Macron zabezpiecza LNG z Kataru na zimę. Francja walczy z kosztami energii

4 godzin temu

Francja zapewniła sobie dodatkowe dostawy skroplonego gazu ziemnego z Kataru i chce obniżyć koszty transportu paliw z Zatoki Perskiej. Prezydent Emmanuel Macron poinformował w Doha, iż w okresie zimowym kraj będzie otrzymywał LNG odpowiadający ok. 2 TWh energii miesięcznie. Porozumienie jest częścią szerszego pakietu umów, które Paryż zawarł w regionie. Ich celem jest zahamowanie wzrostu cen energii, napędzanego konfliktem na Bliskim Wschodzie i wojną w Ukrainie.

Gaz i olej napędowy z całej Zatoki

Katar był ostatnim przystankiem trzydniowej podróży Macrona, który wcześniej odwiedził Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn. Najwięcej konkretów dotyczy oleju napędowego. Jak podał Pałac Elizejski, ZEA i Bahrajn zobowiązały się dostarczać po 100 tys. ton diesla miesięcznie. Razem z dostawami z Arabii Saudyjskiej daje to ok. 295 tys. ton miesięcznie, czyli nieco ponad 10% typowego zużycia we Francji. Kuwejt obiecał paliwo dla francuskich terytoriów zamorskich Majotty i Reunionu. Transporty mają płynąć przez Oman, z pominięciem cieśniny Ormuz.

„Nie zabraknie nam diesla w lutym” – zapewnił Patrick Pouyanné, prezes TotalEnergies, który towarzyszył prezydentowi w podróży.

Dla TotalEnergies Katar jest kluczowym partnerem. Koncern uczestniczy w projekcie rozbudowy złoża North Field East, a w 2023 roku podpisał z QatarEnergy dwa 27-letnie kontrakty. Przewidują one dostawy do 3,5 mln ton LNG rocznie do terminalu Fos Cavaou koło Marsylii, począwszy od 2026 roku.

Wszystko zależy od Ormuzu

Problem polega na tym, iż katarski gaz wciąż ma kłopot z dotarciem do odbiorców. Po atakach irańskich dronów na Ras Laffan i Mesaieed Katar wstrzymał 2 marca produkcję LNG. Uszkodzenia wyłączyły ok. 17% mocy eksportowych kraju na okres od trzech do pięciu lat. Według danych Kpler, które przytacza MEES, we wrześniu przez cieśninę Ormuz przepłynęło co najmniej 1,4 mln ton katarskiego LNG. To najwięcej od początku konfliktu, ale wciąż tylko ok. jednej piątej średniej sprzed kryzysu, która wynosiła 6,6 mln ton miesięcznie. Dlatego Macron w Doha nie tylko mówił o wolumenach, ale też o kosztach transportu z Zatoki i o wolności żeglugi przez Ormuz.

Rynek na razie nie widzi poprawy. Holenderski kontrakt TTF, który wyznacza ceny gazu w Europie, kosztował w środę ok. 88 EUR/MWh. To o niemal 4% więcej niż dzień wcześniej, o ponad 20% więcej niż miesiąc temu i prawie trzykrotnie więcej niż przed rokiem. Europejski olej napędowy kosztuje blisko 200 USD za baryłkę.

Presja z ulicy i rynku długu

Podróż Macrona ma też wymiar polityczny w kraju. Po weekendzie protestów przeciw kosztom życia, które w części miast przerodziły się w zamieszki i grabieże, władze wprowadziły godziny policyjne. Na sobotę zapowiedziano kolejne demonstracje. Wcześniej rząd Sébastiena Lecornu uwolnił z rezerw strategicznych 10 mln baryłek diesla, co od przyszłego miesiąca ma obniżyć ceny o 12-18 eurocentów na litrze.

Kosztowne wsparcie dla gospodarstw domowych to jednak kolejne obciążenie dla budżetu, który i tak niepokoi inwestorów. Rentowność francuskich 10-latek jest najwyżej od 2002 roku, a spread do niemieckich Bundów utrzymuje się w okolicach poziomów z czasu kryzysu zadłużeniowego strefy euro. Umowy z Zatoki mogą złagodzić zimowe niedobory, ale nie obniżą cen energii, dopóki przez cieśninę Ormuz nie zacznie normalnie płynąć ropa i gaz.

Idź do oryginalnego materiału