Nowa maszyna od Kioti właśnie wkracza do oferty. Ładowarka TL750 dołącza do wcześniej pokazanej SL750. Maszyna jest już wyceniona i niebawem wskoczy do katalogów. Jakie są pierwsze wrażenia?
Na targach Agrotech w Kielcach koreański producent maszyn Kioti postanowił zaprezentować po raz pierwszy najnowszą ładowarkę sterowaną burtowo na podwoziu gąsienicowym. Niespełna kilka miesięcy temu, w Hanowerze, mogliśmy oglądać wariant kołowy SL750, teraz przyszedł czas na model na gąsienicach – TL750.
Ładowarka Kioti TL750
Model gąsienicowy bazuje na tej samej platformie co kołówka. Naturalnie inny typ napędu wymusił trochę zmian, jednak pod wieloma względami można powiedzieć, iż jest to konstrukcja bliźniacza do wariantu SL750, który opisywaliśmy podczas prezentacji na Agritechnice. Do napędu, wykorzystywana jest ta sama jednostka 4HTI4 Kioti o mocy 74 KM i pojemności 2,4 l.
Tożsama jest również hydraulika, a więc bazę stanowi wariant pompy o wydatku 83 l/min, zaś wariant High Flow oferuje 128 l/min. Prawdopodobnie, w Polsce dostępny będzie tylko większy wydatek, tak samo jak raczej nie pojawi się wariant z otwartą kabiną. Wiąże się to oczywiście ze specyfiką naszego rynku, ale także chęcią zaoferowania maszyny w bogatej specyfikacji już w podstawie.
Skid steer Kioti – możliwości
Model TL750 jest znacznie cięższy od SL750, bo waży 4,5 tony wobec 3,8 modelu SL750. Co za tym idzie, ma również nieco lepsze parametry podnoszenia: obciążenie destabilizujące wynosi 2980 kg, czyli o 0,5 tony więcej.
Kabina jest taka sama jak w modelu SL750, jest sporo miejsca i dobra widoczność, fot. GSJeżeli chodzi o wysokość podnoszenia, to tutaj dużej różnicy nie ma: 3,3 m w TL750 kontra 3,2 w wariancie kołowym. Napęd w TL750 zapewni dwie prędkości jazdy: do 7,5 oraz 11,5 km/h, co wpisuje się w typową dla tego segmentu ofertę ładowarek na gąsienicach. Ogółem, maszyna w stosunku do konkurencji jest bardzo podobna, o ile mowa o maszynach tzw. zachodnich, z przemyślaną i przewidywalną konstrukcją – odchylana kabina, dostęp do silnika z tyłu i z góry, co czyni ją ciekawą propozycją dla odbiorców zarówno w firmach jak i prywatnych. Nie dziwi to wcale, bowiem Kioti chce powalczyć głównie na rynku USA, gdzie nie brakuje entuzjastów takich ładowarek. Z naszej perspektywy maszyna, która koncepcyjnie ma przemawiać także do indywidualnego odbiorcy, oferując dobrą podatność naprawczą, to może być propozycja, która szczególnie przypadnie do gustu rolnikom.
Z tyłu dostęp do silnika od góry oraz po ochwyleniu chłodnicy, fot. GSWarto wspomnieć, iż za obsługę i części, jest odpowiedzialny Agrihandler, który wraz ze swoimi partnerami zapewnia bardzo dobre pokrycie kraju o ile mowa o dostępności serwisu.
Kabina i cena
Kabina tak jak w SL750 jest przestronna i zapewnia dobrą widoczność w każdą stronę, którą można sobie dodatkowo poprawić fabryczną kamerą tylną zintegrowaną z monitorem. Ten jest bardzo prosty w obsłudze i pozwala nie tylko na podgląd parametrów pracy, ale także komunikatów serwisowych, wprowadzanie ustawień pracy hydrauliki czy trybów pracy samej maszyny.
Dżojstiki w standardzie, sterowanie maszyną odbywa się lewym podczas gdy prawy odpowiada za osprzęt roboczy, fot. GSJak dowiedzieliśmy się od przedstawicieli firmy Agrihandler, maszyna ma być oferowana w bazowej bardzo bogatej konfiguracji. Standardem będą wielofunkcyjne dżistjiki z potencjometrami do sterowania dodatkowymi liniami hydrauliki, klimatyzacja, pakiet oświetlenia led, radio, blokada hydrauliki z przycisku, elektryczny hamulec postjowowy, pływajaca łyżka czy hydraulicznie szybkozłącze. Model TL750 ma kosztować około 300 tys zł netto.

2 godzin temu
















