Jeszcze kilka lat temu nazwa Kioti niewielu polskim rolnikom mówiła cokolwiek. jeżeli ktoś ją kojarzył, to raczej z amerykańskich filmów na YouTube albo z targów maszyn, gdzie między potężnymi ciągnikami europejskich marek stał niepozorny, pomarańczowy traktor z Korei. Dziś sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Dlaczego?
W statystykach sprzedaży nowych ciągników w Polsce ta marka zaczęła pojawiać się coraz częściej, a w niektórych miesiącach 2025 roku weszła choćby do pierwszej dziesiątki najczęściej rejestrowanych producentów. Jak na markę, która jeszcze niedawno była adekwatnie anonimowa, to całkiem spory sukces.
Od ciekawostki do poważnego gracza
Za marką Kioti stoi południowokoreański koncern Daedong Corporation, który produkuje maszyny rolnicze od 1947 roku. W Europie pojawił się stosunkowo późno, dlatego przez długi czas ustępował rozpoznawalnością takim markom jak Kubota czy LS Tractor. Jednak ostatnie lata przyniosły wyraźną zmianę.
Według danych z rejestracji nowych ciągników w Polsce w 2025 roku sprzedano około 260 nowych traktorów Kioti, co oznacza wzrost o ponad 260 procent rok do roku (w 2024, było to 72 sztuki). W niektórych miesiącach sprzedaż była na tyle dobra, iż koreańska marka pojawiała się w pierwszej dziesiątce rynku.
Oczywiście wciąż nie są to liczby porównywalne z liderami rynku, ale tempo wzrostu jest jednym z największych w całej branży.
Jeśli importer będzie dalej rozwijał sieć serwisową, a ceny pozostaną konkurencyjne, koreańskie ciągniki mogą coraz częściej pojawiać się na polskich podwórkach. Szczególnie w gospodarstwach średnich i mniejszych, gdzie liczy się prostota, rozsądna cena i przyzwoite wyposażenie, fot. Adam ŁadowskiPolski importer zrobił swoje
Wzrost sprzedaży nie bierze się znikąd. Dużą rolę odegrał importer, firma Interhandler, która rozwija sieć dealerską i serwisową w Polsce.
Jeszcze kilka lat temu dostęp do tych ciągników był ograniczony, dziś można je znaleźć w kilkudziesięciu punktach sprzedaży i serwisu. To ważne, bo rolnicy zwykle patrzą na jedną rzecz: czy w razie awarii ktoś przyjedzie i naprawi maszynę. Bez zaplecza serwisowego choćby najlepszy ciągnik pozostaje tylko ciekawostką.
Ciągniki dokładnie w tym segmencie, który kupują rolnicy
Drugim powodem wzrostu sprzedaży jest bardzo trafne dobranie oferty do polskiego rynku.
Kioti produkuje przede wszystkim ciągniki o mocy 25–120 KM, czyli dokładnie w tym segmencie, który w Polsce sprzedaje się najlepiej. To maszyny dla gospodarstw:
- 10–40 hektarów
- sadowniczych
- ogrodniczych
- komunalnych
Czyli tam, gdzie liczy się uniwersalny traktor do ładowacza, opryskiwacza czy lekkich prac polowych.
Wśród najczęściej kupowanych modeli pojawia się m.in. Kioti DK6030, czyli ciągnik o mocy około 60 KM – dokładnie taki, jakiego potrzebuje wiele średnich gospodarstw.
Kioti? – Cena robi swoje
Nie ma co udawać – w rolnictwie rachunek ekonomiczny jest bezlitosny. Ciągniki Kioti są zwykle o kilkanaście do choćby trzydziestu procent tańsze od wielu zachodnich konkurentów. Jednocześnie oferują wyposażenie, które jeszcze niedawno w tej klasie było dodatkiem:
- klimatyzację w standardzie
- elektrohydrauliczny rewers
- wygodną kabinę
- całkiem przyzwoitą hydraulikę
Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz: Koreańczycy produkują własne silniki Daedong, a nie jednostki kupowane na licencji. Dla wielu użytkowników to istotny sygnał, iż mamy do czynienia z pełnoprawnym producentem, a nie montownią.
Koreańczycy produkują własne silniki Daedong, a nie jednostki kupowane na licencji. Dla wielu użytkowników to istotny sygnał, iż mamy do czynienia z pełnoprawnym producentem, a nie montownią, fot. Adam ŁadowskiEfekt Kuboty?
Na wzrost popularności Kioti wpłynął też pewien psychologiczny efekt. Kiedy kilkanaście lat temu na polskim rynku zaczęła się pojawiać Kubota, wielu rolników patrzyło na japońskie ciągniki z dużą rezerwą. Dziś nikogo już to nie dziwi – marka stała się jednym z ważniejszych graczy.
To otworzyło drzwi także dla innych producentów z Azji. Rolnicy przekonali się, iż nie każda maszyna musi mieć niemieckie albo włoskie logo, żeby dobrze pracowała w gospodarstwie.
Czy Kioti może jeszcze urosnąć?
Wiele wskazuje na to, iż tak. jeżeli importer będzie dalej rozwijał sieć serwisową, a ceny pozostaną konkurencyjne, koreańskie ciągniki mogą coraz częściej pojawiać się na polskich podwórkach. Szczególnie w gospodarstwach średnich i mniejszych, gdzie liczy się prostota, rozsądna cena i przyzwoite wyposażenie.
Bo w gruncie rzeczy rolnik potrzebuje jednego:
- ciągnika, który rano odpali, zrobi robotę i nie zrujnuje budżetu gospodarstwa.
A czy na masce będzie napis „Made in Germany”, „Made in Japan” czy „Made in Korea” – to dla wielu użytkowników zaczyna mieć coraz mniejsze znaczenie.

3 godzin temu
















