Kryzys w Unii widać z każdej strony

6 godzin temu

Inflacja rośnie, nadwyżka w bilansie handlowym spada, ceny produktów przemysłowych rosną – tak wygląda unijna gospodarka. Na dodatek Komisja Europejska chce uchwalić rekordowy budżet, by wzmocnić nadzór nad państwami członkowskimi.

Inflacja w strefie euro rośnie. Co pokazują dane Eurostatu?

Dane unijne są bezwzględne. Według wstępnych szacunków Eurostatu liczona rod do roku inflacja w strefie euro wyniesie we wrześniu 3,8%, to aż o 0,6 punktu procentowego więcej niż w sierpniu. Oczywiście najbardziej wpływają na to ceny energii (18,8% r/r.).

Rosnące ceny energii i produkcji coraz mocniej obciążają europejski przemysł i jego zdolność do konkurowania na światowych rynkach.

To wprost przekłada się na spadek konkurencyjności produkowanych w Europie towarów. Eurostat podaje, iż licząc miesiąc do miesiąca, w sierpniu koszty produkcji przemysłowej wzrosły o 1,9% w strefie euro. Ceny producentów przemysłowych wzrosły zaś o 8,2% w strefie euro i o 8,0% w całej UE.

Dlaczego konkurencyjność gospodarki UE spada?

Mniejsza konkurencyjność przekłada się na wynik obrotów bieżących. W drugim kwartale tego roku UE odnotował nadwyżkę w wysokości 80,2 mld euro (+1,6% PKB). Byłby to przyzwoity wynik, gdy nie tendencja spadkowa. W pierwszym kwartale 2026 nadwyżka wynosiła 98,0 mld euro (+2,0% PKB), a w drugim kwartale 2025 r. Eurostat wyliczył ją w wysokości 91,7 mld euro (+2,0% PKB).

Oznacza to, iż konkurencyjność spada. Zwłaszcza iż ujemny bilans handlowy UE notuje z USA (-30,3 mld euro) i Chinami (-66,6 mld euro), czyli krajami najszybciej rozwijającymi nowoczesne technologie.

Europa traci przewagę właśnie wobec gospodarek, które wyznaczają dziś tempo globalnego rozwoju technologicznego.

Marsz ku przepaści

Czy polityka klimatyczno-energetyczna UE pogłębia problemy gospodarcze?

Dane te nie przynoszą jednak otrzeźwienia, którym powinno być odejście od szaleńczej polityki klimatyczno-energetycznej. Wręcz przeciwnie, w orędziu wygłoszonym w połowie września szefowa KE Ursula von der Leyen zapowiedziała dalsze inwestowanie w odnawialne źródła energii.

„W zeszłym roku zainstalowaliśmy ponad 80 gigawatów mocy z odnawialnych źródeł energii. Jednak sześć razy większa moc wciąż czeka na podłączenie. Dlatego tak pilnie potrzebujemy pakietu dotyczącego sieci energetycznych. Musimy szybciej inwestować. Przyspieszyć podłączanie do sieci. Rozwijać magazynowanie energii. Krótko mówiąc, sprawmy, by przyszłość Europy była elektryczna” – stwierdziła szefowa KE.

Ani słowem nie zająknęła się nad tym, iż OZE to najdroższa energia i to właśnie inwestowanie w tę branżę powoduje spadek konkurencyjności unijnej gospodarki.

Więcej władzy do centrali

Rekordowy budżet UE. Czy Komisja Europejska zwiększy kontrolę nad państwami?

Zamiast więc liberalizacji i deregulacji unijnej gospodarki Komisja Europejska dąży do zwiększenia swojej władzy nad państwami członkowskimi. Narzędziem takim ma być budżet na lata 2028 – 2034, który będzie rekordowo wysoki – 2 bln. euro. To o 200 mln euro więcej niż w obecnej perspektywie. Jest to o tyle istotne, iż dzisiejszy model zarządzania europejskimi funduszami zapewnia Komisji Europejskiej niemal manualne sterowanie kierunkami rozwoju gospodarki w krajach członkowskich. To jej urzędnicy wszak ostatecznie decydują, które branże dostają dotacje, a które nie.

Rosnący budżet UE oznacza nie tylko więcej pieniędzy, ale także większy wpływ Komisji Europejskiej na kierunki rozwoju gospodarek państw członkowskich.

Orędzie Ursuli von der Leyen wskazuje, iż przez cały czas pieniądze będą pompowane w branże, które powodują wzrost kosztów produkcji w UE. przez cały czas jednym z głównych celów UE ma być ograniczenie emisji CO2 – choćby do 90% w 2040 roku. To sprzeczność, gdyż to właśnie ten element unijnej polityki jest odpowiedzialny za wzrost cen energii i brak konkurencyjności.

Surowce krytyczne i kolejny krok w stronę centralizacji UE

Von der Leyen zapowiedziała również powołanie wspólnej, unijnej korporacji, która pomoże pozyskiwać i gromadzić surowce krytyczne. To plan przeniesienia kontroli nad państwami członkowskimi na wyższy poziom. Monopolizując lub przynajmniej znacznie ograniczając działanie wolnego rynku w zakresie handlu gazem, ropą i węglem, Bruksela będzie w stanie wpływać na planowanie inwestycji w poszczególnych krajach należących do UE.

To także plan tworzenia korporacji wprost podległej unijnej administracji, czyli kolejny krok na drodze do superpaństwa.

Idź do oryginalnego materiału