Książka o tradingu, w której jest bardzo mało o tradingu? Tak, to możliwe. I do tego dobra, bo czyta się ją jednym tchem. Może właśnie dlatego, iż autorka nie zanudza „perfekcyjnymi systemami, które zawsze działały”, a opisuje przede wszystkim swoje… porażki. Są one jednak znacznie bardziej pouczające i inspirujące niż niejedna pozycja o niekończącym się paśmie sukcesów.
Kto nie zbankrutował, ten nigdy nie zarobi?
Jeśli nigdy nie zbankrutowałeś, nie jesteś prawdziwym biznesmenem – mawiają niektórzy Amerykanie. Czytając książkę Lindy Bradford Raschke pt. „Sardynki na handel” można odnieść wrażenie, iż autorka pasuje do tego idealnie. Ona nie zbankrutowała. adekwatnie w każdym rozdziale opisuje kolejną dużą wpadkę i to, jak musiała odrabiać straty.
To, co wyróżnia „Sardynki na handel” na tle setek książek o rynkach finansowych, to brutalna szczerość autorki. Raschke nie próbuje budować wizerunku nieomylnej legendy Wall Street. Wręcz przeciwnie – konsekwentnie pokazuje, iż choćby wieloletnie doświadczenie, dostęp do najlepszych danych i własne systemy nie chronią przed błędami. I to właśnie w tym tkwi największa wartość tej książki.
Linda Bradford Raschke pisze o tradingu z perspektywy człowieka, który wielokrotnie musiał zaczynać od nowa. Straty, złe decyzje, nadmierna pewność siebie, handel pod wpływem emocji – to nie są wątki poboczne, ale główna oś narracji. Autorka nie moralizuje, nie poucza z pozycji mentora. Zamiast tego dzieli się doświadczeniem, które jest bolesne, ale prawdziwe. Masz wrażenie, iż siedzisz naprzeciwko niej przy stole i słuchasz historii opowiadanych przy kolacji.
Cena nie ma związku z fundamentami
Tytułowe „sardynki” są tu doskonałą metaforą. Raschke pokazuje, iż na rynkach bardzo często handlujemy nie realną wartością, ale oczekiwaniem, narracją i nadzieją, iż ktoś inny zapłaci więcej. To celne i niezwykle aktualne spostrzeżenie, szczególnie w czasach, gdy inwestorzy detaliczni masowo rzucają się na modne instrumenty, dopiero powstające kryptowaluty czy „pewne okazje”. Autorka uczy dystansu do rynkowych historii i przypomina, iż cena nie zawsze ma związek z fundamentami – a trader musi umieć to zaakceptować i nie przywiązywać się ani do swojej pozycji, ani do… strategii.
Sukces w tradingu? Tylko dla tych, którzy mają twardą psychę
Dużym atutem książki jest jej psychologiczny wymiar. Raschke wielokrotnie podkreśla, iż największym wrogiem tradera nie jest rynek, ale on sam. Chciwość, strach, potrzeba racji, zemsta na rynku po stracie – to mechanizmy, które niszczą choćby najlepszych. Autorka nie daje prostych recept, ale pokazuje, jak sama uczyła się kontroli ryzyka, dyscypliny i pokory. Szczególnie mocno wybrzmiewa wątek zarządzania kapitałem – nie jako dodatku, ale fundamentu przetrwania.
Zapamiętaj: nie ma tradingu bez strat
Warto zwrócić uwagę na styl książki. „Sardynki na handel” czyta się bardziej jak zbiór esejów i osobistych zapisków niż klasyczny podręcznik. Brakuje tu wykresów, wzorów i gotowych setupów – i to może rozczarować osoby szukające „świętego Graala”. Ale dla tych, którzy już wiedzą, iż taki Graal nie istnieje, będzie to lektura niezwykle odświeżająca. Raschke pisze lekko, momentami ironicznie, często z dystansem do samej siebie.
Książka ma też dużą wartość edukacyjną dla początkujących. Nie dlatego, iż nauczy ich konkretnych technik, ale dlatego, iż obniża nierealistyczne oczekiwania. Po lekturze trudno wierzyć w szybkie, łatwe pieniądze i „systemy bez strat”. Zamiast tego pojawia się zrozumienie, iż trading to zawód wymagający odporności psychicznej, ciągłej nauki i gotowości do ponoszenia kosztów własnych błędów.
Podsumowanie
To nie jest książka, która nauczy cię, jak zarobić jutro milion dolarów na giełdzie czy rynku forex. To książka, która pomoże zrozumieć, dlaczego większość ludzi na rynku przegrywa – i co zrobić, by nie popełniać tych samych błędów. Jej siłą jest autentyczność, doświadczenie i brak obietnic na łatwą drogę. jeżeli szukasz uczciwej, mądrej i inspirującej lektury o tradingu i ludzkiej naturze, „Sardynki na handel” Lindy Bradford Raschke to pozycja zdecydowanie warta uwagi.
O autorze
Kim jest Linda Bradford Raschke? Linda Raschke jest jedną z najbardziej cenionych postaci w świecie tradingu, z ponad czterdziestoletnim doświadczeniem na rynkach finansowych. Swoją karierę rozpoczęła na parkietach giełd w San Francisco i Filadelfii, a następnie uzyskała licencję CTA (Commodity Trading Advisor) i zarządzała funduszami inwestycyjnymi specjalizującymi się w kontraktach terminowych na rynkach globalnych. Jej doświadczenie i osiągnięcia przeszły do historii tradingu: opisywano je m.in. w legendarnej książce Jacka D. Schwagera “Mistrzowie rynków finansowych”. Dziś mieszka wraz z mężem Damonem i końmi w dwóch stanach: na Florydzie i w Illinois.
Sardynki na handel – Gdzie kupić
Książka do nabycia w księgarni Maklerska.pl w cenie 99 zł.
Dla wszystkich naszych klubowiczów przygotowaliśmy rabat w wysokości -5% na zakup tej książki. Już niebawem na łamach naszej strony pojawi się recenzja książki oraz konkurs, w którym będzie można wygrać dwa egzemplarze.

2 dni temu