Koniec mitu nietykalności. Microsoft otworzył FBI sejf z danymi BitLocker

4 godzin temu
Zdjęcie: Microsoft


Szyfrowanie BitLocker od lat uchodziło za standard nienaruszalności danych. Jednak niedawna kooperacja Microsoftu z FBI przy dochodzeniu na wyspie Guam rzuca nowe światło na iluzję pełnej prywatności w ekosystemie Windows. Gigant z Redmond po raz pierwszy publicznie potwierdził przekazanie organom ścigania kluczy odzyskiwania, co dla liderów biznesu i oficerów bezpieczeństwa stanowi jasny sygnał: zaufanie do domyślnych ustawień chmury może mieć swoją cenę.

Mechanizm sporu jest technicznie prosty, ale politycznie złożony. BitLocker generuje 48-znakowy klucz, który domyślnie trafia na serwery Microsoftu w ramach konta użytkownika. Choć firma argumentuje, iż rocznie otrzymuje zaledwie około dwudziestu takich zapytań i reaguje wyłącznie na prawomocne nakazy, sam fakt posiadania przez korporację „klucza zapasowego” do firmowych laptopów zmienia postrzeganie ryzyka. Senator Ron Wyden określił tę praktykę jako nieodpowiedzialną, wskazując, iż systemy projektowane z myślą o bezpieczeństwie nie powinny posiadać „tylnych drzwi” dostępnych dla producenta.

Z perspektywy zarządczej sprawa ta uwypukla rosnącą przepaść w filozofii bezpieczeństwa między gigantami Big Tech. Podczas gdy Microsoft utrzymuje architekturę umożliwiającą dostęp do kluczy, konkurenci tacy jak Apple czy Meta coraz silniej promują szyfrowanie typu end-to-end, w którym choćby producent nie posiada narzędzi do odczytania danych użytkownika. W 2025 roku, gdy służby takie jak ICE bezskutecznie próbowały łamać zabezpieczenia BitLockera własnymi siłami, presja na dostawców oprogramowania, by stali się de facto ramieniem wymiaru sprawiedliwości, tylko wzrosła.

Dla przedsiębiorstw lekcja z Guam jest praktyczna. Pełna suwerenność nad danymi wymaga rezygnacji z wygody domyślnej synchronizacji chmurowej na rzecz lokalnego przechowywania kluczy na fizycznych nośnikach. To jednak nakłada na działy IT całkowitą odpowiedzialność za ewentualną utratę dostępu do stacji roboczych. W dobie zaostrzających się regulacji, takich jak europejskie debaty wokół „Chat Control”, decyzja o tym, gdzie fizycznie spoczywa klucz do firmowego sejfu, przestaje być detalem technicznym, a staje się kluczowym elementem strategii zarządzania ryzykiem prawnym.

Idź do oryginalnego materiału