Kurs złotego nieco mocniejszy przed posiedzeniem RPP (Komentarz walutowy)

2 godzin temu

Sytuacja na rynku walut europejskich nie wygląda najlepiej od początku tego tygodnia. Trudno się temu dziwić, gdyż ponownie mamy do czynienia z trzęsieniem na rynku długu, tym razem we Francji. Wysokie rentowności i obawy o cięcie ratingu powodują słabość euro, co prowadzi do osłabienia walut całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, niezależnie od własnych fundamentów. Dodatkowo, choć sytuacja gospodarcza w Polsce wydaje się być dobra, raczej nie powinniśmy liczyć na rychłe podwyżki stóp procentowych, które miałyby zmniejszyć dywergencję ze Stanami Zjednoczonymi.


Najważniejsze wnioski:

  • Problemy fiskalne we Francji osłabiają europejskie obligacje i wywierają presję na całe euro.
  • Ryzyko polityczne we Francji ogranicza napływ kapitału do aktywów z regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
  • Inflacja w Polsce może chwilowo spaść dzięki rządowemu pakietowi paliwowemu.
  • Rada Polityki Pieniężnej utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie.
  • Wzrost cen paliw na początku 2027 roku może ponownie zwiększyć presję inflacyjną w Polsce.

Gorąco we Francji

Deficyt budżetowy Francji rozszerzył się do poziomu niemal 160 miliardów euro, produkcja przemysłowa niespodziewanie spadła, a spread między francuskimi i niemieckimi rentownościami 10 letnich obligacji rozszerzył się do poziomów niewidzianych od kryzysu zadłużeniowego 2012 roku. Gubernator Banku Francji ostrzegł wprost przed „uduszeniem gospodarki przez stopy procentowe”. Rynkowe prawdopodobieństwo negatywnego zdarzenia kredytowego implikowane przez 5-letnie CDS wzrosło do 7,1%, wciąż daleko od paniki z 2012 roku (59%), ale wystarczająco, by inwestorzy zaczęli zadawać niekomfortowe pytania.

Alternatywny budżet prezentowany przez kandydatkę na stanowisko prezydenta Marine Le Pen, stawiającą dziś na dyscyplinę fiskalną, może przynieść krótkoterminową ulgę, jednak rynki doskonale rozumieją różnicę między obietnicą kandydatki a gotowością koalicyjną przyszłego rządu. Trwały zwrot w nastawieniu do francuskich obligacji pozostaje mało prawdopodobny przed wyborami prezydenckimi.

Dla złotego oznacza to utrzymujący się wiatr w twarz: choćby jeżeli krajowe fundamenty poprawiają się, europejskie ryzyko fiskalne ogranicza apetyt na CEE jako klasę aktywów.

RPP: tymczasowa ulga, permanentny dylemat

Środowa decyzja Rady jest raczej przesądzona, w szczególności obecnie: stopy procentowe pozostaną bez zmian. Intrygująca będzie jednak narracja. Pakiet paliwowy rządu powinien obniżyć inflację CPI choćby o 0,8 punktu procentowego, sprowadzając inflację ponownie do zakresu celu z obecnego poziomu 4%. To technicznie wyraźna poprawa, ale RPP znajdzie się w komunikacyjnej pułapce: impuls jest tymczasowy, wygasa 31 grudnia, a już w styczniu 2027 roku efekt bazy uderzy w górę, jeżeli sytuacja na rynku nie ulegnie drastycznej poprawie. Warto wspomnieć, iż w styczniu zbliżaliśmy się średnio do poziomu 5,60 zł za litr benzyny, dlatego powrót do 8 zł za litr potencjalnie doprowadzi do skokowego wzrostu inflacji.

Listopadowa projekcja NBP prawdopodobnie obniży ścieżkę CPI na 2026 rok, jednocześnie podwyższając ryzyka na 2027, co de facto odbierze Radzie argumenty do złagodzenia retoryki. Rynek rozumie tę logikę doskonale: Stawki na stropy procentowe FRA 6×9 przy 4,61% wobec WIBOR 3M spot na 3,86% to bardzo stroma krzywa, sygnalizująca oczekiwanie podwyżek na początku przyszłego roku. Jeszcze przed wprowadzeniem pakietu CPN wydawało się, iż RPP będzie komunikować potencjalne podwyżki. Choć rynek wciąż ich mocno oczekuje, w tej chwili nie jest to takie pewne. Jak zwykle, sama decyzja nie przyniesie nam odpowiedzi. Kluczowa będzie konferencja prasowa w czwartek z udziałem prof. Glapińskiego.

O godzinie 11:00 za dolara płacimy 3,8854 zł, za euro 4,3687 zł, za franka 4,6700 zł, za funta 5,1450 zł.

Źródło: Michał Stajniak, CFA, XTB

Idź do oryginalnego materiału