Południowokoreański indeks KOSPI od początku roku zyskał ponad 80 procent, a w czwartek 14 maja zamknął się na poziomie 7844 pkt. Goldman Sachs właśnie podniósł 12-miesięczny cel dla benchmarku z 8000 do 9000 punktów, nazywając Koreę Południową swoim „najsilniejszym przekonaniem inwestycyjnym w Azji”. Za kosmicznym rajdem stoją dwa słowa: sztuczna inteligencja.
Jeszcze rok temu, w połowie maja 2025 roku, KOSPI oscylował w okolicach 2 600 punktów – poziomu, który wówczas nie budził specjalnego entuzjazmu wśród inwestorów zagranicznych, od lat narzekających na tzw. „Korea discount”, czyli chroniczne niedowartościowanie koreańskich spółek względem globalnych odpowiedników. Dziś ten sam indeks jest ponad trzykrotnie wyżej. To rajd, jakiego nie doświadczył żaden duży rynek akcji na świecie w porównywalnym okresie.
Pamięć napędza zyski, zyski napędzają kurs
Głównym paliwem tej hossy jest globalny supercykl na rynku pamięci półprzewodnikowych. Chipy DRAM i NAND, produkowane przede wszystkim przez dwóch koreańskich gigantów – Samsung Electronics i SK Hynix – stały się krytycznym zasobem w erze generatywnej sztucznej inteligencji. Centra danych budowane przez amerykańskich hyperscalerów – od Microsoftu, przez Alphabet, po Amazon – pochłaniają pamięć w ilościach, których branża nie jest w stanie zaspokoić. Według danych Goldman Sachs deficyt podaży zarówno w segmencie DRAM, jak i NAND jest rekordowy w stosunku do popytu, co przekłada się na gwałtowny wzrost cen tych komponentów.
Efekty widać w sprawozdaniach finansowych. SK Hynix zaraportował za pierwszy kwartał 2026 roku przychody na poziomie 52,6 bln wonów (ok. 35,5 mld USD), co oznacza wzrost o 198 proc. rok do roku i pierwszy w historii kwartał z przychodami powyżej 50 bln wonów. Zysk operacyjny wystrzelił o 405 proc. do 37,6 bln wonów, ustanawiając nowy rekord. Firma jest na progu dołączenia do elitarnego klubu spółek wycenianych na ponad bilion dolarów – byłaby dopiero drugą koreańską firmą po Samsungu, który tę granicę przekroczył na początku maja.
Samsung nie pozostaje w tyle. W pierwszym kwartale grupa zanotowała rekordowe przychody na poziomie 133,9 bln wonów, a zysk operacyjny – 57,2 bln wonów – przekroczył cały roczny wynik za 2025 rok. Dywizja półprzewodników potroiła obroty w zaledwie jednym kwartale. Rynek nagrodził te rezultaty historyczną, ponad 15-procentową zwyżką w ciągu jednej sesji na początku maja, kiedy Samsung po raz pierwszy na trwałe zadomowił się w klubie spółek wartych ponad bilion dolarów.
Goldman Sachs: „rynek wciąż niedoszacowuje trwałości zysków”
W nocie opublikowanej 7 maja analitycy Goldman Sachs ocenili, iż „perspektywa utrzymania się wysokich zysków w sektorze pamięci sugeruje, iż rynek niedoszacowuje trwałości wzrostu wyników finansowych”. Bank spodziewa się, iż zyski koreańskich spółek z sektora hardware i półprzewodników wzrosną w 2026 roku o 300 procent. Mimo imponującego rajdu wyceny koreańskich akcji wciąż pozostają relatywnie umiarkowane – wskaźnik cena/zysk (forward P/E) dla KOSPI wynosi ok. 9,5x, czyli poniżej 10-letniej średniej na poziomie 10,5x, jak wskazują analitycy NH Investment & Securities.
Goldman argumentuje, iż rozwój agentów AI wymagających intensywnych obliczeń oraz długoterminowe kontrakty na dostawy pamięci HBM (High Bandwidth Memory) mogą podtrzymać podwyższoną rentowność producentów chipów znacznie dłużej, niż zakładają konsensusowe prognozy. Nowa generacja pamięci HBM4, której masową produkcję Samsung uruchomił jako pierwszy na świecie w lutym tego roku, ma odgrywać kluczową rolę w nadchodzącej architekturze AI Nvidii o nazwie Vera Rubin.
Reformy pomagają, ale ryzyko rośnie
Rajd KOSPI nie byłby możliwy bez reform korporacyjnego ładu, które Seul konsekwentnie wdraża od 2024 roku w ramach programu „Corporate Value-Up”. Zmiany w kodeksie handlowym – obejmujące obowiązkowe umarzanie akcji skarbowych, wzmocnienie niezależności rad nadzorczych i lepszą ochronę praw akcjonariuszy mniejszościowych – przyciągnęły uwagę zagranicznych inwestorów. Na początku maja udział zagranicznego kapitału w KOSPI sięgnął 38,9 proc. – najwyższego poziomu od sześciu lat.
Nie brakuje jednak sygnałów ostrzegawczych. Bank of America w niedawnym raporcie opisał zachowanie koreańskiego rynku jako „podręcznikowy przykład bańki”, porównując zmienność KOSPI do tej obserwowanej podczas kryzysu azjatyckiego w 1997 roku, bańki dot-com i globalnego kryzysu finansowego z 2008 roku. Indeks zmienności VKospi na początku maja osiągnął rekordowy odczyt 81,99 i wciąż utrzymuje się powyżej poziomu 50, uznawanego za granicę paniki rynkowej.
Bezpośrednim czynnikiem ryzyka na najbliższe dni jest groźba 18-dniowego strajku w Samsungu, zaplanowanego od 21 maja. Ponad 50 tys. pracowników domaga się bonusów na poziomie 15 proc. zysku operacyjnego – analogicznie do zasad obowiązujących w SK Hynix. Minister finansów Korei Południowej Koo Yun-cheol ostrzegł w środę, iż strajk może stanowić „poważne zagrożenie dla wzrostu gospodarczego, eksportu i stabilności rynków finansowych” kraju. JPMorgan oszacował potencjalny wpływ na zysk operacyjny Samsunga na 2,1 bln wonów.
Bilans: fundamenty kontra euforia
Obraz koreańskiego rynku jest dziś fascynującym studium napięcia między solidnymi fundamentami a rosnącą euforią. Z jednej strony mamy rekordowe zyski firm, strukturalny popyt ze strony branży AI i wyceny wciąż niższe niż 10-letnia średnia. Z drugiej – trzykrotny wzrost indeksu w ciągu roku, ekstremalną zmienność i coraz odważniejsze zakupy inwestorów indywidualnych, którzy w 2026 roku nabyli netto akcji koreańskich za ponad 22 bln wonów.
Dla inwestorów z Polski i Europy koreański fenomen jest istotny z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, kondycja Samsunga i SK Hynix bezpośrednio wpływa na globalny łańcuch dostaw technologii – od cen pamięci w komputerach i telefonach po koszty budowy infrastruktury AI. Po drugie, rajd KOSPI jest papierkiem lakmusowym apetytu globalnego kapitału na ryzyko. jeżeli koreańska hossa wyhamuje, fala realizacji zysków może rozprzestrzenić się na inne rynki azjatyckie i europejskie, w tym na GPW, gdzie sektor technologiczny wciąż odgrywa marginalną rolę.
Goldman Sachs stawia tezę, iż KOSPI na 9 000 punktów jest kwestią kolejnych dwunastu miesięcy. Rynek jest jednak kapryśny – i wystarczy jeden strajk w fabryce chipów albo zmiana tonu na szczycie Trump-Xi w Pekinie, aby scenariusz ten wymagał korekty.
Źródło: Goldman Sachs, Bloomberg

2 godzin temu







