Konflikt z Iranem zaczyna realnie wpływać na poziom inflacji

4 godzin temu

Inflacja i reakcje na drożejącą ropę znajdują się obecnie w centrum uwagi światowych inwestorów. Ten tydzień można bez przesady nazwać tygodniem banków centralnych, bo decyzje podejmują najważniejsze instytucje świata, z Fed, EBC i Szwajcarskim Bankiem Narodowym na czele, a w naszym regionie także czeski bank centralny. To wszystko dzieje się w momencie, gdy drożejąca ropa zaczyna na poważnie komplikować walkę z inflacją. Jeszcze dwa tygodnie temu w Polsce doszło do obniżki stóp procentowych, ale dziś taki ruch byłby już znacznie trudniejszy do obrony. Coraz mocniej rezonuje też słowo stagflacja, czyli połączenie słabego wzrostu gospodarczego i wysokiej inflacji. Bank Rezerw Australii właśnie drugi raz z rzędu podniósł stopy, a jeśli ropa utrzyma się na dłużej powyżej 100 dolarów za baryłkę, inflacja w Polsce może wzrosnąć nawet o około 1 pkt proc.

Cieśnina Ormuz i globalny przepływ ropy

Z danych o światowym handlu wynika, że niemal dziewięć na dziesięć baryłek przepływających przez Cieśninę Ormuz trafia do Azji. Same Chiny zużywają blisko 5 mln baryłek dziennie, czyli około 38 proc. całego transportu przez cieśninę. Kolejne miejsca zajmują Indie, Korea Południowa i Japonia. W praktyce od 84 do 89 proc. ropy transportowanej przez cieśninę trafia na rynki azjatyckie. Udział Europy i Stanów Zjednoczonych pozostaje marginalny.

Dlaczego ceny paliw rosną także poza regionem?

Skoro tak jest, to dlaczego u nas tak mocno rosną ceny benzyny i oleju napędowego? Nawet jeśli dany kraj nie kupuje ropy z Cieśniny Ormuz, ropa pozostaje surowcem globalnym. Skoro rynek zaczyna wyceniać ryzyko ubytku 20 proc. światowej produkcji, rośnie presja popytowa, a kupujący z Azji zaczynają agresywnie konkurować z Europą o baryłki z Libii czy Norwegii. To szybko podnosi ceny dla wszystkich. Dystrybutorzy nie ustalają cen na podstawie tego, ile zapłacili za paliwo znajdujące się już w zbiornikach, kupione często wiele miesięcy wcześniej, gdy Brent był wyraźnie tańszy. Patrzą raczej na to, ile będzie kosztować kolejna dostawa. Jeśli cena kontraktów na ropę Brent z dostawą w maju 2026 roku gwałtownie rośnie, ceny na stacjach reagują natychmiast, bo firmy muszą zapewnić sobie płynność potrzebną do finansowania przyszłych zakupów.

Banki centralne w obliczu ryzyka stagflacji

Podczas gdy spółki z sektora ropy i gazu mogą być zadowolone z obecnej sytuacji, dla banków centralnych jest to trudny scenariusz. Przede wszystkim rośnie ryzyko stagflacji. Wyższe ceny energii mogą ponownie rozpędzić inflację, a jednocześnie osłabić wzrost gospodarczy. Jeszcze dwa tygodnie temu, na samym początku konfliktu z Iranem, RPP obniżyła stopy o 25 pkt bazowych. Teraz scenariusz obniżek stóp na świecie jest coraz mniej prawdopodobny. To ważne, bo w tym tygodniu decyzje o stopach mają podejmować najważniejsze banki centralne świata. Poza Fed i EBC jest to także Bank Szwajcarii, a także czeski bank centralny.

Fed i EBC: kluczowe decyzje i zmiana oczekiwań rynku

Najważniejsze decyzje podejmują oczywiście Rezerwa Federalna i Europejski Bank Centralny. W obu przypadkach oczekiwane jest pozostawienie stóp bez zmian. W USA inwestorzy zakładają dziś, że stopy procentowe będą obniżane później i ostrożniej. Obecnie rynek wycenia tylko jedną obniżkę stóp w 2026 roku, w grudniu, choć jeszcze tydzień temu nie zakładano żadnej. Jeszcze ważniejsze będą jednak konferencje prasowe po posiedzeniach. Z uwagi na obecne uwarunkowania i duży poziom niepewności można oczekiwać wyraźnej zmiany tonu. Utrzymujące się wysokie ceny ropy przemawiają obecnie za bardziej jastrzębim nastawieniem i wstrzymaniem się z łagodzeniem polityki.

Australia podnosi stopy – sygnał rosnącej presji inflacyjnej

Dziś stopy po raz drugi z rzędu podniósł Bank Rezerw Australii. W komunikacie podkreślono, że ryzyka inflacyjne ponownie wzrosły. Inflacja w Australii w styczniu wyniosła 3,8 proc., podczas gdy jeszcze w czerwcu 2025 roku było to 1,9 proc.

Co dalej? Scenariusze dla inflacji i gospodarki

Silny wzrost cen ropy zmienia perspektywy inflacji i burzy dotychczasową opowieść o polityce pieniężnej. Nie wiadomo, jak i kiedy zakończy się konflikt w Zatoce. A to, jak długo potrwa szok na rynku ropy, będzie kluczowe dla światowej gospodarki. Krótkotrwały skok cen surowca światowa gospodarka zwykle może przetrwać bez większych konsekwencji. Jednak długotrwały kryzys energetyczny byłby znacznie większym problemem. Jeśli ceny utrzymają się przez kilka miesięcy powyżej 100 dolarów za baryłkę, presja na inflację i wzrost gospodarczy prawdopodobnie wyraźnie się nasili. W Polsce w takim scenariuszu inflacja mogłaby wzrosnąć o około 1 pkt proc. Z drugiej strony każdy sygnał świadczący o wygaszaniu konfliktu natychmiast odbije się na cenach surowców i nastrojach na rynkach finansowych. Trzeba jednak pamiętać, że obecnie samo wznowienie transportu ropy przez Cieśninę Ormuz nie oznaczałoby od razu pełnej normalizacji sytuacji. Powrót do sytuacji sprzed obecnego konfliktu potrwałby pewnie co najmniej kilka miesięcy, a niektóre skutki mogłyby się utrzymywać nawet dłużej.


O autorze

Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

Idź do oryginalnego materiału