To dylemat, który zdarza się coraz częściej. Chcemy kupić mieszkanie. Mamy już spore oszczędności. Kredytu potrzebujemy tylko trochę, do "domknięcia" transakcji. Nie chcemy się zadłużać na wielkie kwoty (wiadomo, niepewne czasy). Czy w takiej sytuacji lepszą od kredytu hipotecznego opcją może być... zwykły kredyt gotówkowy? Pytanie nie jest od czapy, bo na rynku są już kredyty gotówkowe z RRSO poniżej 9% w skali roku

1 dzień temu




