Koniec dotacji z programu NaszEauto już za kilka dni

18 godzin temu

Budżet rządowego programu NaszEauto skurczył się do 88,9 miliona złotych. Wygląda na to, iż za kilka dni wyczerpie się. Zgodnie z regulaminem będzie można składać wnioski o dofinansowanie, ale bez pewności, iż trafią na listę beneficjentów.

Priorytetowy program NaszEuato uruchomiony 3 lutego 2025 roku dedykowany był pierwotnie dla osób fizycznych, w tym prowadzących jednoosobowo działalność gospodarczą, i obejmował tylko samochody osobowe (kategoria M1). Jego budżet wynosił bajońskie 1 613,77 milionów złotych, można było otrzymać choćby 40 tysięcy złotych dotacji do zakupu lub leasingu/wynajmu długoterminowego fabrycznie nowego auta z pełnym napędem elektrycznym o wartości do 225 tysięcy złotych netto.

Unijna presja na sprzedaż elektryków

Refundacja była rekordowa, do tego wartość samochodów objętych dotacją zwiększono o podatek VAT, czyli do 276,75 tysięcy brutto. W porównaniu do programu „Mój elektryk”, firmowanego przez poprzedni prawicowy rząd. Trudno się dziwić, iż program NaszEauto w końcu ruszył z kopyta, choć nie od razu. Tym bardziej, że koncerny samochodowe, pod presją przepisów narzuconych przez Komisję Europejską, przewidujących kary za niespełnienie limitu udziału 25 procent zeroemisyjnych aut w sprzedaży, obniżyły ceny wybranych modeli elektryków. Bojąc się miliardowych kar za zbyt dużą emisyjność oferowanych modeli.

W efekcie tej „wojny cenowej” popyt na elektryki w Polsce od drugiego półrocza 2025 roku istotnie wzrósł. Na koniec ubiegłego roku, jak wynika z danych publikowanych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), operatora programu NaszEauto złożono 29 938 wniosków o takie dofinansowanie.

Żeby się o nie ubiegać najpierw należy nabyć, zarejestrować i ubezpieczyć auto z pełnym napędem elektrycznym. Takie wnioski (bez 653 odrzuconych przez NFOŚiGW) złożyło 17 856 mikroprzedsiębiorców, czyli prowadzących JDG oraz 12 082 osoby fizyczne, w tym 2 460 posiadaczy karty dużej rodziny (posiadające co najmniej trójkę dzieci)

Stare rachunki, ale zawalczymy o dotację

Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, iż w ubiegłym roku zarejestrowano 43 311 fabrycznie nowych osobowych aut z elektrycznym napędem, najwięcej w historii polskiego rynku motoryzacyjnego. Z tej rekordowej puli 35 226 zarejestrowały podmioty posiadające REGON, czyli statystyczny numer nadawany przez Główny Urząd Statystyczny podmiotom gospodarczym m.in. spółkom, osobom prowadzącym jednoosobowo działalność gospodarczą (w tym rolną), stowarzyszeniom, fundacjom.

Według danych PZPM, osoby fizyczne zarejestrowały w 2025 roku 8 085 nowych osobowych elektryków, w porównaniu z 12 082 wniosków złożonych do NFOŚiGW. To może oznaczać, iż choćby 3 997 wniosków o dotację dotyczyło pojazdów zakupionych (i zarejestrowanych) w 2024 roku, co dopuszcza regulamin programu NaszEauto. Można bowiem ubiegać się dofinansowanie do aut nabytych po 1 lipca 2024 roku. Nie sposób tego zweryfikować, bo NFOŚiGW odmawia podania informacji, choć de facto jest dysponentem środków (funduszy) publicznych.

Dotacje KPO mają swoje ograniczenia

Program NaszEauto jest finansowany ze środków przyznanych Polsce w ramach krajowego planu odbudowy i zwiększania odporności (KPO) przez Unię Europejską, głównie w ramach redystrybucji środków przekazywanych przez państwa członkowskie. Pierwotnie jego budżet, jak pisaliśmy wynosił 1,6 miliarda złotych, co miało zapewnić dofinansowanie zakupu 40 tysięcy elektryków. Początkowo zainteresowanie dotacjami było stosunkowo niewielkie, dlatego w czerwcu ministerstwo klimatu i środowiska wystąpiło o zmianę warunków przyznawania dotacji (rewizję KPO), na co pod koniec czerwca uzyskało zgodę unijnych instytucji.

Od 20 października 2025 roku zmieniono regulamin programu NaszEauto poszerzając katalog beneficjentów (m.in. o parki narodowe, organizacje pozarządowe, samorządy) i zwiększając liczbę kategorii pojazdów, do których należą się dopłaty, znacząco zwiększając ich wartość. Dla lekkich samochodów dostawczych z napędem elektrycznych (kategoria N1) dotacja wynosi ona do 70 tysięcy złotych, ale nie więcej niż 30 procent wartości auta. W przypadku ebusów (kategoria M2) można ubiegać się o 600 tysięcy złotych dofinansowania, ale do 50 procent wartości pojazdu.

Mimo tego zainteresowanie dotacjami przez nowych potencjalnych beneficjentów było i jest niewielkie, i wnioski składają głównie osoby fizyczne, przede wszystkim JDG.

Zostało najwyżej 88,9 miliona złotych

Zgodnie z regulaminem programu NaszEauto, refundacja przysługuje na elektryki nabyte tylko do 31 marca 2026 roku, a wnioski o dotacje można składać do 30 kwietnia, albo do wyczerpania środków. Co ważne, po aktualizacji budżet programu NaszEauto, obniżono o 100 milionów euro, do 273,75 miliona euro, i wynosi on w tej chwili do 1,18 miliarda złotych.

Na koniec grudnia 2025 roku alokacja budżetu, czyli jego (teoretyczne) wykorzystanie na podstawie przyjętych wniosków wynosiła już 79,6 procent. Ostatnie dane publikowane przez NFOŚiGW, z 16 stycznia 2025 roku mówią, iż przyjęte wnioski opiewały na już na 1,09 miliarda złotych. To oznacza, iż dostępna pula skurczyła się do zaledwie 88,9 miliona złotych, czyli budżet wyczerpie się w ciągu za kilka dni. W tym roku, do 16 stycznia do NFOŚIGW, porównując jego raport z 31 grudnia wpłynęło bowiem już 4 748 wniosków o dotacje (297 dziennie), o wartości 152,2 miliona złotych. W 2025 roku średnia wyniosła 90 wniosków dziennie.

Nawał wniosków po rządowe dotacje

Liczba wniosków o dotacje wysyłanych do NFOŚiGW rosła z miesiąca na miesiąc, co raz szybciej, im bardziej kurczył się budżet (alokacja) budżetu programu NaszEauto. Turbo włączyło się w lipcu, niedługo po tym, jak przedstawiciele obecnego rządu ogłosili, iż należy zmienić warunki programu, tnąc budżet, i dopuszczając nowych beneficjentów.

Ale to co wydarzyło się w styczniu 2025 roku, to nitro, i przypomina już reakcję na akcje promocyjne i wyprzedaże organizowane sieciach handlowych. Wygląda na to, iż Polacy kupują auta elektryczne, z nadzieją na uzyskanie do 40 tysięcy rządowych dotacji, nie licząc się z całkowitym kosztem utrzymania pojazdu, w tym utratę jego wartości rezydualnej (odkupu).

To błąd, bo zakup auta, nie może być impulsywny, powodowany z pozoru dużymi korzyściami. Jak w przypadku promocji wielosztuk-ów, na przykład co najmniej pęczków rzodkiewek w jednej z zagranicznych sieci handlowych. Oferującej adekwatną cenę, ale od warunkiem zakupienia dwóch.

Tomasz Brzeziński

Idź do oryginalnego materiału