Dolar amerykański nie umacniał się tak wyraźnie w stosunku do euro i innych głównych walut od końca marca, kiedy to obserwowaliśmy kulminację ryzyka związanego z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Tym razem jednak amerykańska waluta zyskała dzięki zupełnie innemu impulsowi – kluczowym danym z tamtejszej gospodarki, a dokładniej zmianie zatrudnienia.
Wzrost liczby etatów w maju był nie tylko najwyższy od wielu miesięcy, ale rewizji w górę uległy również wcześniejsze odczyty, co potwierdza ogromną siłę rynku pracy. Przy podwyższonej inflacji i braku problemów z zatrudnieniem perspektywy utrzymania wyższych stóp procentowych rosną, choćby pomimo nowego kierownictwa w Rezerwie Federalnej. Dodając do tego podwyższone ryzyko na rynku ropy, otrzymujemy idealny scenariusz do dalszego umocnienia dolara. Jak daleko może zajść amerykańska waluta?
Fenomenalne dane z amerykańskiego rynku pracy
Dane z USA za maj okazały się rewelacyjne. Wzrost zatrudnienia wyniósł 172 tysiące, co gdyby nie rewizje z poprzednich miesięcy byłoby najwyższym przyrostem od niemal półtora roku. Warto podkreślić, iż konsensus rynkowy zakładał wzrost o zaledwie 86 tysięcy, a najbardziej optymistyczne prognozy mówiły o 125 tysiącach.
Od wielu miesięcy obserwowaliśmy relatywnie niskie odczyty wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, co już wcześniej sygnalizowało dobrą kondycję gospodarki. Dodatkowo w ostatnim czasie wyraźnie wzrosła liczba nowych wakatów. Amerykański rynek pracy po chwili słabości ustabilizował się i w tej chwili – pomimo wysokich cen energii – nie widać na horyzoncie oznak ponownego schłodzenia. Dzieje się tak choćby w dobie rozwoju sztucznej inteligencji, która według wcześniejszych obaw miała likwidować tysiące miejsc pracy.
Przy podwyższonej inflacji (która za maj przyniesie najprawdopodobniej odczyt powyżej 4%) trudno oczekiwać, aby Kevin Warsh zadeklarował gotowość do obniżek stóp procentowych. Rynek wycenia w tej chwili około 1,2 obniżki do końca tego roku, choć wcześniej dawał jedynie 60% szans na chociaż jeden taki ruch. Silna gospodarka, stabilny rynek pracy i wysoka inflacja to zestaw danych, który z pewnością wyklucza łagodzenie polityki monetarnej w najbliższym czasie. Niemniej jednak oficjalne stanowisko Kevina Warsha poznamy dopiero za tydzień.
Geopolityka dolewa oliwy do ognia
Mocne dane makroekonomiczne to jednak niejedyny czynnik wspierający dolara. Wzrost awersji do ryzyka, brak przełomu w konflikcie na Bliskim Wschodzie, a wręcz weekendowa eskalacja działań wojennych, doprowadziły do pogłębienia spadków na parze EUR/USD. W ostatnich dniach doszło do wymiany ataków rakietowych między Iranem a Izraelem, co ponownie pchnęło ceny ropy naftowej w kierunku poziomu trzycyfrowego.
Jednocześnie Trump deklaruje, iż nie chciał eskalacji. Wskazuje to raczej na kolejny etap twardych, długotrwałych negocjacji oraz próbę demonstracji siły i gotowości do wznowienia działań. Choć globalne zapasy ropy i paliw wciąż pozostają wysokie, kurczą się one z dnia na dzień. Rynek zaczyna się więc obawiać, czy konflikt nie przełoży się na trwałe ograniczenie produkcji oraz napięcia w łańcuchach dostaw.
Aktualna sytuacja na rynku walutowym
Para EUR/USD znalazła się bardzo blisko poziomu 1,15, co jest najniższym pułapem od dwóch miesięcy. Silny dolar uderzył w szeroki rynek, przez co para USD/PLN również dotarła do dwumiesięcznych maksimów. W piątek amerykańska waluta podrożała o ponad 1%, a dziś dokłada kolejne kilka dziesiątych procenta. Chwilę przed godziną 9 za dolara płacimy 3,6860 zł, za euro 4,2461 zl, za funta 4,9116 zł, za franka 4,6220 zł.
Źródło: Michał Stajniak, CFA, XTB

2 godzin temu




