Kupili mieszkania, akt własności dostali po latach. Mają spłacić dług dewelopera

14 godzin temu

Pani Zuzanna z Gdyni w 2003 roku kupiła mieszkanie za gotówkę. Akt własności otrzymała jednak nie po miesiącu, ale dopiero po pięciu latach. Wtedy okazało się, iż kilka nieruchomości w bloku jest obciążonych długiem na ponad 664 tys. euro. Choć bank zapewniał, iż gwałtownie zakończy sprawę, to 16 lat później hipoteki wciąż są zajęte. I w dodatku sprzedano je na rynku długów. Materiał "Interwencji".

Interwencja
Dług dewelopera ciąży na mieszkaniach

Pani Zuzanna z Gdyni w 2003 roku kupiła za gotówkę 63-metrowe mieszkanie. Akt własności miała otrzymać po miesiącu, ale deweloper zwlekał i akt dostała dopiero po pięciu latach. Okazało się, iż lokal jest obciążony długiem na ponad 664 tys. euro. Na hipotekę wpisał się Bank Ochrony Środowiska, u którego deweloper wziął kredyt.

- Sąsiadka z góry otrzymała akt notarialny, sąsiadka z dołu również i zaniepokoiło mnie to. Zaczęłam ponownie atakować, chodzić, dzwonić i pytać dewelopera, iż chcę akt notarialny - mówi pani Zuzanna Muranowska.

Gdynia: Kupili mieszkania za gotówkę, obciążone hipoteką. "Swoista kara"

- Po konsultacjach z radcą prawnym i negocjacjach z bankiem skończyło się na tym, iż u notariusza podpisaliśmy wszystko, ale z obciążeniem hipoteką. Powiedziano, iż inaczej zostanie nam zabrane mieszkanie, o ile nie będziemy mieć aktu notarialnego z tym obciążeniem - dodaje pani Zuzanna.

75-letnia pani Zofia i jej mąż akt notarialny z obciążoną hipoteką otrzymali w tym samym czasie. W bloku jest trzydzieści siedem lokali, ale tylko sześć ma zajętą przez bank hipotekę. Ci właściciele nie mogą dysponować swoim majątkiem.

ZOBACZ: Użyczyła dom teściom. Teraz nie chcą się wyprowadzić

- Córka moja powiedziała: mamo, ja zadłużonego mieszkania od was nie chcę, bo ja będę musiała później dług spłacać. Prawdopodobnie ci, co wzięli kredyt, dostali akt notarialny bez hipoteki. Mamy mieszkanie kupione za gotówkę. Jeszcze jak z bankiem był kontakt telefoniczny, to pracownik banku zawsze nas pocieszał i prosił, by się dowiadywać. Później to się urwało - mówi pani Zofia Orpel.

- Hipoteka, która powinna obciążać całość, nagle zostaje w jakiś sposób skumulowana i obciąża tylko kilka lokali i to tych lokali, które zostały właśnie wykupione szybciej, za gotówkę, jak swoista kara za to, iż zostały wykupione bezkredytowo. To były lokale, które najłatwiej było obciążyć. Moim zdaniem to nie jest działanie prawidłowe - komentuje adwokat Marzena Świeczkowska-Wójcikowska.

Dług dewelopera ciąży na mieszkaniach. 16 lat bez przełomu

Bank obciążył hipoteki mieszkań emerytek długiem dewelopera. W 2010 roku, po skardze do Komisji Nadzoru Finansowego, bank oficjalnie zadeklarował szybkie zakończenie sprawy. Minęło szesnaście lat, a hipoteki przez cały czas są zajęte.

Ekipa "Interwencji" poprosiła bank o rozmowę.

Pracownica Banku Ochrony Środowiska: Nie mogę na ten moment powiedzieć pani więcej. Do czasu wydania oświadczenia proszę wstrzymać się z osądami.

Reporterka: Państwo nie chcecie rozmawiać, bo to tajemnica. Ktoś musi tę żabę połknąć i stanąć przed kamerą i wyjaśnić ludziom, dlaczego jest taka sytuacja.

Pracownica banku: To też wynika w dużej mierze z tego, iż mamy w międzyczasie "iks" zarządów. I nie powiem, iż zrozumiałą rzeczą jest, iż nikt za poprzedników nie chce świecić oczami. Natomiast ten upływ czasu rzeczywiście powoduje, iż ta sytuacja stanowi tę żabę, której nikt połknąć nie chce.

ZOBACZ: Stracił dowód, potem przyszły wezwania z Niemiec. Kwoty są kolosalne

- Pisałam do banku, dlaczego osoby, które kupiły mieszkanie po mnie, dostały akty notarialne bez obciążenia, a ja nie, żadnej odpowiedzi nie ma - mówi pani Zuzanna.

- Ten dług jest związany nie z nimi, nie z konkretną osobą, tylko z tym mieszkaniem, z tą nieruchomością. Dług wpisany do hipoteki nie przedawnia się nigdy. To jest bardzo poważne zabezpieczenie zadłużenia - wyjaśnia Marzena Świeczkowska-Wójcikowska.

Oświadczenie banku. Hipoteki sprzedane na rynku długów. "Bardziej drapieżny"

Zgodnie z zapowiedzią bank przysłał oświadczenie, z którego wynika, iż obciążone hipoteki gdyńskich mieszkań zostały sprzedane. BOŚ zasłonił się tajemnicą, kiedy i komu zbył dług dewelopera. Pani Zuzanna i pani Zofia dopiero od "Interwencji" dowiedziały się, iż ich hipoteki zostały sprzedane na rynku długów.

"Po wykorzystaniu dostępnych środków prawnych służących odzyskaniu należności Bank zbył wierzytelność związaną z finansowaniem tej inwestycji wyspecjalizowanemu funduszowi sekurytyzacyjnemu, a dokumentacja sprawy została przekazana nabywcy wierzytelności" - czytamy w oświadczeniu banku.

- Taki fundusz zwykle kupuje ten dług za niewielki ułamek wartości i niczego nie sprawdza. Nazywa się niestandaryzowany, zamknięty, sekurytyzowany, czyli iż nie ma żadnej odpowiedzialności za nic, taka jest ta formuła. Natomiast wpisanie się komuś na hipotekę, kto od ciebie nic nie pożyczył, wygląda jak próba wyłudzenia. Na podstawie takiego zapisu można choćby zlicytować taki dom, ale oni go nie licytują, bo wiedzą, iż ci ludzie nigdy nie pożyczyli od nich ani grosza i ten wpis jest rodzajem przestępstwa. Bank pozbył się problemu, sprzedając to funduszowi, czyli handlarzom długów - tłumaczy działacz społeczny Piotr Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej.

ZOBACZ: Płacą raty za mieszkania, do których nie wejdą. Dramat pogorzelców z Ząbek

- Fundusz, który handluje długami, jest o wiele bardziej drapieżny i agresywny niż publiczny bank, który zrobił straszną rzecz, ale na tym się zatrzymał, to znaczy nie podjął żadnej egzekucji. Oni zresztą ogłosili, iż nie będą egzekwować tego wpisanego na hipotekę długu, bo to jest dług nieistniejący. Trzeba iść do sądu i uwolnić hipoteki - dodaje Piotr Ikonowicz.

- Przede wszystkim zadziałały bankowe procedury, a zabrakło tego ludzkiego spojrzenia. Albo mogły być bardzo duże trudności z wyegzekwowaniem takiego długu, albo byłoby to zupełnie nieopłacalne - dodaje Marzena Świeczkowska-Wójcikowska.

- To jest ogromna krzywda. Ja jestem uczciwym człowiekiem. Pracowałam całe życie, wypracowałam emeryturę, wychowałam dzieci, opiekowałam się jeszcze wnukami, pomagałam. I teraz nie mogę spokojnie żyć i dać dziecku, co mu się należy - podsumowuje pani Zuzanna.

Materiał "Interwencji" można zobaczyć TUTAJ.

WIDEO: Jako 14-latka była bliska śmierci. Spotka ratownika ponownie po 20 latach
Idź do oryginalnego materiału