
Konsorcjum, na czele którego stoi FedEx w składzie z inwestorami InPost, chce przejąć polską firmę paczkową w transakcji, którą w tej chwili wycenia się na 7,8 mld euro. Analitycy nie są jednak zbudowani ofertą sądząc, iż będzie ona wyższa.
Oferta konsorcjum opiewa na 15,60 euro za akcję, co oznacza około 17% premię w stosunku do ceny zamknięcia InPost z 6 lutego, jednak jest niższa niż wycena na debiucie w 2021 roku, która wyniosła 16 euro. Informacja o transakcji spowodowała, iż akcje otworzyły się 9 lutego w Amsterdamie z 14% wzrostem osiągając maksima z maja 2025 roku na poziomie 15,20 euro.
Jak wynika z informacji o transakcji, opiera się ona na dość nietypowym partnerstwie pomiędzy firmami private equity i FedExem. W efekcie ustaleń FedEx i holding Advent będą posiadać po 37% udziałów w firmie, należąca do Rafał Brzóski prezesa InPostu firma A&R będzie miała 16% pakiet, zaś fundusz PFF należący czeskiej rodziny Kellnerów obejmie pozostałe 10%. Tylko FedEx do tej pory nie miał udziałów w InPost, Advent był choćby większościowym udziałowcem w 2017 roku, ale od tamtej pory zmniejszył udziały do poziomu 6,5%. A&R i PPF posiadają w tej chwili odpowiednio 12,49% i 28,75%. Poparcie dla nowej transakcji mieli wyrazić akcjonariusze reprezentujący około 48% akcji spółki. Prawdopodobnie zostanie ona sfinalizowana w II połowie 2026 roku.
Według Heina Pretoriusa, przewodniczącego rady nadzorczej InPostu, FedEx i InPost zawrą umowy o komercjalizacji, które „mają umożliwić obu firmom korzystanie z uzupełniających się mocnych stron i wspólnej wizji”, ale pozostaną konkurencyjne i nie będą integrowały swoich operacji. Spółka przez cały czas ma nosić nazwę InPost i zachowa swoją strukturę zarządczą oraz siedzibę główną w Polsce. Grupa planuje połączyć globalną sieć FedEx z własną infrastrukturą paczkomatów umożliwiając nadawanie przesyłek poza Europę, jednocześnie ma to wspomóc FedEx w dotarciu do lokalizacji w Europie.
Po zmianie struktury właścicielskiej, jak poinformowała grupa w oświadczeniu, będzie dążyć do rozszerzenia swojej obecności we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Włoszech, krajach Beneluksu i Wielkiej Brytanii, największym rynku e-commerce w Europie. InPost działa jak do tej pory w 9 krajach, w tym na rodzimym polskim rynku i posiada jedną z największych europejskich sieci paczkomatów. W ubiegłym roku grupa zawarła transakcje obejmujące przejęcie Yodel w Wielkiej Brytanii i hiszpańskiej firmy kurierskiej. Co ciekawe, od debiutu w 2021 roku rynek raczej InPostu nie dowartościowywał. Być może dlatego, jak zauważają analitycy, iż ekspansja europejska firmy w ostatnich latach była w dużej mierze finansowana ze wzrostu przychodów i zysków w Polsce, co dla inwestorów zachodnich było sygnałem, iż działania na Zachodzie na razie nie przynoszą zysków. W efekcie wycena rynkowa InPost gwałtownie spadła w ostatnich latach, mimo iż szybka ekspansja w Europie i Wielkiej Brytanii zwiększyła wolumen przesyłek i około trzykrotnie zwiększyła skorygowany zysk.
Analitycy podkreślają, iż ten spadek poza inwestycjami za granicą wpływającymi na zyski, spowodowała także presja konkurencyjna ze strony innych operatorów logistycznych. najważniejszy partner InPost, Allegro.eu, także zaczął rozwój sieci własnych skrytek i rozpoczął współpracę z konkurentami.
„Proponowana cena prawdopodobnie zostanie uznana przez większość rynku za umiarkowanie atrakcyjną, a nie oportunistyczną” – napisali analitycy giełdowi z Erste Group w nocie do inwestorów. „Oferta stanowi atrakcyjną okazję do wyjścia, biorąc pod uwagę krótkoterminowe spowolnienie dynamiki zysków i ryzyko związane z szybką ekspansją konkurencyjnych sieci w Polsce Jednocześnie cena poniżej poziomu z IPO może nie wystarczyć, aby przekonać masę krytyczną akcjonariuszy mniejszościowych, zwłaszcza tych z długoterminowym horyzontem inwestycyjnym” – napisał Dominik Niszcz, analityk Trigon Dom Maklerski.
„Zakładamy, iż to nie jest ostateczna oferta. Jest ona niższa od ceny z IPO, mimo iż spółka znacząco się rozwinęła od czasu debiutu” – ocenił Sebastian Buczek, dyrektor zarządzający funduszami inwestycyjnymi Quercus TFI.
„Cena ofertowa poniżej poziomu IPO, podczas gdy przychody i zyski wzrosły w tym czasie ponad dwukrotnie, ewidentnie niedowartościowuje firmę” – zauważył dla Bloomberg Adam Montanaro, zarządzający funduszami w Montanaro Asset Management. Jak dodał, inwestorzy mniejszościowi są „między młotem a kowadłem” ponieważ mogą albo zaakceptować ofertę, albo zaryzykować gwałtowny spadek kursu akcji w najbliższej przyszłości, jeżeli transakcja się nie powiedzie.

11 godzin temu








