Analiza koncentracji pozycji na rynku walutowym, a dokładniej na kontraktach na euro na giełdzie CME, zdaje się wskazywać, iż okolice 1,1500 to w tej chwili znacznie więcej niż zwykłe techniczne wsparcie. To właśnie ten rejon może stanowić fundament dla silnej fali zakupów obserwowanej od połowy listopada. Inwestorzy instytucjonalni, którzy w ostatnich miesiącach zwiększali ekspozycję na wspólną walutę, robili to w warunkach wyraźnego trendu wzrostowego, a średnia cena ich wejścia prawdopodobnie oscyluje wokół tej strefy. Trwałe przełamanie 1,15 mogłoby oznaczać więc, iż większość nowych pozycji znalazłaby się w stracie, co diametralnie zmienia sposób postrzegania ryzyka i może stać się impulsem do gwałtownych przetasowań w portfelach dużych graczy.
Mechanika rynkowej pułapki
Gdy rynek jest mocno jednokierunkowo spozycjonowany, a dominująca część uczestników gra na wzrosty, ewentualny zwrot trendu staje się dużym zaskoczeniem. Spadek poniżej 1,15 byłby potencjalnym sygnałem, iż rynek kwestionuje zasadność ostatniej fali zakupów, co być może zmusiłoby wielu inwestorów do rewizji swoich założeń.
Kapitał spekulacyjny, z natury mniej odporny na straty, mógłby w takiej sytuacji zacząć nerwowo redukować pozycje, aby ratować pozostałe zyski lub ograniczać straty. To z kolei uruchamia klasyczny efekt kuli śnieżnej. Zamykanie długich pozycji generuje zlecenia sprzedaży, te popychają kurs niżej, aktywując kolejne stop lossy, które prawdopodobnie znajdują się tuż pod wspomnianym poziomem.
Cierpliwość zarządzających kontra presja spekulantów
Zarządzający aktywami wykorzystujący kontrakty głównie do zabezpieczeń zwykle wykazują większą tolerancję na wahania niż fundusze lewarowane. Jednak choćby oni nie działają w oderwaniu od rzeczywistości. Gwałtownie rosnąca strata na pozycjach hedgingowych może skłonić działy ryzyka do wymuszenia redukcji ekspozycji, niezależnie od długoterminowych założeń. To właśnie ta grupa inwestorów, zarządzających funduszami, zwiększyła istotnie pozycje długie w kontraktach na euro do ponad 543 tys. pozycji.
W efekcie przebicie 1,15 mogłoby zostać przez rynek odebrane jako sygnał kapitulacji byków. Co więcej, popyt na zabezpieczenia walutowe, który do tej pory wspierał siłę euro, mógłby paradoksalnie osłabnąć. Europejskie przedsiębiorstwa i zarządzający mogą uznać, iż ryzyko dalszego umacniania się euro spadło i zredukować zabezpieczenia.
Scenariusz bolesnej weryfikacji
Obecna struktura rynku pokazuje, iż inwestorzy stali się zakładnikami własnego optymizmu. Brak kontynuacji wzrostów, mimo tak dużego napływu kapitału, to sygnał ostrzegawczy sam w sobie. jeżeli w najbliższym czasie nie pojawi się silny impuls makroekonomiczny, który wyniósłby kurs powyżej ostatnich maksimów, naturalna rynkowa grawitacja może ściągnąć notowania w stronę strefy bólu.
Trwałe wybicie 1,15 w dół byłoby technicznym potwierdzeniem wejścia rynku w fazę dystrybucji. W takim scenariuszu masowa ucieczka z długich pozycji mogłaby sprowadzić kurs do poziomów, które jeszcze niedawno wydawały się mało prawdopodobne. Dlatego to właśnie zachowanie ceny w rejonie 1,15 stanie się najważniejsze dla dalszych losów średnioterminowego trendu na EURUSD, ale także USDPLN.
USDPLN i najważniejszy poziom 3,71
Nie sposób pominąć ścisłej zależności łączącej naszą walutę z główną parą świata, gdyż złoty historycznie zachowuje się jak „lewarowane euro”. Pomiędzy parami EUR/USD a USD/PLN występuje silna ujemna korelacja, co oznacza, iż umocnienie dolara na rynkach bazowych niemal automatycznie przekłada się na przecenę polskiej waluty.
W scenariuszu, w którym dochodzi do omawianego wcześniej long squeeze na kontraktach euro i przebicia wsparcia 1,15, kapitał prawdopodobnie gwałtownie odpłynąłby w stronę amerykańskiej waluty, traktowanej jako bezpieczna przystań, co dla rynków wschodzących, takich jak Polska, zwykle oznacza podwójny cios.
Złoty, charakteryzujący się wysokim współczynnikiem beta względem euro, ma tendencję do reagowania na takie impulsy z nadwyżką, więc spadki na EURUSD mogą wywołać nieproporcjonalnie silny ruch wzrostowy na parze USDPLN.
Poziom oporu w okolicy 3,71 zł za dolara wydaje się naturalnym celem dla rynku w przypadku materializacji scenariusza spadkowego na euro. Należy pamiętać, iż masowe zamykanie długich pozycji przez Asset Managers na kontraktach 6E wywołałoby falę podaży euro za dolary, co globalnie zassałoby płynność z rynków bardziej ryzykownych.
W takiej sytuacji inwestorzy zagraniczni często redukują ekspozycję na koszyk walut regionu CEE (Europy Środkowo-Wschodniej), a złoty, będący najbardziej płynną walutą w tym koszyku, mógłby stać się główną ofiarą tej ucieczki kapitału. jeżeli zatem bariera 1,15 na euro pęknie, wysoce prawdopodobne jest, iż kurs USDPLN „wystrzeli”.
Podsumowanie
Na tę chwilę wydaje się, iż jednym z potencjalnych katalizatorów realizacji powyższego, byłby pivot Fed w stosunku do stóp procentowych i podniesienie oczekiwań do tzw. „terminal rate” czyli stopy docelowej w cyklu obniżek. To z kolei może się wydarzyć, jeżeli FOMC uzna, iż Trump przestymuluje gospodarkę (obniżka rat kredytów, kart kredytowych, zwroty podatków itd.), co ponownie wpłynie na podniesienie oczekiwań inflacyjnych. Czy tak będzie? Zobaczymy, ponieważ do wyborów w listopadzie prezydent USA pewnie pokaże kolejne interesujące pomysły stymulujące gospodarkę.

16 godzin temu








