Kontrakty na S&P 500 blisko 7800 pkt. Notowania wchodzą w strefę podwyższonego ryzyka

1 godzina temu

Kontrakty terminowe na S&P 500 znalazły się w środę rano zaledwie kilkanaście punktów od psychologicznej bariery 7800 pkt. Trend pozostaje wzrostowy, a wtorkowa sesja na Wall Street przyniosła nowe rekordy. Jednocześnie reakcja inwestorów na wyniki AMD pokazuje, iż przy obecnych wycenach choćby bardzo dobre dane mogą okazać się niewystarczające.

Wtorek zakończył się zdecydowanymi wzrostami na amerykańskim rynku akcji. Indeks S&P 500 zyskał 1,79 proc. i zamknął się na poziomie 7736,52 pkt, ustanawiając rekord. Nasdaq Composite wzrósł o 2,59 proc., do 26 584,99 pkt, natomiast Dow Jones Industrial Average poszedł w górę o 907,47 pkt, czyli 1,71 proc., do 54 085,88 pkt.

Impulsem do zakupów były przede wszystkim mocne wyniki spółek powiązanych ze sztuczną inteligencją, ale także spadek cen ropy związany z nadziejami na porozumienie umożliwiające swobodniejszy transport przez cieśninę Ormuz. Był to więc jednocześnie ruch napędzany wynikami przedsiębiorstw i spadkiem premii za ryzyko geopolityczne.

W środę nad ranem wrześniowe kontrakty E-mini na S&P 500 oscylowały w rejonie 7785 pkt, rosnąc o około 0,25 proc. względem wtorkowego rozliczenia. Zbliżone wskazania pokazywały notowania CME Group i MarketWatch. Niewielkie różnice pomiędzy serwisami wynikają z opóźnień oraz momentu aktualizacji danych.

Warto przy tym podkreślić, iż 7800 pkt dotyczy kontraktu terminowego, a nie indeksu kasowego S&P 500. Tych wartości nie należy porównywać jeden do jednego ze względu na bazę terminową, koszty finansowania i oczekiwane dywidendy.

Poziom 7800 pkt może stać się pierwszym poważnym testem

Na czterogodzinnym wykresie kontrakty dotarły do górnego ograniczenia kanału wzrostowego, przebiegającego w pobliżu 7800-7805 pkt. Wskaźnik RSI wzrósł w okolice 81 pkt, wyraźnie powyżej klasycznej granicy wykupienia wynoszącej 70 pkt.

Nie jest to automatyczny sygnał sprzedaży. W silnym trendzie rynek może pozostawać wykupiony przez dłuższy czas. Połączenie okrągłego poziomu, górnej linii kanału i mocno rozgrzanego momentum zwiększa jednak prawdopodobieństwo realizacji zysków.

Kluczowe będzie nie samo chwilowe przekroczenie 7800 pkt, ale zachowanie rynku bezpośrednio po wybiciu. Utrzymanie się powyżej strefy 7800-7805 pkt oraz obrona tego obszaru podczas cofnięcia przemawiałyby za kontynuacją zwyżki. Szybki powrót poniżej 7800 pkt mógłby natomiast oznaczać klasyczną pułapkę na kupujących, którzy dołączyliby do ruchu dopiero na jego końcowym etapie.

Wzrosty były szerokie, ale technologia przez cały czas nadaje tempo

Wtorkowy rajd nie ograniczał się wyłącznie do kilku największych spółek technologicznych. Liczba rosnących walorów na NYSE wyniosła 1859, przy 905 spadających. CNBC informowało również, iż wzrostowe spółki zdecydowanie przeważały zarówno na NYSE, jak i na Nasdaq.

To istotny argument na korzyść trwałości zwyżki. Hossa, w której uczestniczy większa część rynku, jest z reguły zdrowsza niż ruch oparty wyłącznie na kilku spółkach o największej kapitalizacji.

Nie zmienia to faktu, iż skala wtorkowego wzrostu indeksów wciąż w dużej mierze zależała od sektora technologicznego. Akcje Palantira podrożały o 29,5 proc. po publikacji wyników za drugi kwartał. Spółka wykazała wzrost przychodów o 93 proc. rok do roku, do 1,94 mld dolarów, a przychody z amerykańskiego biznesu komercyjnego zwiększyły się o 149 proc.

AMD pokazało, jak wysoko ustawiona jest poprzeczka

Znacznie chłodniej inwestorzy przyjęli opublikowane po zakończeniu sesji wyniki AMD. Producent procesorów i akceleratorów AI osiągnął w drugim kwartale rekordowe 11,536 mld dolarów przychodów, o 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Przychody segmentu centrów danych wzrosły o 107 proc., do 6,7 mld dolarów, a skorygowany zysk na akcję wyniósł 1,66 dolara.

Spółka prognozuje na trzeci kwartał około 13 mld dolarów przychodów, +/- 300 mln dolarów. Wyniki i prognoza przewyższyły oczekiwania analityków.

Mimo to akcje AMD, które podczas regularnej sesji wzrosły o 7 proc. do 518,58 dolara, w handlu posesyjnym spadły o około 8,8 proc., do niespełna 473 dolarów.

To prawdopodobnie najważniejsze ostrzeżenie przed środowym otwarciem. Rynek nie kwestionuje wzrostu biznesu AMD, ale sygnalizuje, iż w przypadku spółek związanych z AI oczekiwania stały się wyjątkowo wysokie. Przy mocno rozciągniętych wycenach samo pobicie prognoz może nie wystarczyć – potrzebna pozostało perspektywa wyraźnie przewyższająca to, co wcześniej uwzględniono w cenach.

Trend pozostaje wzrostowy, ale margines błędu maleje

Obraz techniczny i fundamentalny przez cały czas sprzyja kupującym: indeksy ustanawiają rekordy, zwyżka ma stosunkowo szeroki charakter, a sezon wyników pozostaje mocny. Według danych FactSet przytaczanych przez CNBC ponad 84 proc. spółek z S&P 500, które opublikowały już raporty, przebiło oczekiwania dotyczące zysków.

Jednocześnie strefa 7800-7805 pkt na kontraktach może zdecydować, czy rynek przejdzie do kolejnej fazy zwyżki, czy też najpierw czeka go schłodzenie. Reakcja AMD przypomina, iż przy obecnym poziomie optymizmu inwestorzy wymagają już nie tylko dobrych wyników, ale wyników niemal bezbłędnych.

7800 pkt nie musi zakończyć rajdu. To jednak poziom, przy którym część inwestorów może zacząć częściej spoglądać na wyjście niż szukać kolejnego punktu wejścia.

Idź do oryginalnego materiału