Koniec taniego e-commerce z Chin? UE uderza w AliExpress i Temu

3 godzin temu
Zdjęcie: Aliexpress


Przez lata model biznesowy chińskich gigantów e-commerce opierał się na prostej strategii: oferowaniu milionów tanich produktów, które dzięki unijnym zwolnieniom z cła dla przesyłek o niskiej wartości, trafiały bezpośrednio do drzwi europejskich konsumentów. Jednak czas, w którym platformy takie jak AliExpress, Shein czy Temu operowały w regulacyjnej szarej strefie, dobiega końca. W obliczu rosnącej presji ze strony Komisji Europejskiej, Alibaba – właściciel AliExpress – przechodzi do defensywy, obiecując radykalne uszczelnienie swoich systemów kontroli.

Podczas ostatnich przesłuchań w Brukseli, Eric Pelletier, szef ds. międzynarodowych Alibaba, przyznał, iż firma ma „znacznie więcej do zrobienia”. To eufemizm dla kryzysu wizerunkowego i prawnego, w jakim znalazł się serwis. Od marca 2024 roku AliExpress jest przedmiotem formalnego dochodzenia w ramach aktu o usługach cyfrowych (DSA). Unijni komisarze wyliczają długą listę uchybień: od obecności podróbek, przez niebezpieczne zabawki, aż po drastyczne przypadki ofert naruszających standardy moralne i bezpieczeństwo dzieci.

Dla europejskiego biznesu spór ten ma wymiar egzystencjalny. Christel Schaldemose, główna sprawozdawca DSA w Parlamencie Europejskim, postawiła sprawę jasno: nie chodzi tylko o bezpieczeństwo konsumentów, ale o elementarną uczciwość rynkową. Lokalne firmy, obciążone kosztami certyfikacji, podatków i kontroli jakości, nie są w stanie konkurować z platformami, które do niedawna przerzucały odpowiedzialność za produkt na anonimowych dostawców z Azji.

Liczby mówią same za siebie – w ubiegłym roku do UE trafiło 5,8 miliarda paczek o niskiej wartości, co stanowi wzrost o 26%. Ten strumień towarów stał się zbyt duży, by organy celne mogły go ignorować. Bruksela planuje zniesienie progu zwolnienia z cła, co bezpośrednio uderzy w marże chińskich sprzedawców.

AliExpress deklaruje teraz wprowadzenie „prawnie wiążących zobowiązań”, w tym automatyczne ograniczanie widoczności treści dla dorosłych oraz przyspieszone procedury usuwania nieuczciwych sprzedawców. Jednak dla unijnych regulatorów słowa to za mało. Dopóki systemy monitorowania oparte na algorytmach nie wykażą realnej skuteczności w blokowaniu nielegalnych ofert, chińskie platformy muszą liczyć się z gigantycznymi karami finansowymi i dalszą utratą zaufania na jednym z kluczowych rynków świata. Gra toczy się o nową definicję handlu transgranicznego – taką, w której cena nie jest już jedynym wyznacznikiem sukcesu.

Idź do oryginalnego materiału