Rysowała wykresy razem z tatą. Została jednym z największych traderów w historii. Niedawno ukazała się w Polsce jej książka „Sardynki na handel”. Oto słynna Linda Raschke.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zaczynała Linda Raschke?
- Ile pieniędzy straciła w wieku 23 lat?
- W jaki sposób upadek z konia pomógł jej w karierze?
- Czemu uważa, iż trader powinien być muzykiem?
- Jakie strategie stosuje Linda Raschke?
Kim jest Linda Raschke?
Badania pokazują, iż kobiety są lepszymi inwestorami od mężczyzn. Kto nie wierzy – ten niech poszuka wyników. A czemu? Bo są spokojniejsze, więcej analizują, mniej ryzykują i bardziej nastawiają się na długi termin. Ale żeby kobieta była świetną traderką – no kto to słyszał. Przecież trading to analizy, wykresy, zasady, strategie, technologie, stop lossy i Bóg wie co jeszcze.
A jednak. Linda Bradford Raschke wielką traderką jest i basta. Jako jedna z nielicznych kobiet przetrwała wiele dekad na rynku, zachwycając dyscypliną i zdolnościami analitycznymi. Raschke stała się synonimem profesjonalizmu w tradingu, a jej kariera to unikalne studium ewolucji rynkowej: od fizycznej obecności w tłumie maklerów na parkiecie, przez zarządzanie funduszami hedgingowymi o wielomilionowych aktywach, po przejście do prywatnego tradingu na laptopie, którym chwali się na swoim koncie na portalu X. Warto zapoznać się z tą postacią tym bardziej, iż niedawno ukazała się po polsku jej książka „Sardynki na handel” (Epilog, Poznań 2025).
AAPL at resistance, on pinball sell…. pic.twitter.com/6ZKfXS0iyw
— Linda Raschke (@LindaRaschke) February 19, 2026
Dziewczynka z wykresami
Linda Sue Bradford urodziła się w 1959 roku w Pasadenie, w stanie Kalifornia. Czym skorupka za młodu… można by napisać, bowiem jej ojciec pasjonował się rynkiem kapitałowym i spędzał niezliczone godziny na analizie wykresów. Co prawda nie odnosił wielkich sukcesów, ale Linda pomagała mu w ręcznym nanoszeniu cen na wykresy słupkowe i w ten sposób zdobywała doświadczenie i wiedzę już jako dziecko i nastolatka. Eksperci sądzą, iż dzięki temu nabyła intuicyjną zdolność do rozpoznawania wzorców na wykresach. W psychologii podkreśla się, iż wczesna ekspozycja na specyficzne bodźce buduje fundamenty pod intuicję ekspercką – i tak właśnie stało się w przypadku Lindy. Zresztą, ma ona wielki sentyment do manualnego kreślenia wykresów, co czasami można zobaczyć na jej koncie na X.
Po ukończeniu Occidental College zaczęło ciągnąć wilka do lasu. Kierowana naturalną ciekawością i chęcią sprawdzenia się na rynku, podjęła pracę biurową w San Francisco, zaledwie kilka przecznic od Pacific Coast Stock Exchange. Wykorzystując każdą wolną chwilę i przerwy obiadowe, Linda zaczęła bywać na giełdzie. Zaczęła nawiązywać relacje z traderami i ucząc się mechaniki rynku opcji w praktyce. Jej determinacja i autentyczne zaangażowanie zostały zauważone przez profesjonalistów, co zaowocowało propozycją sfinansowania jej miejsca (seat) na giełdzie. Stanęła wówczas przed dylematem co robić dalej w życiu i wybrała praktykę spekulacji, co definitywnie przypieczętowało jej los jako profesjonalnego tradera.
Członkostwo w Pacific Coast Stock Exchange uzyskała w 1981 roku. Rozpoczynając pracę jako animator rynku (market maker) weszła w świat, w którym potrzebna była szybkość reakcji i zdolność do błyskawicznej kalkulacji ryzyka. Musiała nieustannie kwotować ceny kupna i sprzedaży, zarządzając portfelem zmieniającym się z każdą sekundą. Wtedy nauczyła się „czytania taśmy” (tape reading) – umiejętności, która polega na interpretacji przepływu zleceń i dynamiki ceny bez nadmiernego polegania na opóźnionych wskaźnikach technicznych. Zrozumiała, iż rynek to przede wszystkim psychologia i walka o płynność, a nie tylko liczby i świece na ekranie.
W 1986 roku kariera i zdrowie Lindy zawisły na włosku. W wyniku poważnego wypadku podczas jazdy konnej doznała urazów, które uniemożliwiły jej „fizyczną” pracę na parkiecie giełdowym. Paradoksalnie jednak wypadek ten spowodował, iż jej kariera skierowała się na nieco inne tory i dzięki temu dziś możemy mówić o niej jako o wielkim traderze.
Zaczęła pracować w domu, w czasie gdy handel zdalny był w powijakach. Izolacja wymusiła na niej zmianę paradygmatu. Odcięta od bezpośredniego kontaktu z innymi traderami i emocjonalnego szumu parkietu, Linda zaczęła pracować „w pokoju bez drzwi i bez okien”, by nic jej nie rozpraszało. Wtedy narodziła się jej filozofia „bycia swoim najlepszym klientem”. Zaczęła prowadzić dzienniki rynkowe. Notowała wszystko skrupulatnie. Postawiła na głębsze zrozumienie struktury rynku i zmiany ceny w czasie. Z intuicyjnego tradera zmieniła się w rygorystycznego analityka danych rynkowych, co położyło podwaliny pod jej późniejszą rejestrację jako Commodity Trading Advisor (CTA) w 1992 roku.
Po sformalizowaniu swojej działalności jako CTA, Linda Raschke zaczęła budować reputację profesjonalnego zarządzającego aktywami. Założyła firmę LBR Group oferującą programy handlowe na kontrakty terminowe na towary, waluty, rynki kredytowe i indeksy giełdowe. Podejście Raschke charakteryzowało się rzadko spotykaną kombinacją wysokiej częstotliwości transakcji z niezwykłą konsekwencją wyników.
Po 10 latach sukcesów, w 2002 roku Raschke wykonała kolejny krok, uruchamiając własny fundusz hedgingowy, w którym pełniła rolę Commodity Pool Operator (CPO). Wyniki funduszu były spektakularne. Ranking BarclaysHedge sklasyfikował jej fundusz na 17. miejscu wśród 4 500 badanych funduszy pod względem najlepszych wyników w okresie 5-letnim (2002-2007). Te wyniki i to wyróżnienie było dowodem na to, iż jej metodyka jest odporna na zmieniające się okoliczności rynkowe.
Linda Raschke zakończyła działalność jako zarządzający w 2015 roku. Przeszła na emeryturę, ale nie rozstała się z rynkiem. Kontynuuje ona handel na własny rachunek, korzystając z tych samych programów i systemów, które rozwijała od 1992 roku. To niewiarygodne, ale Linda jest na rynku co najmniej od 45 lat – przynajmniej jeżeli liczyć od jej formalnego wejścia na giełdę. Weszła na stałe do panteonu najwybitniejszych traderów i praktyków analizy technicznej na świecie.
Między chaosem a strukturą
Co stało się fundamentem sukcesu Raschke? Oczywiście, jak każdy trader który odniósł sukces, Raschke podkreślała zawsze w wywiadach wielką rolę zarządzania ryzykiem. W rozmowie z Jackiem Schwagerem opublikowanej na łamach „The New Market Wizards” (1992) Raschke wyjaśniała, iż profesjonalne podejście do ryzyka nie ogranicza się tylko do matematycznego wyznaczania wielkości pozycji oraz ustawienia poziomów stop loss i take profit, ale obejmuje również higienę mentalną i dyscyplinę operacyjną.
Linda Raschke podkreślała również wielokrotnie, iż istotny jest kapitał mentalny tradera, bo jest on cennym zasobem skończonym. Zmęczenie i wypalenie emocjonalne mogą prowadzić do podejmowania błędnych decyzji, dlatego trader powinien utrzymywać trade (work) – life balance. I najlepiej jest, jeżeli uprawia sport, bo to pomaga mu w resetowaniu głowy i utrzymuje go w dobrej kondycji (Linda do dziś jeździ na nartach).
Ponadto, odpowiedni mental tradera oznacza, iż potrafi on zaakceptować porażkę jako nieodłączny element gry rynkowej – twierdzi Raschke. Podkreśla, iż prawie każdy wielki trader na pewnym etapie swojej kariery „wyzerował” konto, ale tym co zdefiniuje go jako tradera jest sposób w jaki zareaguje na to zdarzenie. Kluczem jest mentalne „pozostanie w grze” i uczenie się na błędach. Oczywiście, trader nie może sobie pozwolić na błędy które trwale wyeliminują go z rynku. Raschke również wyzerowała swoje konto i to dość boleśnie. W 1982 roku, w wieku 23 lat, na jednym zakładzie na opcjach na spółkę City Service straciła 86 tys. USD w trakcie dwóch sesji, a to równowartość studiów na Uniwersytecie Stanforda – jak sama przyznaje w książce „Sardynki na handel”.
Co ciekawe, wedle Raschke dyscyplina jest znacznie ważniejsza niż inteligencja. Zauważyła ona, iż wielu z najlepszych traderów jakich poznała nie miało formalnego wykształcenia finansowego, a choćby nie byli wybitnie inteligentnymi ludźmi, a ich wspólną cechą była właśnie dyscyplina i umiejętność przestrzegania zasad. Ba, w opinii Raschke inteligencja może przeszkadzać w tradingu, jeżeli prowadzi do nadmiernego analizowania (tzw. analysis paralysis) i prób narzucania rynkowi własnej woli.
Raschke wypracowała specyficzne spojrzenie na rynek, które łączy teorię chaosu z rygorystycznym rozpoznawaniem formacji. W przeciwieństwie do wielu teoretyków, Linda nie wierzy w możliwość precyzyjnego przewidywania przyszłych cen. Oczywiście, w krótkim terminie wahania cenowe dają się prognozować z akceptowalnym prawdopodobieństwem, jednak notowania poruszają się w sposób nieliniowy, a kluczem do sukcesu jest identyfikacja momentów, w których „chaos” na chwilę ustępuje miejsca uporządkowanej strukturze – przekonuje Linda Raschke.
Co ciekawe, Linda Raschke umie grać na pianinie i często podkreślała, iż kto opanuje umiejętność grania na jakimś instrumencie, ten będzie mógł też posiąść zdolność do rozpoznawania wzorców rynkowych. Według niej gra na instrumencie i gra na rynku są do siebie podobne: oba te zajęcia wymagają identyfikacji rytmu, tempa i powtarzalnych sekwencji. Tak jak muzyk musi ćwiczyć gamy i pasaże, aż staną się one częścią jego pamięci mięśniowej, tak trader musi analizować tysiące wykresów, aż rozpoznawanie setupów stanie się odruchem bezwarunkowym – przekonuje Raschke. To jest podejście na zasadzie „trading to rzemiosło”, a praktyka czyni mistrza.
Linda Raschke podkreśla to, iż przy analizie wykresu niezwykle istotny jest kontekst rynkowy. Stosuje podejście „od ogółu do szczegółu” (top-down view), czyli jest przekonana, iż najpierw trzeba ujrzeć szerszy obraz i zrozumieć stan rynku (czy znajduje się w fazie ekspansji, a może konsolidacji?), a dopiero później zagłębiać się w to, co widać na wykresie świecowym 5-minutowym. Dlatego uważa ona, iż trader większość pracy musi wykonać przed sesją, tak by mieć gotowy plan i po prostu „na zimno” go egzekwować.
Racjonalność musi królować ponad emocjami – podkreśla Raschke.
Oto kilka zasad i porad od Lindy Raschke w pigułce:
- To przygotowania decydują o sukcesie tradera.
- Odłóż emocje na bok i rób to, co musisz.
- Kiedy rynek daje ci szansę, wykorzystaj ją.
- Handluj w kierunku anomalii.
- Wejście na rynek nie jest problemem, ale wyjście może być kłopotem.
- Na koniec dnia wszystko sprowadza się do pozostania w grze.
- Doświadczenie to nie tylko znajomość rynku, ale i własnego myślenia.
- Jest czas na pracę, jest czas na odpoczynek.
Święty Graal i zupa z żółwia
Warto zapoznać się nieco bliżej z dwiema interesującymi strategiami autorstwa Raschke. Pierwsza to „Holy Grail” (Święty Graal). To nazwa ironiczna, bo Linda wielokrotnie podkreślała, iż w tradingu nie ma żadnych tajemnych, idealnych strategii, nie istnieją żadne „kamienie filozoficzne”. System „Holy Grail” wykorzystuje wskaźnik ADX (Average Directional Index) do mierzenia siły trendu oraz średnią kroczącą jako punkt wejścia na korekcie.
Główne kryteria zajęcia pozycji długiej w tej strategii są takie:
- 14-okresowy wskaźnik ADX musi być powyżej 30 i rosnąć.
- Cena aktywa musi cofnąć się do 20-okresowej wykładniczej średniej kroczącej (EMA 20).
- Zlecenie kupna typu „buy stop” umieszcza się powyżej maksimum świecy, która jako pierwsza dotknęła EMA 20.
- Stop loss umieszcza się poniżej nowo utworzonego dołka korekty.
- Zysk realizuje się przy testowaniu poprzedniego szczytu lub dzięki trailing stopu prowadzonego po EMA 20.
Mechanizm tej strategii opiera się na psychologii trendu. Wskaźnik ADX powyżej 30 gwarantuje, iż rynek jest w fazie silnego ruchu. Pierwsza korekta do średniej jest statystycznie najlepszym momentem na wskoczenie na falę, przy ograniczonym ryzyku.
Kolejną interesującą strategią jest „Turtle Soup” (Zupa z Żółwia). Stanowi ona kontrariańskie podejście do klasycznego systemu „Turtles” Richarda Dennisa. Podczas gdy oryginalne Żółwie kupowały wybicia 20-dniowych szczytów, Raschke zauważyła, iż duża część tych wybić kończy się niepowodzeniem i gwałtownym odwrotem.
Otóż Raschke doszła do wniosku, iż lepiej łapać fałszywe wybicia dołków, gdy zlecenia stop loss traderów podążających za trendem są aktywowane, co tworzy chwilową nierównowagę podaży i popytu. Chodzi o sytuację, w której wykres wykonuje nowy 20-dniowy dołek, a poprzedni 20-dniowy dołek był co najmniej 3 sesje wcześniej. Gdy cena spada poniżej starego dołka, ale następnie wraca powyżej, strategia „Turtle Soup” generuje sygnał kupna.
Warto dodać, iż za 95% przychodów Lindy w tradingu odpowiada handel day-trading kontraktami na S&P 500. Wskazuje ona, iż jest to niezwykle płynny rynek, który nigdy nie zawodzi i codziennie daje 2-3 okazje to otwarcia transakcji, która ma wielkie szanse powodzenia. „Nie naprawiaj tego, co działa” – pisze w swojej książce Raschke, sugerując, iż skoro zarabia na day-tradingu na S&P 500, to czemu miałaby to zmieniać?
Sardynki, narty i pianino
Linda bardzo chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami i doświadczeniem. W 2019 roku wydała książkę „Trading Sardines: Lessons in the Market From a Lifelong Trader”, która niedawno ukazała się po polsku jako „Sardynki na handel. Lekcje z rynków od doświadczonej traderki”. Ta książka to coś więcej niż podręcznik dla tradera. To kawał szczerej autobiografii, dzięki której możemy obserwować proces ewolucji profesjonalnego tradera na przestrzeni czterech dekad.
Tytuł książki nawiązuje do anegdoty o puszce sardynek, które starszy pan kupił na licytacji na plaży. To metafora instrumentów finansowych jako nośników zmienności, a nie wartości. Książka ta spotkała się z ogromnym uznaniem, a 45% jej sprzedaży zrealizowano jak do tej pory poza USA. Czytelnicy chwalą ją za autentyczność, poczucie humoru i – oczywiście – za mnóstwo cennych porad. Recenzję tej pozycji możecie też znaleźć na naszej stronie tutaj.
Nie jest to jednak jedyna książka Lindy. Ci którzy znają angielski mogą pokusić się o przeczytanie innej pozycji. Wspólnie z Larrym Connorsem, Linda Raschke opublikowała w 1995 roku książkę „Street Smarts: High Probability Short Term Trading Strategies”, która stała się z biegiem lat „pozycją obowiązkową” dla wszystkich tradera. Raschke i Connors przedstawili w niej szereg strategii, które opierają się na statystycznej przewadze wynikającej z konkretnych zachowań notowań (price action).
Linda Raschke aktywnie wspiera rozwój analizy technicznej jako dyscypliny naukowej. Przez wiele lat zasiadała w Radzie Dyrektorów CMT Association (Chartered Market Technician) oraz pełniła funkcję prezesa American Association of Professional Technical Analysts.
Linda jak radzi, tak sama robi, bowiem od wielu lat utrzymuje work – life balance. Uprawia ogródek, jeździ na nartach, ale też konno (mimo wypadku). W wolnych chwilach słucha muzyki klasycznej, grywa na pianinie. Prowadzi szczęśliwe życie rodzinne. Jej mężem jest finansista Damon Pavlatos, mają córkę Erikę.
Me and my bro skiing Tahoe last week pic.twitter.com/JruVRKBVqH
— Linda Raschke (@LindaRaschke) February 9, 2026
2460772
Linda jest też z pewnością osobą, która ma poczucie humoru. Wystarczy wziąć do ręki jej książkę „Sardynki na handel”, która zaczyna się od zestawu smakowitych recenzji przedpremierowych („Skoro autorka spadła z konia, nie powinna była wstawać z ziemi” – Richard Wyckoff). Oczywiście, zmyślonych. Linda często wrzuca również humorystyczne posty na X:
— Linda Raschke (@LindaRaschke) February 18, 2026

1 miesiąc temu







