Magia procentu składanego po raz 3.

oszczednymilioner.pl 2 dni temu

Dzisiaj skupię się na wyliczeniach magii procentu składanego. Pokażę go na dwóch przykładach.

Przykład 1. Zakup nieruchomości na kredyt. Wyobraźmy sobie taki scenariusz – ktoś oferuje nam małe trzypokojowe mieszkanie we Wrocławiu za 400k. Niby nic wielkiego, ale dla studenta idealne. I teraz tzw. montaż finansowy:

  • wkład własny i na remont 110 tys.
  • koszty transakcyjne 12 tys. zł.
  • potrzebna gotówka 122 tys. zł.
  • kredyt 320k, rata 1900 zł.
  • możliwy do uzyskania czynsz 2600 zł netto (uśredniony, zakłada 10% pustostanu).

Kiedy popatrzymy na te wartości, możemy sobie uświadomić, że:

  1. aby zebrać 122 tys. zł gotówki potrzebujemy przez 3 lata odkładać po ok. 40 tys. zł/rok. Może już mamy te środki.
  2. co miesiąc przez 30 lat (o ile nie zmienią się stopy procentowe) nie dołożymy nic poza sumą początkową.

Gdzie jest błąd? Otóż rata najprawdopodobniej (o ile nie dojdzie do wojny, katastrofy ekonomicznej) utrzyma się na podobnym poziomie. Czynsz najmu zaś wzrośnie (podobnie jak wartość nieruchomości w długim czasie). Co to oznacza? Że czynsz i rata kształtują się korzystnie.

Co się zdarzy za 10 lat? Mieszkanie generować będzie nadwyżki na poziomie kilkuset złotych, pozwalające składać na remont. Za 15 lat nasze mieszkanie będzie warte więcej niż dziś (dajmy na to 600k), a spłacimy (o ile nie będziemy nadpłacać) ok. 140 tys. kredytu (zostanie 140k). Wartość netto: 460k, zainwestowana kwota 122k. Zysk 338k plus nadwyżka z rosnącego czynszu. Po 30 latach mamy czystą wartość – wolne od obciążeń mieszkanie.

Przykład 2. Zakup nieruchomości za gotówkę. Ponownie posługujemy się kwotą 442k (400k cena plus 42k koszty). Dochód z najmu 2600 zł netto/m-c czyli 31.200 zł netto/rok. Wzrost wartości – 200k. Zysk 668k z 442 k. Stopa zwrotu „marne” 151% netto. Licząc „po góralsku” za 15 lat kupimy drugie mieszkanie „za darmo”.

Problemy? No cóż, kilka ich znajdę. Najpierw gotówka. Nikt, kto żyje z dnia na dzień nie posiada oszczędności 122-442k. I tu widać przewagę oszczędzających i inwestujących. Kwestia druga – koszty i ryzyka (remonty, pustostany), nie wzięliśmy ich pod uwagę, ale zakładam, iż pokryjemy je ze wzrostu czynszów (te zabezpieczy inflacja).

A potem, gdy śniegowa kula już się rozpędzi, kupujemy kolejną nieruchomość.

Idź do oryginalnego materiału