Aiman Ezzat, CEO Capgemini, publicznie odrzucił ideę całkowitej autonomii technologicznej Starego Kontynentu, nazywając ją nierealną. Choć szef francuskiego giganta IT ubiera to w szaty pragmatyzmu, dla wielu liderów biznesowych i politycznych jego słowa to przyznanie się do trwałej zależności od Doliny Krzemowej.
Capgemini, pozycjonując się jako „pomost” między Brukselą a amerykańskimi hiperskalerami, promuje model, w którym europejskie firmy zarządzają danymi i operacjami, ale same obliczenia powierzają infrastrukturze AWS, Google czy Microsoftu. To podejście, choć wygodne krótkoterminowo, rodzi fundamentalne pytania o bezpieczeństwo i konkurencyjność regionu w dłuższej perspektywie.
Architektura zależności
Ezzat dzieli suwerenność na cztery warstwy: dane, operacje, regulacje i technologię. Twierdzi, iż kontrola nad pierwszymi trzema wystarczy, by Europa czuła się bezpiecznie. Jednak to czwarta warstwa – czysta moc obliczeniowa i hardware – jest fundamentem gospodarki opartej na AI.
Pozostawienie tej warstwy w rękach amerykańskich gigantów oznacza, iż europejskie firmy budują swoje najbardziej innowacyjne rozwiązania na „wynajętym gruncie”. Wobec transatlantyckich i zmienności amerykańskiej polityki handlowej, taki model czyni Europę zakładnikiem decyzji zapadających w Seattle czy Mountain View. „Suwerenne rozwiązania AI” oferowane przez Capgemini mogą okazać się jedynie estetyczną nakładką na systemy, nad którymi Europa nie ma realnej kontroli technicznej.
Między etyką a zyskiem
Krytycy wytykają Capgemini, iż ich wizja suwerenności jest skrojona pod aktualne kontrakty, a nie pod strategiczny interes regionu. Firma sama walczy z problemami wizerunkowymi – niedawna decyzja o sprzedaży amerykańskiego ramienia obsługującego kontrakty rządowe pokazuje, jak trudno jest pogodzić rolę „niezależnego doradcy” z agresywną ekspansją na rynku USA.
Partnerstwa z lokalnymi graczami, jak Mistral AI, są prezentowane jako dowód na wspieranie europejskiego ekosystemu. Jednak dopóki te modele są trenowane i hostowane na serwerach Microsoftu, mowa o „europejskim championie” pozostaje jedynie zabiegiem marketingowym. Lekcja z wystąpienia Ezzata jest ostrzeżeniem: akceptacja „rozwiązań pomostowych” może oznaczać trwałą rezygnację z budowy własnego potencjału.

2 godzin temu






