Zapłaciłeś za bilet. Wpisałeś konkretny pociąg. Przyjechałeś na peron z rowerem. I słyszysz, iż nie wejdziesz. Taka sytuacja zdarza się pasażerom Kolei Dolnośląskich — a do biura poselskiego Pauliny Matysiak dotarła skarga, która skłoniła ją do interwencji bezpośrednio u Prezesa spółki.
Pierwszeństwo to nie rezerwacja
Sęk w tym, iż Koleje Dolnośląskie stosują pojęcie „pierwszeństwa przewozu roweru”, które brzmi obiecująco, ale nie daje żadnej gwarancji. Jak wyjaśnia spółka w odpowiedzi na interwencję — pierwszeństwo oznacza tylko tyle, iż pasażer z biletem ma pierwszeństwo przed kimś, kto biletu jeszcze nie kupił. Kolejność ustępowania miejsca jest zresztą ściśle określona: naprzód osoby z niepełnosprawnościami, potem wózki dziecięce, rowerzyści — na końcu.
Rezerwacja to co innego. To przypisanie konkretnej przestrzeni w konkretnym wagonie. Tego systemu Koleje Dolnośląskie nie oferują i — jak wynika z odpowiedzi — oferować nie planują.
Dlaczego nie ma rezerwacji? Bo jest trudno
Spółka tłumaczy, iż rezerwacja miejsc dla rowerów nie pasuje do charakteru przewozów regionalnych. Większość pasażerów używa biletów okresowych, obowiązuje wzajemne honorowanie biletów różnych przewoźników — także czeskich i niemieckich w ramach połączeń transgranicznych. Wprowadzenie rezerwacji wymagałoby kontrolowania liczby rowerów w całym tym układzie jednocześnie, co okazało się niemożliwe — przewoźnicy zagraniczni nie byli zainteresowani wspólnym systemem limitowania.
Efekt jest taki: pasażer kupuje bilet, który daje mu pewien przywilej wobec innych rowerzystów, ale nie daje mu pewności, iż dotrze do celu. Szczególnie dotkliwe bywa to przy ostatnim połączeniu dnia.
89 reklamacji i brak danych
Posłanka Matysiak zapytała też, czy spółka w ogóle śledzi, ile razy pasażerom odmówiono wejścia do pociągu z rowerem. Odpowiedź jest połowiczna. Koleje Dolnośląskie prowadzą zestawienia reklamacji dotyczących przewozu rowerów — w 2025 roku takich spraw było 89, co stanowiło 0,71% wszystkich zgłoszeń. W pierwszym kwartale 2026 roku wpłynęły 3 takie sprawy. Jednak spółka nie wyodrębnia przypadków faktycznej odmowy wejścia do pociągu — te dane po prostu nie istnieją.
Czy 89 reklamacji to dużo czy mało? Trudno powiedzieć, skoro nie wiadomo, ile razy problem w ogóle wystąpił.
Co można zrobić, gdy nie wpuszczą?
Na wypadek odmowy przewozu spółka przewiduje kilka opcji. Pasażer może przejechać innym pociągiem albo zwrócić bilet bez potrąceń — ale tylko wtedy, gdy drużyna konduktorska potwierdzi na piśmie, iż nie było miejsca. Można też złożyć reklamację. Każda rozpatrywana jest indywidualnie.
Systemowych zmian spółka nie zapowiada. Zamiast tego koncentruje się na dostosowywaniu taboru — kierowaniu składów z większą przestrzenią rowerową na trasy, gdzie popyt jest wyższy.

1 dzień temu