Po tygodniach gwałtownych podwyżek na stacjach benzynowych – wywołanych konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie i zakłóceniami w transporcie ropy przez Cieśninę Ormuz – rząd sięgnął po narzędzie, którego w Polsce dotąd nie stosowano. W poniedziałek 30 marca minister energii Miłosz Motyka opublikował w Monitorze Polskim pierwsze obwieszczenie w sprawie maksymalnych cen paliw. Od wtorku 31 marca żadna stacja w kraju nie może sprzedawać paliwa drożej niż wynika z urzędowego limitu.
Stawki brutto (z VAT) wynikające z obwieszczenia przedstawiają się następująco: benzyna bezołowiowa 95 – maksymalnie 6,16 zł za litr, benzyna bezołowiowa 98 – 6,76 zł za litr, olej napędowy – 7,60 zł za litr. Ceny netto, przed doliczeniem 8-proc. VAT, wynoszą odpowiednio 5,42 zł, 5,98 zł i 6,76 zł za litr.
Skala przecen robi wrażenie. Jeszcze 25 marca średnia krajowa cena Pb95 wynosiła 7,14 zł/l, a diesel pobił historyczny rekord – 8,69 zł za litr, jak wynika z danych serwisu e-petrol.pl. Oznacza to, iż kierowcy tankujący olej napędowy zapłacą od wtorku choćby o 1,09 zł/l mniej, a w przypadku „dziewięćdziesiątki piątki” – o blisko złotówkę na litrze.
Pakiet CPN – trzy filary obniżki
Rządowy pakiet „Ceny Paliwa Niżej”, zaprezentowany 26 marca przez premiera Donalda Tuska, opiera się na trzech filarach.
Po pierwsze – obniżka stawki VAT na paliwa silnikowe z 23 proc. do 8 proc. Po drugie – redukcja akcyzy do minimum dopuszczonego przez prawo unijne, co przekłada się na spadek o 29 groszy na litrze benzyny i 28 groszy na litrze oleju napędowego. Po trzecie – mechanizm ceny maksymalnej ustalanej codziennie przez ministra energii na podstawie przejrzystej formuły.
Formuła ta uwzględnia średnią arytmetyczną cen hurtowych od pięciu największych podmiotów na rynku krajowym z poprzedniego dnia roboczego, powiększoną o obniżoną akcyzę, opłatę paliwową, sztywną marżę detaliczną w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT. Obwieszczenie publikowane jest każdego dnia roboczego, a ogłoszona w piątek cena obowiązuje aż do następnego dnia roboczego po weekendzie lub świętach.
Podstawę prawną stanowią dwie ustawy uchwalone przez Sejm 27 marca 2026 r. – nowelizacja ustawy o zapasach ropy naftowej (Dz.U. 2026 poz. 415) oraz nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym (Dz.U. 2026 poz. 414). Obie akty podpisał prezydent Karol Nawrocki jeszcze tego samego dnia, w sobotę zostały opublikowane w Dzienniku Ustaw.
Ile to kosztuje budżet?
Według wyliczeń resortu finansów obniżka VAT uszczupli wpływy budżetowe o ok. 900 mln zł miesięcznie, a redukcja akcyzy – o kolejne 700 mln zł. Łącznie daje to 1,6 mld zł ubytku miesięcznie, a w skali kwartału – blisko 4,8 mld zł, jak szacuje serwis e-petrol.pl. To cena, jaką państwo płaci za osłonę kierowców i całej gospodarki przed spiralą kosztową napędzaną cenami paliw.
Obniżona akcyza obowiązuje do 15 kwietnia – z możliwością przedłużenia rozporządzeniem ministra finansów maksymalnie do 30 czerwca 2026 r. Po tym terminie stawki mogą wrócić do wcześniejszych poziomów, chyba iż ustawodawca zdecyduje inaczej.
Dlaczego paliwo tak zdrożało?
Bezpośrednim impulsem do skoków cen jest konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie z udziałem USA i Izraela przeciwko Iranowi, trwający od 28 lutego. Iran zablokował Cieśninę Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływa ok. 20 proc. światowych dostaw ropy. Efekt? Brent w szczycie sięgnął 113,10 USD za baryłkę. Choć 25 marca cena spadła poniżej 95 dolarów dzięki deklaracjom Europy i Japonii o zabezpieczeniu szlaków morskich, w ostatnim dniu marca kontrakty ponownie wzrosły do ok. 115,85 USD za baryłkę.
Goldman Sachs podwyższył prognozę średniej ceny Brent na 2026 r. do 85 USD za baryłkę, ale jednocześnie przewiduje, iż w kwietniu średnia może sięgnąć choćby 115 USD. Zmienność jest więc ogromna, a pakiet CPN – jak podkreślił wiceminister energii Wojciech Wrochna w Sejmie – ma być „rozwiązaniem na czas kryzysu wojennego”.
Kary i kontrole
Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej zagrożona jest karą do 1 mln zł. Nadzór sprawuje Krajowa Administracja Skarbowa, która ma prawo do niezapowiedzianych kontroli dokumentacji cenowej. Stacje mogą natomiast swobodnie oferować paliwo poniżej limitu – ustawa nie ogranicza konkurencji cenowej w dół.
Orlen – największy gracz na polskim rynku – zapowiedział utrzymanie dotychczasowych promocji weekendowych (obniżka do 35 gr/l) oraz niemal zerowej marży na dieslu. W połączeniu z ceną maksymalną oznacza to, iż realne ceny na pylonach mogą być niższe od urzędowego limitu.
Co dalej?
Analitycy biura Reflex prognozują, iż w tygodniu 30 marca – 3 kwietnia średnia cena Pb95 spadnie do ok. 5,98 zł/l, a oleju napędowego do 7,45 zł/l. Ekonomiści PKO BP szacują, iż tarcza paliwowa obniży inflację w kwietniu o ok. 0,7-0,8 pkt proc. w porównaniu ze scenariuszem bez interwencji. Jednocześnie – jak ostrzegają eksperci Santander Bank Polska – wzrost cen paliw w marcu wyniósł średnio ok. 15 proc., a pakiet CPN cofnie większość, ale nie całość tego skoku.
Kluczową niewiadomą pozostaje rozwój sytuacji militarnej w rejonie Zatoki Perskiej. jeżeli Cieśnina Ormuz zostanie ponownie w pełni otwarta, ceny ropy mogą wrócić poniżej 80 USD za baryłkę, co przełożyłoby się na dalsze spadki na polskich stacjach. o ile jednak eskalacja będzie postępować, mechanizm ceny maksymalnej nie zlikwiduje problemu – jedynie ograniczy marże pośredników. Premier Tusk zapowiedział również wprowadzenie podatku od nadmiarowych zysków koncernów naftowych, choć szczegóły tego rozwiązania nie zostały jeszcze przedstawione.
Jedno jest pewne: od wtorku 31 marca polscy kierowcy zapłacą za paliwo mniej niż w rekordowym tygodniu końcówki marca. Pytanie, na jak długo.

1 dzień temu








