Dziś Polacy obudzili się w nowej rzeczywistości. Po północy ceny paliw wzrosły do około 7,50 zł za litr benzyny 95 i 8,30 zł za litr diesla. A jeszcze wczoraj benzyna 95 kosztowała 6,64 zł, a litr oleju napędowego 7,31 zł. Wzrosty wyniosły zatem od niecałych 90 groszy do prawie 1 zł. Na niektórych stacjach, szczególnie tych przy autostradach, ceny wzrosły jeszcze bardziej. Mimo tak dużej podwyżki wyjazd po paliwo do sąsiadów raczej się nie opłaca. Tylko na Słowacji ceny są nieznacznie niższe. Czechy mają ceny zbliżone, a Litwa i Niemcy pozostają droższe. Koniec programu CPN przychodzi w wyjątkowo niefortunnym momencie, bo na Bliskim Wschodzie doszło do nowej eskalacji, a ropa drożeje drugi dzień z rzędu.
Kierowcy płacą niemal złotówkę więcej na litrze
Wczoraj, w ostatnim dniu programu CPN, maksymalna cena benzyny 95 wynosiła 6,64 zł za litr, a oleju napędowego 7,31 zł. Przy dzisiejszych średnich cenach na poziomie około 7,50 zł za benzynę 95 i 8,30 zł za diesla oznacza to wzrost w przybliżeniu o 0,90-1 zł na litrze. Dla kierowcy tankującego 50 litrów przekłada się to na rachunek wyższy o około 43 zł w przypadku benzyny i prawie 50 zł w przypadku diesla. To najbardziej namacalny efekt powrotu VAT w wysokości 23 proc. oraz zakończenia mechanizmu cen maksymalnych. Nie oznacza to jednak, iż na każdym pylonie zobaczymy taką samą kwotę. W czasie obowiązywania CPN ustawowy limit działał jak sufit i mocno spłaszczał różnice między stacjami. Po jego zniesieniu większe znaczenie znowu mają lokalne marże, koszty logistyki, natężenie ruchu i położenie stacji. Najmocniej będzie to widoczne przy autostradach, gdzie tradycyjnie płaci się premię za wygodę i lokalizację. Kierowcy znów będą więc porównywać ceny przed tankowaniem, bo rozpiętość między stacjami powinna rosnąć.
Dwie edycje CPN różniły się skalą i kosztem
Porównanie obu edycji CPN pokazuje, iż pod tą samą nazwą kryły się dwa podobne, ale różniące się w szczegółach pakiety. Pierwsza edycja CPN obowiązywała od 31 marca do 30 czerwca 2026 r. i była znacznie szersza. Łączyła VAT obniżony do 8 proc. z niższą akcyzą, choć ta druga preferencja wygasła już 15 czerwca. W tej edycji maksymalne ceny benzyny 95 mieściły się w przedziale od 5,92 zł do 6,52 zł za litr, a oleju napędowego od 6,11 zł do 7,87 zł.
Druga edycja CPN trwała znacznie krócej, tylko od 17 do 31 sierpnia. Przywróciła 8-procentowy VAT i cenę maksymalną, ale już bez zniżki w akcyzie. Limity dla benzyny 95 mieściły się w przedziale od 6,41 zł do 6,64 zł za litr, a dla diesla od 7,31 zł do 7,61 zł. Druga edycja zaczynała się więc z wyższego poziomu cenowego i miała mniejszą siłę fiskalną niż pierwsza. Była raczej krótką osłoną na koniec wakacji niż próbą stabilizowania rynku przez cały kwartał.
Pierwsza odsłona kosztowała, według danych Ministerstwa Finansów, około 4,7 mld zł. Na drugą edycję CPN przeznaczono w budżecie 495 mln zł, choć ostatecznego rozliczenia jeszcze nie ma. Łączny koszt obu edycji to więc prawdopodobnie około 5,2 mld zł. Przy napiętej sytuacji budżetu państwa rząd nie chce dalej przedłużać programu, bo oznaczałoby to kolejne wydatki. Elementem stabilizującym finanse publiczne miał być podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, który miał przynieść około 4 mld zł. Ustawa nie weszła jednak w życie, ponieważ prezydent skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Trzeci CPN zależy od ropy i Bliskiego Wschodu
Moment wyjścia z programu nie jest korzystny. Ropa Brent kosztuje dziś ponad 91 dolarów za baryłkę i drożeje drugi dzień z rzędu. To już nie tylko reakcja na pojedynczy incydent, ale odbudowa premii za ryzyko. Rynek wycenia niedzielne wznowienie wymiany ognia między USA i Iranem. A Donald Trump wczoraj zapowiedział możliwość kolejnych uderzeń. Widać, iż rosnące napięcie ogranicza fizyczny transport ropy. Liczba statków przepływających przez Cieśninę Ormuz, z włączonymi transponderami, spadła w weekend do zaledwie pięciu dziennie.
Czy w takim razie czeka nas trzeci CPN?
Na razie nie widać go na horyzoncie. Dopóki Brent pozostaje w paśmie od 85 do 95 dolarów, a benzyna 95 kosztuje około 7,50 zł, presja na ponowną interwencję będzie ograniczona. Temat może wrócić, gdyby doszło do szerszej eskalacji i ropa utrzymywała się dłużej powyżej 100 dolarów. W takiej sytuacji cena benzyny 95 może trwale przekroczyć psychologiczną granicę 8 zł. A kierowcy musieliby się mierzyć z poziomem cen, do którego nie są przyzwyczajeni, także przez dwie poprzednie edycje programu CPN. Jak się wydaje, te dwie wcześniejsze odsłony programu mogą zwiększać oczekiwania Polaków, iż państwo zadziała kolejny raz w razie gwałtownego wzrostu cen paliw. Raz rozbudzone takie nadzieje trudno jest później ograniczyć bez poważnych kosztów politycznych.
Ceny w Polsce mocno wzrosły, ale wyjazd po paliwo do sąsiadów z Unii Europejskiej raczej nie rozwiąże problemu. Przy dzisiejszych cenach, tylko Słowacja jest nieznacznie tańsza i tylko tam można jechać w celu znalezienia tańszego paliwa. Jednak po doliczeniu kosztu przejazdu i straconego czasu taki wyjazd ma sens głównie dla osób zamieszkałych przy granicy albo jadących już tranzytem. Natomiast Czechy mają ceny zbliżone do polskich, a Litwa i Niemcy pozostają droższe.
Dziś polscy kierowcy wrócili do trudnej normalności czasów zwiększonych napięć na Bliskim Wschodzie i na rynku ropy. Tak jak dwa tygodnie temu ceny mocno spadały, tak dziś silnie wzrosły, ale było to wpisane w logikę programu CPN. Bez poduszki bezpieczeństwa w postaci CPN polscy kierowcy będą zatem poddani takim samym wpływom rynkowym jak na co dzień kierowcy w innych krajach Europy i USA. Ceny znów mogą mocno różnić się między stacjami i szybciej reagować na zmiany cen ropy, kurs dolara oraz marże sieci. Do tego dochodzi dobrze znany mechanizm, iż zwyżka cen ropy zwykle dociera na stacje szybciej niż późniejszy spadek cen. Na dziś trzeciego CPN nie ma, ale dalsza eskalacja na Bliskim Wschodzie może sprawić, iż temat bardzo gwałtownie powróci.
O autorze
Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

2 godzin temu








