Co dalej z akcjami amerykańskich spółek sektora zbrojeniowego? Ich notowania w ostatnich tygodniach rosły, ale przyszła fatalna sesja 7 stycznia, podczas której runęły po kilka procent. Wszystko przez zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym grozi zbrojeniówce prezydent USA?
- Co te groźby mają wspólnego z operacją w Wenezueli?
- Czy władze USA mają narzędzia by spełnić groźby?
- Jaka jest sytuacja fundamentalna najważniejszych spółek defense?
Podczas sesji 7 stycznia notowania akcji amerykańskich spółek zbrojeniowych tapnęły. I to porządnie. Tak dużego tąpnięcia na tych walorach nie było od początku kwietnia zeszłego roku, gdy prezydent USA Donald Trump zszokował świat polityką celną.
Wyprzedaż akcji gigantów zbrojeniowych z 7 stycznia była naprawdę solidna. Kurs Lockheed Martin spadł o niemal -5%, kurs Northrop Grumman o -5,5%, a General Dynamics o -4,2%. Te walory od wielu kwartałów – w obliczu zawirowań geopolitycznych – są postrzegane jako swoista „bezpieczna przystań” (safe haven), czyli wojenne quasi-obligacje oferujące stabilny wzrost, wypłaty dywidend i gigantyczne programy skupu akcji własnych (buy back), finansowane przez przewidywalne wieloletnie kontrakty rządowe. Operacja militarna USA w Wenezueli podniosła wyceny tych spółek i wydawało się, iż ich notowania będą wchodziły w nowy trend wzrostowy po kilku miesiącach konsolidacji, ale jednak stało się inaczej.
Skąd takie tąpnięcie? Otóż znów narozrabiał prezydent Donald Trump. Uderzył w nawyki giełdowe gigantów zbrojeniowych, by przyspieszyć produkcję. To tąpnięcie było reakcją alergiczną kapitału na próbę redefinicji umowy biznesowej między Waszyngtonem a przemysłem zbrojeniowym. Administracja prezydenta Donalda Trumpa, sfrustrowana tempem produkcji uzbrojenia w obliczu realnego konfliktu, postawiła sprawę na ostrzu noża: koniec z inżynierią finansową kosztem produkcji przemysłowej.
Notowania Lockheed Martin (świecie dzienne)
Źródło: FinVizTrump kończy zbrojeniowe Eldorado…
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w środę 7 stycznia, iż jego administracja ograniczy wynagrodzenia szefów przemysłu obronnego, oraz możliwość wypłat dywidend i skupu akcji po to aby zmusić spółki do szybszej produkcji najnowszego uzbrojenia. Prezydent ocenił też, iż konserwacja i naprawa już dostarczonego sprzętu przebiega „zdecydowanie zbyt wolno”. Trump ogłosił, iż spółki zbrojeniowe nie będą mogły wypłacać kadrze zarządzającej więcej niż 5 mln USD rocznie, oraz nie będą mogły płacić dywidend i przeprowadzać buy-backów dopóki nie dokonają istotnych inwestycji – dopóki nie wybudują nowych fabryk.
Pojawiły się i pozytywne dla spółek z branży zbrojeniowej komunikaty. Otóż Trump zapowiedział, iż planuje podnieść budżet obronny USA o 50% – z 1 bln USD do 1,5 bln USD (ta decyzja musi zostać zatwierdzona przez Kongres). Jednak zapowiedź nadzwyczajnych restrykcji, które mają uderzyć w nawyki operacyjne spółek defense, przyćmiła te pozytywne wieści i wywołała gwałtowne spadki ich notowań na Wall Street.
https://x.com/TrumpTruthOnX/status/2008991653026255140

Co dokładnie napisał Trump na swoim koncie na Truth Social? Zacytujmy go niemal w całości:
„Wszyscy amerykańscy kontrahenci branży obronnej oraz cały przemysł obronny, STRZEŻCIE SIĘ: chociaż produkujemy najlepszy sprzęt wojskowy na świecie (żaden inny kraj nie jest choćby blisko!), kontrahenci branży obronnej wypłacają w tej chwili ogromne dywidendy swoim akcjonariuszom i dokonują masowego skupu akcji własnych kosztem i ze szkodą dla inwestycji w zakłady i sprzęt. Taka sytuacja nie będzie już dozwolona ani tolerowana! Ponadto pakiety wynagrodzeń dla kadry kierowniczej w przemyśle obronnym są wygórowane i nieuzasadnione, biorąc pod uwagę, jak wolno firmy te dostarczają najważniejszy sprzęt naszemu wojsku oraz naszym sojusznikom. Pensje, opcje na akcje i wszelkie inne formy rekompensaty są zdecydowanie za wysokie dla tej kadry kierowniczej. Firmy zbrojeniowe nie produkują naszego wspaniałego sprzętu wojskowego wystarczająco szybko, a po wyprodukowaniu nie serwisują go adekwatnie ani sprawnie.
Od tego momentu kadra kierownicza musi budować NOWE i NOWOCZESNE zakłady produkcyjne, zarówno w celu dostarczania i konserwacji tego ważnego sprzętu, jak i budowy najnowszych modeli przyszłego sprzętu wojskowego. Dopóki tego nie zrobią, żaden dyrektor nie powinien zarabiać więcej niż 5 milionów dolarów, co, mimo iż brzmi jak wysoka kwota, jest jedynie ułamkiem tego, co zarabiają obecnie. Dodatkowo konserwacja i naprawa sprzętu po jego sprzedaży odbywa się zbyt wolno i musi zostać natychmiast usprawniona.
SPRZĘT WOJSKOWY NIE JEST PRODUKOWANY WYSTARCZAJĄCO SZYBKO! Musi on powstawać teraz dzięki funduszom z dywidend, skupu akcji i nadmiarowych wynagrodzeń kadry kierowniczej, zamiast pożyczania od instytucji finansowych czy brania pieniędzy od rządu. W dłuższej perspektywie będzie to korzystne zarówno dla kadry kierowniczej, jak i akcjonariuszy, ponieważ będzie to WSPANIAŁE dla naszego kraju! Dziękuję za uwagę w tej sprawie.”
Patrząc na szczegóły zapowiedzi Trumpa, widać iż rząd USA będzie dążył do tego by sprzęt wojskowy był budowany z kapitałów które szły na dywidendy, skupy akcji i wygórowane wynagrodzenia kadry kierowniczej. Zrozumiemy z czego wzięła się mała panika na akcjach spółek sektora defense, gdy uświadomimy sobie, iż walory tych firm są często składnikiem portfeli funduszy emerytalnych i ETF, ze względu na ich „przewidywalność”. A ta brała się ze stałych kontraktów generujących cash flow, co pozwoliło na to, iż w ciągu ostatniej dekady siedmiu największych wykonawców kontraktów rządowych z sektora zbrojeniowego wydało łącznie około 128 mld USD na skup akcji własnych! W latach 2021–2024 cztery największe amerykańskie firmy zbrojeniowe (Lockheed, RTX, GD, Northrop) wydały 89 mld USD na skup akcji własnych.
Dla inwestorów groźba zamrożenia tych środków i przeznaczenia je na inwestycje to zmiana tezy inwestycyjnej – spółki defense z koszyka „Income & Growth” (Dochód i Wzrost) przenoszą się do koszyka „Heavy Capital Expenditure” (Duże Nakłady Inwestycyjne), tak to nazwijmy. Rynek nienawidzi niepewności, a wizja przymusowej reinwestycji gotówki w fabryki – które zaczną generować zwrot dopiero za wiele lat – jest dla Wall Street małym koszmarem.
Powstaje również pytanie o przyszłą jakość kadry zarządzającej, bo przymusowe obniżki płac mogą odstraszyć menedżerów. Mechanizm egzekwowania limitu płac nie pozostało jasny, jednak może on oznaczać gigantyczne cięcia wynagrodzeń kluczowych zarządzających choćby o -80%. Wśród najlepiej opłacanych szefów zbrojeniówki znajdują się (podane zarobki roczne za 2024):
- Kathy Warden (Northrop Grumman) – 24,4 mln USD;
- Phebe Novakovic (General Dynamics) – 23,8 mln USD;
- Kelly Ortberg (Boeing) – 22 mln USD;
- Christopher Calio (RTX) – 18 mln USD.
…bo operacja w Wenezueli ujawniła braki magazynowe
Ciekawostką jest, iż nieprzypadkowo te ostre wystąpienie Trumpa odbywa się po operacji militarnej wojsk USA w Wenezueli. Owszem, zakończyła się ona sukcesem i porwaniem prezydenta Nicolasa Maduro, jednak ujawniła ona ograniczenia amerykańskiego sektora defense.
Operacja o kryptonimie „Absolute Resolve”, której celem było pojmanie wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro pod zarzutami narkoterroryzmu, zgromadziła elitarne jednostki Delta Force, 160. Pułk Lotniczy Operacji Specjalnych oraz Marynarkę Wojenną USA, i zakończyła się zarówno sukcesem taktycznym, jak i ujawniła… braki sprzętowe. Siły USA stanęły przed koniecznością neutralizacji zaawansowanych rosyjskich systemów obrony powietrznej S-300VM „Antey-2500”, w związku z czym masowo użyto pocisków manewrujących i amunicji precyzyjnej dalekiego zasięgu. To doprowadziło do błyskawicznego zużycia zapasów pocisków z rodziny Tomahawk produkowanych przez firmę RTX oraz pocisków JASSM od Lockheed Martin.
Kiedy po zakończeniu operacji Pentagon zażądał natychmiastowego uzupełnienia stanów magazynowych tychże pocisków, zderzył się z rzeczywistością. Otóż dowiedział się, iż terminy dostaw tych pocisków liczone są nie w dniach, tygodniach, czy choćby w miesiącach, ale… w latach! Sekretarz Obrony USA Pete Hegseth publicznie skrytykował przemysł zbrojeniowy za wysokie koszty operacyjne i długi czas oczekiwania na dostawy broni. To właśnie ten dysonans między potrzebami armii a zachowaniem spółek z sektora defense doprowadził do wybuchu niezadowolenia w Białym Domu.
Czy Biały Dom ma prawo po swojej stronie?
Co dalej z amerykańskimi spółkami zbrojeniowymi? Wszystko wygląda na to, iż dywidendowe Eldorado dobiegło końca, i będą one musiały zacząć o wiele więcej inwestować. Czy Biały Dom rzeczywiście może je do tego zmusić? Prawnicy wskazują, iż choć prezydent USA nie ma bezpośredniej możliwości ingerencji w politykę dywidendową prywatnych spółek w czasie pokoju, ale dysponuje potężnym narzędziem prawnym w postaci Defense Production Act (DPA) z 1950 roku.
Otóż akt DPA pozwala prezydentowi USA na priorytetyzację kontraktów rządowych i alokację zasobów w gospodarce w celach bezpieczeństwa narodowego. Co więcej, administracja rządu USA może na podstawie tego prawa argumentować, iż „bezpieczeństwo narodowe” wymaga, aby kapitał danej firmy był kierowany np. na rozbudowę linii produkcyjnych, a nie do akcjonariuszy.
Prawnicy wskazują, iż najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest pojawienie się tzw. rozporządzenia wykonawczego prezydenta USA w którym – powołując się na DPA – wprowadzi on nowe klauzule do przyszłych kontraktów zbrojeniowych. Ponadto Pentagon może po prostu nie podpisywać umów z firmami, które nie zgodzą się na ograniczenia w wypłacie dywidend w okresach „niedostatecznej wydajności”.
Tymczasem pozycja negocjacyjna firm zbrojeniowych, wbrew pozorom, jest raczej słaba. Dla Lockheeda Martina czy General Dynamics rząd USA jest de facto jedynym klientem (monopsonem), od którego zależy ich istnienie. Walka sądowa z Departamentem Obrony byłaby dla tych spółek adekwatnie samobójstwem biznesowym. Analitycy spodziewają się, iż wielkie amerykańskie firmy zbrojeniowe adekwatnie dobrowolnie i bez problemu dostosują się do nowych wytycznych, aby zabezpieczyć przyszłe przychody, choćby kosztem krótkoterminowego niezadowolenia Wall Street.
Można dodać, iż to co chce zrobić Trump nie jest nowością, patrząc z historycznego punktu widzenia. Historia pokazuje, iż w momentach egzystencjalnego zagrożenia państwa demokratyczne nie tylko regulowały rynek, ale wręcz drastycznie ograniczały zyski prywatnych firm zbrojeniowych. W 1915 roku Wielka Brytania zmagała się z niedostatkiem amunicji, a opinia publiczna była wstrząśnięta doniesieniami o ogromnych zyskach fabrykantów i na mocy ustawy Munitions of War Act rząd ograniczył zyski firm zbrojeniowych do 120% średniego zysku z dwóch lat przedwojennych, a wszystko powyżej progu trafiało do skarbu państwa jako tzw. Munitions Levy.
Z kolei w USA w trakcie II wojny światowej uchwalono Renegotiation Act (1942), który powołał do życia tzw. Rady ds. Renegocjacji analizujące zyski firm zbrojeniowych. jeżeli firma zarobiła fortunę tylko dlatego, iż dostała ogromne zamówienie rządowe, musiała oddać nadwyżkę. Jednak z drugiej strony premiowano innowacyjność – czyli zyski pochodzące z innowacji zbrojeniówka mogła zatrzymać.
Na które firmy zbrojeniowe wciąż warto stawiać?
Które amerykańskie spółki zbrojeniowe wciąż warto mieć w portfelu, na które wciąż warto stawiać? Odpowiedź na to pytanie po wydarzeniach z ostatnich dni stała się o wiele bardziej skomplikowana, niż do tej pory.
W centrum cyklonu znalazła się spółka wyceniona na 249 mld USD spółka RTX (dawniej: Raytheon) – Trump oskarżył ją o bycie „najmniej responsywną” i zagroził jej całkowitym odcięciem od kontraktów, jeżeli nie zacznie inwestować w fabryki z własnych środków. Co prawda 7 stycznia jej akcje spadły o ledwie -2,45%, jednak to może być „cisza przed burzą”. RTX to gigant systemów rakietowych (Raytheon), silników lotniczych (Pratt & Whitney) i awioniki (Collins Aerospace), producent Patriotów i Tomahawków zatrudniający około 186 000 ludzi. W ostatnich miesiącach notowania RTX radziły sobie lepiej niż indeksy sektorowe – kurs RTX urósł o 62% w rok, podczas gdy Dow Jones U.S. Aerospace & Defense Index o 48% – gdyż spółka przez cały czas otrzymuje liczne zamówienia na szeroką gamę swoich sprawdzonych w boju produktów obronnych, a globalny komercyjny ruch lotniczy napędza sprzedaż innych produktów spółki z segmentu silników lotniczych. Dzięki temu RTX ma portfel zamówień (backlog) o wartości 251 mld USD według stanu na 30 września 2025 r. jeżeli chodzi o wskaźniki wyceny, to RTX ma C/Z = 38x a Przyszłe C/Z (na 12m) = 27,5x podczas gdy dla S&P 500 te wskaźniki wynoszą w tej chwili odpowiednio 31x oraz 22,3x. To sugeruje, iż walor nie jest drogi, a raczej przeciętnie wyceniony.
Notowania RTX (świece tygodniowe)
Źródło: FinVizWydaje się, iż należy być nieco mniej ostrożnym jeżeli chodzi o inwestowanie w akcje Lockheed Martin (LMT) wycenionego na 114 mld USD. Producent myśliwców F-35, systemów rakietowych HIMARS i PAC-3 oraz technologii kosmicznych – w 2025 roku dostarczył rekordową liczbę 191 myśliwców F-35 (wzrost z 142 rok wcześniej), i podpisał 7-letnią umowę ramową z Departamentem Obrony USA na potrojenie produkcji rakiet PAC-3 MSE (z 600 do 2000 rocznie). Spółka jest notowana przy wskaźniku C/Z = 28x i Przyszły C/Z = 17x i jest to wycena atrakcyjna w porównaniu do historycznych wycen oraz do średniej dla S&P 500 (przypomnijmy: 31x oraz 22,3x). Jednak w miarę optymistyczny obraz burzy fakt, iż w grudniu analitycy Morgan Stanley obniżyli rekomendację dla waloru do „równoważ” z „przeważaj”, wskazując, iż wycena LMT zawiera już premię za wzrost biznesu, tymczasem ryzyko polityczne wzrosło. A chwilkę później analitycy JPMorgan również obniżyli rekomendację z „przeważaj” do „neutralnie” i choć podnieśli cenę docelową (z 465 USD do 515 USD) to ostrzegali iż ich prognozy dotyczące przyszłych przepływów pieniężnych są niższe niż oczekiwania rynku, przyszłe wysokie marże stoją pod znakiem zapytania, a amerykański rynek zbrojeniowy „staje się coraz bardziej skomplikowany”, co utrudnia sytuację dużym graczom.
Notowania Lockheed Martin (świecie tygodniowe)
Źródło: FinVizMocno uderzona zapowiedziami Trumpa była spółka Northrop Grumman (NOC). Jest to wyceniony na 82 mld USD lider w dziedzinie bombowców strategicznych (B-21 Raider), systemów kosmicznych i zaawansowanej elektroniki. Niedawno koncern NOC zdobył najważniejszy kontrakt o wartości 94,3 mln USD na rozwój silników rakietowych na paliwo stałe II stopnia (SSRM) dla Marynarki Wojennej USA – jest to technologia krytyczna dla obrony przed zagrożeniami hipersonicznymi. Spółka uczestniczy w budowie tzw. Tracking Layer pracując dla amerykańskiej Agencji Rozwoju Kosmosu (SDA). I również ma niewygórowane wskaźniki C/Z (20,7x) oraz Przyszłe C/Z (20x). Warto podkreślić, iż w grudniu analitycy Citigroup rozpoczęli wydawanie rekomendacji dla tejże spółki od „kupuj” ustalając cenę docelową na poziomie 654 USD (13% powyżej kursu z dnia 7 stycznia), a eksperci Morgan Stanley umieścili walor NOC w gronie „top picks” na 2026 roku (argumentując to unikalną ekspozycją i pokaźnym portfelem zamówień).
Notowania Northrop Grumman (świece tygodniowe)
Źródło: FinVizPodsumowując, groźby Trumpa są realne, ale stanowią adekwatnie element negocjacji. „Weźcie się porządnie do roboty, zbudujcie fabryki, a rząd da wam 1,5 bln USD” – zdaje się mówić prezydent USA. W dłuższym terminie, taki układ jest dla akcjonariuszy niezwykle korzystny, pod warunkiem zaakceptowania większej zmienności i niższych wypłat gotówkowych w najbliższych kwartałach. Czy amerykańska zbrojeniówka to wciąż pewny zakład (bet)? My podaliśmy Wam fakty, decyzje należą do Was.

20 godzin temu







