Koniec tandemu Musk-Trump coraz bliżej, ale... tylko oficjalnie. "Oszukuje sam siebie"

1 dzień temu
Zdjęcie: Polsat News


Dni Elona Muska u boku Donalda Trumpa są już policzone i nie ma odwrotu od tego planu? Politico punktuje nie tylko na coraz głośniejsze wskazania dotyczące nieprzewidywalności właściciela Tesli, ale także rosnące zagrożenie z punktu widzenia politycznego. Niemniej miliarder może przez cały czas zachować "nieformalną rolę doradcy", a co za tym idzie - będzie przez cały czas pojawiał się w Białym Domu.


Elon Musk szturmem wdarł się na amerykańską scenę polityczną. Miliarder nie tylko poparł Donalda Trumpa w wyścigu o fotel prezydencki, ale wręcz stał się jego współpracownikiem odpowiedzialnym za najważniejsze elementy programu, jak na przykład cięcia wydatków w administracji państwowej. Politico powołując się na trzech informatorów i wewnętrzny krąg prezydenta USA wskazuje, iż oficjalny czas Elona Muska w Gabinecie Owalnym dobiega końca. Reklama


Elon Musk na cenzurowanym? Trump może nie mieć wyjścia


Elon Musk wywołuje ogromne emocje, a jego kolejne decyzje, jak między innymi wezwanie pracowników agencji federalnych do wysyłania w mailach swoich osiągnięć po tygodniu pracy, nie pomagają w gaszeniu wizerunkowych pożarów nowej administracji USA.


Politico podaje jednak, iż już niedługo era Elona Muska dobiegnie końca i to nie tylko dlatego, iż kończy się okres, który wcześniej wskazany został jako graniczny dla współpracy właściciela Tesli z Donaldem Trumpem. Rachael Bade, szefowa biura Politico w Kapitolu, wskazuje na postrzeganie Elona Muska przez osoby z wewnętrznego kręgu Donalda Trumpa. Nie jest ono tak optymistyczne jak na początku przygody.
Trzy osoby z otoczenia Trumpa, które pozostały anonimowe, wskazały, iż chociaż prezydent przez cały czas jest zadowolony z Elona Muska i jego inicjatywy Departamentu Efektywności Rządowej DOGE, to "obaj panowie w ostatnich dniach uznali, iż niedługo nadejdzie czas, aby Musk powrócił do swoich interesów i objął funkcję wspierającą". Informacje o tym kroku miały już zostać przekazane najbliższym członkom gabinetu prezydenta USA. Politico wskazuje, iż ma się to stać w najbliższych tygodniach.
Jak wskazują amerykańskie media, odejście Elona Muska może nie być przypadkowe, ale bezpośrednio powiązane ze stylem obecności, jaki został przez niego przyjęty. Politico wyjaśnia, iż niektórzy członkowie administracji Donalda Trumpa - a także wielu zewnętrznych sojuszników - jest sfrustrowanych jego nieprzewidywalnością i coraz częściej postrzegają miliardera jako obciążenie polityczne.


Elon Musk w odwrocie, choćby Biały Dom ma dość


130-dniowy okres, w którym Elon Musk miał doprowadzić do cięć w administracji publicznej, a co za tym idzie, pozwolić budżetowi na spore oszczędności dobiega końca i nic nie wskazuje na to, by Donalda Trump przeciągnął ten termin. Przynajmniej oficjalnie. W poniedziałkowy wieczór prezydent Stanów Zjednoczonych w rozmowie z dziennikarzami wprost wskazał, iż "w pewnym momencie Elon będzie chciał wrócić do swojej firmy" i dodał, iż Elon Musk tego chce, ale on zatrzymałby go tak długo, jak będzie mógł.
Ten sam ton wypowiedzi wybrał Biały Dom. "Jak powiedział prezydent, Biały Dom chciałby zatrzymać Elona u siebie tak długo, jak to możliwe. (...) Elon odegrał kluczową rolę w realizacji programu prezydenta i będzie kontynuował tę dobrą pracę, dopóki prezydent nie powie inaczej" - mówił we wtorek Harrison Fields, rzecznik Białego Domu.
Niemniej w kuluarach Biały Dom także ma znajdować się na liście osób i instytucji zirytowanych działaniem Elona Muska. Politico wskazuje, iż wiele osób z otoczenia Donalda Trumpa wprost uznaje właściciela Tesli za nieprzewidywalnego i niemożliwego do opanowania. Rachael Bade wskazuje, iż miliarder uznawany jest za osobę, "która ma problemy z komunikowaniem swoich planów sekretarzom gabinetu i za pośrednictwem łańcucha dowodzenia Białego Domu pod przewodnictwem szefowej personelu Susie Wiles, często doprowadzając ich do szału nieoczekiwanymi i nieodnoszącymi się do przekazu komentarzami na X, swojej platformie społecznościowej — w tym dzieleniem się niesprawdzonymi i nieskoordynowanymi planami zniszczenia agencji federalnych".


Odejście Elona Muska będzie najpewniej tylko pozorami


Innym elementem wpływającym na to, iż Donald Trump miał 24 marca podczas posiedzenia swojego gabinetu poinformować o zbliżającym się końcu oficjalnej współpracy z Elonem Muskiem ma być także obciążenie polityczne, które może przyczynić się do głębszego podziału wśród Demokratów.
Już na początku czerwca, lub choćby pod koniec maja, Elon Musk najprawdopodobniej straci funkcję "specjalnego pracownika rządowego", a to oznacza, iż nie będzie mógł już korzystać - przynajmniej oficjalnie - ze specjalnego statusu tymczasowo zwalniającego go z niektórych zasad etycznych i tych dotyczących konfliktu interesów. Niemniej Politico wskazuje na opinię jednego z wysokich rangą urzędników administracji Donalda Trumpa. Stwierdził on, iż właściciel Tesli prawdopodobnie zachowa nieformalną rolę doradcy i będzie przez cały czas okazjonalnie pojawiał się na terenie Białego Domu. Natomiast inny urzędnik przestrzegł, iż każdy, kto myśli, iż Elon Musk całkowicie zniknie z orbity Trumpa... "oszukuje sam siebie".
Sam Elon Musk w publicznych wypowiedziach wydaje się wskazywać, iż powierzone mu zadanie skupione na optymalizacji państwowych agencji i oszczędnościach zostało wykonane. W rozmowie z Bretem Baierem z Fox News po pytaniu o gotowość odejścia po wygaśnięciu specjalnego statusu w pracownika rządowego, miliarder wskazywał, iż jest zadowolony z efektów swojej pracy. "Myślę, iż wykonamy większość pracy wymaganej do zmniejszenia deficytu o 1 bilion dolarów w tym czasie" - mówił w czwartkowym wywiadzie właściciel Tesli.
Agata Jaroszewska
Idź do oryginalnego materiału