Ludwik Sobolewski: A teraz nieśmiertelność

1 dzień temu
Zdjęcie: Wydarzenia 24


Zastanawia mnie, czy w historii kultury bardziej eksponowane było marzenie o podróżach w czasie, czy marzenie o ludzkiej nieśmiertelności. Pierwsze w porównaniu z drugim wydaje się nieco mniej szalone. Podróże w czasie kojarzą się bowiem z nauką i stwarzanymi przez nią możliwościami. Dziś może w ogóle przestały być pomysłem niedorzecznym. Skoro bowiem tworzymy roboty i sztuczną inteligencję, a to wszystko wynika z rewolucji technologicznej, to skąd wiadomo na pewno, iż nie pozwoli ona kiedyś na zbudowanie wehikułu czasu? Najpierw polecimy na Marsa, a potem polecimy na przykład we francuskie średniowiecze.


Inaczej z nieśmiertelnością. Tu rządzi biologia i nie ma na nią siły. Taka prawda.
A jednak prawda jest właśnie w trakcie swojej przemiany. Dobrze, nie od razu chodzi tu o nieśmiertelność w pełnym tego słowa znaczeniu. Mówimy raczej o tym, iż niektórych wkurzył brak kontroli nad długością życia. I to, iż kończy się ono zwykle stanowczo zbyt wcześnie, jak na nasze oczekiwania.


Miliarderzy chcą żyć wiecznie. "To już nie tylko wizje, ale i eksperymenty"


Ci "niektórzy" to tuzy amerykańskiego biznesu. Tacy jak Peter Thiel, kiedyś założyciel PayPala i Palantira, Sam Altman (ten od OpenAI i ChataGPT), czołowy inwestor Marc Andreessen czy Elon Musk, którego z pewnością nie trzeba przedstawiać żadnymi słowami.Reklama


Idea, choćby jak na to towarzystwo, jest śmiała: kto powiedział, iż życia człowieka nie można wydłużyć? Mówiąc ściśle, kto powiedział, iż nie można przedłużyć życia osoby całkowicie zdrowej - poprzez odpowiednie ulepszenia organizmu. Środkami wywołującymi bezpośrednie i konkretne efekty, co najmniej w takim sensie, jak czynią to najnowsze leki na odchudzanie.
To już nie tylko wizje, ale i eksperymenty. Na tyle zaawansowane, iż "The Economist" zdecydował się poświęcić temu tematowi edytorial. Tak traktuje się w tym piśmie tematy nie tylko nie dające się ignorować, ale także te z gatunku najważniejszych.


Droga do długowieczności. "Brzmi jak fabuła Bonda"


Stosowane są w tej chwili trzy metody mające nas zbliżyć do długowieczności. jeżeli ktoś chciałby sobie zaaplikować wszystkie (wymagałoby to jednak niemałych pieniędzy), to powinien zacząć zażywać pewne środki farmakologiczne, a ponadto dać sobie wprowadzić do swojego organizmu materiał genetyczny (robi się to w pewnej klinice na wyspie należącej do Hondurasu - brzmi jak fabuła Bonda, ale to prawda), a także porozmawiać z Muskiem na temat zainstalowania zewnętrznego lub wewnętrznego chipa, współpracującego z mózgiem (nad takimi produktami pracuje się w firmie Neuralink).
Jeśli ma z tego coś wyjść, zwłaszcza w kierunku upowszechnienia się wyników tych rewolucyjnych poszukiwań, to system ochrony zdrowia musi się gruntownie zmienić. Dotąd bowiem służy on głównie reagowaniu, gdy coś się złego dzieje z naszym ciałem. W nowym podejściu dążyłoby się zaś nie do tego, by chory stał się zdrowy, czy żeby zdrowy stawał się odporniejszy na choroby. Celem i w ogóle istotą przedsięwzięcia ma być to, by zdrowy człowiek nabywał zdolność do tak długiego życia, które złamałoby wszelkie dzisiejsze statystyki i granice ludzkich oraz medycznych możliwości. Potencjalnie - by żył wiecznie.


Nowy świat, jeżeli się z tego wyłoni, niekoniecznie będzie lepszy niż ten, który znamy. Przede wszystkim pytanie powstaje o to, kto zapewni sobie ową quasi-nieśmiertelność. Bo wiele wskazuje na to, iż z dobrodziejstwa będą mogli korzystać tylko najbogatsi. Długowieczność musi kosztować, a nieśmiertelność musi kosztować jeszcze więcej. Czy nie dojdzie więc do tego, iż bogaci będą nie tylko bogatsi niż biedni, ale będą ponadto od nich inteligentniejsi (to dzięki rozwiązaniom typu brain-computer interface), sprawniejsi i w dodatku będą żyli radykalnie dłużej?


Chińczycy już wyprzedzają wszystkich. Chcą żyć dłużej


Wariactwo to jakieś? Nie wiem, nie wiem. Wiem natomiast, iż nad zagadnieniem pracują nie tylko amerykańskie pieniądze. Rzecz bowiem dotyczy globalnej rywalizacji. "The Economist" sugeruje, iż Chiny nie zasypiają gruszek w popiele.
Chińczycy udowodnili już w niejednej dziedzinie - od elektromobilności po algorytmy sztucznej inteligencji - iż mniej się puszą, a więcej robią. Czy zatem chińskie "bodajbyś żył w ciekawych czasach" zmaterializuje się kolejny raz i, co więcej, zmieni swój sens z ironiczno-złowieszczego na bardziej optymistyczny? W końcu wielu chciałoby pożyć dłużej, dzięki temu iż połknie tabletkę.
Ludwik Sobolewski, adwokat, w latach 2006-2017 prezes giełd w Warszawie i w Bukareszcie, w tej chwili CEO funduszu Better Europe EuSEF ASIAutor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Idź do oryginalnego materiału