zatoki Perskiej nastąpiła szybka rozbudowa mocy rafineryjnych. W efekcie zakłócenia dotyczą nie tylko ropy dobrze nadającej się do produkcji średnich destylatów, ale również samych produktów rafinowanych. W ostatnich latach rafinerie na Bliskim Wschodzie stały się coraz ważniejszym dostawcą diesla i paliwa lotniczego na rynki światowe, w tym do Europy, gdzie pomogły zastąpić baryłki rosyjskiej ropy objęte sankcjami.
Sytuację dodatkowo komplikuje znaczenie regionu dla globalnych dostaw LNG. Katar jest jednym z największych na świecie eksporterów skroplonego gazu ziemnego, a niemal wszystkie jego dostawy zależą od bezpiecznego przepływu przez cieśninę Ormuz. Wraz ze wzrostem ryzyka dla żeglugi ceny LNG zarówno w Europie, jak i w Azji gwałtownie wzrosły, odzwierciedlając obawy, iż zakłócenia w dostawach gazu mogą wywołać szerszy wstrząs energetyczny.
Poza fizycznymi zakłóceniami decydenci polityczni uważnie obserwują także ceny ropy ze względu na ich potencjalne konsekwencje gospodarcze. Historycznie ceny ropy powyżej 110–120 USD za baryłkę często zbiegały się ze spadkiem popytu, gdy wysokie koszty paliw zaczynały obciążać aktywność gospodarczą. Utrzymywanie się cen na takich poziomach wiąże się ze zwiększonym ryzykiem dla gospodarki, zwłaszcza w czasie, gdy globalna aktywność ekonomiczna już pozostaje pod presją zmian geopolitycznych oraz barier handlowych związanych z cłami.
Zakłócenia w regionalnych przepływach energii
Stany Zjednoczone pozostają szczególnie wrażliwe na rosnące ceny paliw, mimo iż są największym producentem ropy na świecie. Amerykańscy konsumenci wciąż w dużym stopniu zużywają benzynę, a wyższe ceny ropy stosunkowo gwałtownie przekładają się na ceny detaliczne paliw. W ostatnim tygodniu średnia krajowa cena oleju napędowego wzrosła o 26%, podczas gdy cena benzyny skoczyła o 18%. Ta dynamika częściowo wyjaśnia, dlaczego decydenci polityczni tak pilnie starają się ograniczyć reakcję rynku – poprzez dyskusje o wykorzystaniu strategicznych rezerw oraz działania mające na celu stabilizację szlaków żeglugowych.
Na razie rynek ropy pozostaje zawieszony między dwoma scenariuszami. Utrzymujące się zakłócenia w regionalnych przepływach energii oraz dalsza eskalacja konfliktu mogą gwałtownie ponownie wypchnąć cenę ropy Brent w kierunku lub powyżej poziomu 100 USD za baryłkę, szczególnie jeżeli żegluga przez Cieśninę Ormuz pozostanie ograniczona. Pojawienie się sygnałów, iż producenci z regionu Zatoki Perskiej ograniczają wydobycie z powodu braku możliwości magazynowania, będzie przez cały czas wspierać ceny do czasu, aż eksport będzie można bezpiecznie wznowić.
Ropa Brent notowana w szerokim przedziale cenowym. Źródło: SaxoZ kolei wiarygodny sygnał deeskalacji konfliktu – połączony z przywróceniem normalnej żeglugi przez cieśninę – mógłby doprowadzić do spadku cen w kierunku poziomu około 80 USD za baryłkę. Jednocześnie obecne uszczuplanie globalnych zapasów prawdopodobnie sprawi, iż w nadchodzących miesiącach ceny pozostaną wyższe, niż wcześniej oczekiwano. Taki scenariusz wymagałby jednak nie tylko postępu politycznego, ale także wyraźnych dowodów na to, iż ruch tankowców, ubezpieczenia transportu morskiego oraz łańcuchy dostaw dla rafinerii wracają do normy.
Zmienność pozostanie wysoka
Do czasu pojawienia się większej jasności zmienność na rynku prawdopodobnie pozostanie wysoka. Inwestorzy będą przez cały czas uważnie obserwować ruch tankowców przez Cieśninę Ormuz, marże rafineryjne dla diesla i paliwa lotniczego, ceny LNG oraz gotowość producentów z regionu Zatoki Perskiej do utrzymywania wydobycia w coraz trudniejszych warunkach logistycznych.
Kontrakt terminowy ICE Gas Oil niemal podwoił swoją wartość, zanim ponownie spadł. Źródło: SaxoObecny kryzys przypomina o nieustającym znaczeniu ryzyka geopolitycznego na globalnych rynkach energii. Nawet w erze rosnącej dywersyfikacji źródeł energii Cieśnina Ormuz pozostaje kluczową arterią światowego systemu energetycznego, a wszelkie zakłócenia w tym miejscu będą odczuwalne daleko poza samym regionem.
Wyniki rynków surowcowych od wybuchu działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie. Źródło: Bloomberg i Saxo– Obecna sytuacja na rynku ropy pokazuje, jak silnie rynki finansowe reagują na ryzyko geopolityczne i jak gwałtownie mogą zmieniać się scenariusze dla inwestorów. Z jednej strony dalsze zakłócenia w regionie Zatoki Perskiej mogą ponownie wypchnąć ceny ropy powyżej 100 USD za baryłkę, z drugiej – wiarygodna deeskalacja konfliktu mogłaby sprowadzić je w okolice 80 USD. W takim otoczeniu dywersyfikacja portfela przestaje być tylko strategią optymalizacji wyników, a staje się podstawowym narzędziem zarządzania ryzykiem. Dlatego coraz większą rolę odgrywa inwestowanie globalne oraz podejście multi-asset, łączące różne klasy aktywów i regiony świata.
Ekspozycja na akcje, obligacje, surowce czy metale szlachetne – często realizowana poprzez fundusze ETF i inne instrumenty rynkowe – pozwala ograniczyć wpływ gwałtownych wahań w jednym segmencie rynku i budować portfel bardziej odporny na nagłe zwroty wydarzeń geopolitycznych – tłumaczy Aleksander Mrózek, Manager ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.
O Autorze
Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych, Saxo Bank. Dołączył do grupy Saxo Bank w 2008 r.. Koncentruje się na dostarczaniu strategii i analiz globalnych rynków towarowych określonych przez fundamenty, nastroje rynkowe i rozwój techniczny. Hansen jest autorem cotygodniowej aktualizacji sytuacji na rynku towarów, a także zapewnia klientom opinie dotyczące handlu towarami pod marką #SaxoStrats. Regularnie współpracuje zarówno z mediami telewizyjnymi, jak i drukowanymi, w tym z CNBC, Bloomberg, Reuters, Wall Street Journal, Financial Times i Telegraph.

2 godzin temu






