Polska branża drobiarska rozpoczęła 2026 rok od wyraźnego zwiększenia produkcji. W pierwszych czterech miesiącach krajowe uboje kurcząt były aż o 18 proc. większe niż rok wcześniej. Rosnąca podaż poprawiła wyniki eksportu, ale jednocześnie mocno obniżyła ceny żywca. Analitycy PKO Banku Polskiego ostrzegają jednak, iż dalszy rozwój produkcji mogą zahamować grypa ptaków i rzekomy pomór drobiu.
Kurcząt jest coraz więcej, a ceny lecą w dół. Hodowców czeka trudna druga połowa rokuNajbliższe miesiące będą więc dla sektora okresem dużej niepewności. Z jednej strony zakłady mają więcej surowca i odbudowują sprzedaż zagraniczną. Z drugiej – sytuacja epizootyczna może ograniczyć wstawienia i ponownie zaburzyć rytm produkcji.
Uboje kurcząt wzrosły o 18 proc.
Z danych Eurostatu wynika, iż od stycznia do kwietnia 2026 roku masa tuszek kurcząt uzyskanych w polskich ubojniach była o 18 proc. większa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Inaczej wyglądała sytuacja w sektorze indyków. W tym przypadku uboje zmniejszyły się o 2 proc. w ujęciu rocznym. Różnice pomiędzy poszczególnymi segmentami rynku znalazły później odzwierciedlenie w cenach skupu.
– Silny wzrost produkcji kurcząt w Polsce był jednym z głównych czynników, które podniosły wyniki całej Unii Europejskiej – wskazują eksperci PKO BP.
W pierwszym kwartale 2026 roku unijna produkcja mięsa z kurcząt, liczona w masie uboju, zwiększyła się o ponad 6 proc. rok do roku. Komisja Europejska zakłada, iż w całym 2026 roku produkcja drobiu w UE wzrośnie o 1,4 proc. Dla rynku światowego prognoza FAO wynosi 2,5 proc.
Choroby drobiu pozostają największym zagrożeniem
Wzrost produkcji nie oznacza, iż sytuacja branży jest stabilna. Największym ryzykiem pozostaje grypa ptaków, która w pierwszej połowie 2026 roku ponownie mocno uderzyła w polskie gospodarstwa.
Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii w pierwszym półroczu odnotowano 143 ogniska grypy ptaków, najwięcej od 2021 roku. Aż 100 przypadków stwierdzono w kwietniu i maju.
Problemem jest nie tylko liczba ognisk, ale również ich występowanie w komercyjnych gospodarstwach hodowlanych. W takich przypadkach likwidowane są całe stada, a ponowne uruchomienie produkcji wymaga czasu.
– Negatywnym czynnikiem pozostaje duża skala ognisk w gospodarstwach hodowlanych. Ograniczona liczba wstawień była już w ubiegłym roku czynnikiem, który mocno odbił się na krajowej produkcji drobiu – podkreślają analitycy banku.
Dodatkowym zagrożeniem jest rosnąca liczba przypadków rzekomego pomoru drobiu. Choroba może powodować kolejne ograniczenia produkcyjne i handlowe.
Maj przyniósł niepokojący spadek wstawień
Od stycznia do kwietnia 2026 roku liczba wstawień kurcząt brojlerów była wyraźnie większa niż rok wcześniej. Dane za maj okazały się jednak znacznie słabsze.
Wstawienia zmniejszyły się wówczas o kilkanaście procent w ujęciu rocznym. Może to oznaczać, iż w połowie roku dynamika produkcji zacznie hamować.
– Majowe dane zaskoczyły negatywnie. Spadek wstawień może przełożyć się na przejściowe ograniczenie podaży w kolejnych tygodniach – oceniają eksperci PKO BP.
Dla rynku oznacza to możliwość krótkotrwałego ustabilizowania cen, które w ostatnich miesiącach znajdowały się pod presją wysokiej podaży.
Polski eksport drobiu ponownie rośnie
Większa produkcja znalazła odbicie w sprzedaży zagranicznej. W okresie od stycznia do kwietnia 2026 roku eksport polskiego mięsa i podrobów drobiowych zwiększył się o 7 proc. rok do roku pod względem masy towaru.
To wyraźna poprawa po 2025 roku, kiedy eksport uległ zmniejszeniu o 1,9 proc.
Jednym z najmocniej rosnących kierunków była Francja. Dostawy polskiego drobiu na ten rynek zwiększyły się o 22 proc. Analitycy zwracają jednak uwagę, iż wzrost nie musi być prostym efektem większego popytu konsumpcyjnego.
– Zmiany w handlu z Francją mogą wskazywać na postępującą reorganizację regionalnych łańcuchów dostaw w Europie Zachodniej – oceniają eksperci PKO BP.
Francja zwiększyła bowiem jednocześnie dostawy własnego drobiu do Belgii. Może to oznaczać, iż polskie mięso wypełnia lukę powstałą po przesunięciu francuskiego towaru na inne rynki.
Hiszpania coraz ważniejszym odbiorcą polskiego mięsa
Bardzo wysoka dynamika eksportu utrzymuje się również w przypadku Hiszpanii. W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku sprzedaż wzrosła tam o 24 proc. rok do roku.
Już w 2025 roku eksport na rynek hiszpański zwiększył się o 21 proc. Tym samym Hiszpania staje się jednym z najszybciej rosnących kierunków sprzedaży polskiego drobiu.
Wzrosły również wysyłki do Wielkiej Brytanii. To częściowo odrabianie strat po 2025 roku, gdy eksport na ten rynek uległ zmniejszeniu o 12 proc.
Brytyjski rynek pozostaje jednak bardzo konkurencyjny. Coraz silniejszą pozycję budują tam dostawcy z Ukrainy i Brazylii.
Kurczęta mocno potaniały, indyki są droższe
Rosnąca podaż kurcząt wywarła silną presję na ceny. Według danych GUS średnia krajowa cena skupu drobiu w maju 2026 roku była o 9 proc. niższa niż rok wcześniej.
Największy spadek dotyczył kurcząt, których ceny obniżyły się o 15 proc. rok do roku. Tymczasem ceny indyków wzrosły o 7 proc.
Tak duża różnica jest konsekwencją sytuacji podażowej. Produkcja kurcząt gwałtownie rosła, natomiast w przypadku indyków uboje pozostawały niższe niż przed rokiem.
– Rozbieżne tendencje cenowe są bezpośrednim odzwierciedleniem zmian produkcyjnych w poszczególnych segmentach rynku – wyjaśniają analitycy PKO BP.
Co stanie się z cenami w drugiej połowie roku?
PKO BP prognozuje, iż w drugiej połowie 2026 roku roczna dynamika cen skupu drobiu według GUS znajdzie się w przedziale od minus 5 proc. do plus 1 proc.
Oznacza to, iż przeciętne ceny mogą przez cały czas pozostawać niższe niż przed rokiem, choć skala spadków powinna być mniejsza. W pierwszym półroczu bank szacuje spadek średnio o 5 proc. rok do roku.
W kierunku dalszych obniżek będzie działać wysoka podaż oraz utrzymujące się relatywnie niskie ceny pasz. Czynnikiem hamującym spadki może być natomiast osłabienie produkcji wynikające z mniejszej liczby wstawień i problemów epizootycznych.
– Wyższa podaż będzie przez cały czas ciążyć cenom, ale możliwe spowolnienie produkcji w połowie roku może przejściowo wyhamować obniżki – prognozują eksperci banku.
Branża produkuje więcej, ale ryzyko pozostaje wysokie
Początek 2026 roku był dla polskiego drobiarstwa okresem dynamicznej odbudowy produkcji i eksportu. Polska ponownie stała się jednym z głównych motorów wzrostu unijnego rynku kurcząt.
Dla hodowców zwiększona podaż oznacza jednak również niższe ceny skupu. Jednocześnie grypa ptaków, rzekomy pomór drobiu i spadek majowych wstawień pokazują, iż sytuacja może gwałtownie się zmienić.
Druga połowa roku będzie zależała przede wszystkim od sytuacji zdrowotnej stad. o ile liczba ognisk chorób nie spadnie, produkcja może wyhamować, a presja na ceny osłabnie. jeżeli jednak podaż pozostanie wysoka, hodowcy kurcząt przez cały czas będą mierzyć się z niskimi stawkami skupu.

1 godzina temu















