Mercosur bez histerii. Co naprawdę czeka polskie rolnictwo?

3 godzin temu

Eksperci studzą emocje: Zagrożenia są, ale wizja upadku rolnictwa to mit. Rozmowa z prof. Wawrzyńcem Czubakiem i dr. Łukaszem Ambroziakiem pokazuje, iż są sektory, które odczują presję konkurencyjną, ale nie ma mowy o załamaniu bezpieczeństwa żywnościowego czy upadku polskiego rolnictwa. Za to jest mowa o szansach, których w debacie publicznej prawie nikt nie dostrzega.

Polska żywność stoi eksportem – i to się nie zmieni

40% wartości polskiej produkcji rolnej trafia za granicę. Bez eksportu – mówi prof. Czubak – „polskie rolnictwo nie mogłoby się rozwijać”. Popyt krajowy jest nasycony: jemy tyle, ile chcemy, a liczba ludności nie rośnie. Dlatego rozwój sektora zależy od rynków zewnętrznych.

Unia Europejska również jest globalnym gigantem eksportu żywności – największym na świecie pod względem wartości. I to właśnie produkty wysokoprzetworzone, a nie surowce, są jej przewagą.

Czy Mercosur zaleje Europę tanim mięsem? Nie. I to z kilku powodów

W debacie publicznej dominuje narracja o „zalewie wołowiny i drobiu z Ameryki Południowej”. Eksperci prostują:

  • kontyngenty są niewielkie, a ich zwiększanie rozłożone na lata,
  • większość importu z Mercosuru już dziś trafia do UE,
  • istnieją mechanizmy ochronne, które pozwalają przywrócić cła, jeżeli import wzrośnie o 5% lub ceny spadną o 5%.

Dr Ambroziak podkreśla, iż choćby obecne kontyngenty na drób wykorzystywane są tylko w połowie – nie dlatego, iż Europa nie może przyjąć więcej, ale dlatego, że… nie ma na to popytu.

PRAWDZIWE szanse i REALNE zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego Polaków

Zagrożenia? Tak. Katastrofa? Nie

Najbardziej narażone sektory to: wołowina, drób, cukier i etanol. Ale – jak mówi prof. Czubak – „to nie jest tak, iż Mercosur zdewastuje polskie rolnictwo”. Konkurencja będzie odczuwalna, ale nie oznacza to upadku produkcji. Zwłaszcza iż część importu z Mercosuru jest… niezbędna, by polskie rolnictwo działało.

Bez soi z Ameryki Południowej nie byłoby polskiego drobiu

To jeden z najbardziej przemilczanych faktów. Polska sprowadza rocznie ok. 3 mln ton śruty sojowej – głównie z Mercosuru. Bez niej nie bylibyśmy największym producentem drobiu w UE i nie bylibyśmy liczącym się producentem wołowiny i wieprzowiny.

Co więcej, jest to soja GMO – i choć formalnie obowiązuje zakaz jej importu, rząd co kilka lat wprowadza moratorium, bo… bez niej produkcja zwierzęca by się załamała.

PRAWDZIWE szanse i REALNE zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego Polaków

Gdzie są szanse? W produktach, których nie umiemy promować

Eksperci wskazują, iż Polska powinna inwestować w sery i galanterię mleczną, wyroby czekoladowe i cukiernicze, żywność funkcjonalną, polskie wódki z oznaczeniami geograficznymi.

Ale najważniejszy problem jest inny: brak rozpoznawalnych polskich marek żywnościowych na świecie. Włosi mają parmezan, Francuzi – camembert, Hiszpanie – jamón. A Polska? „Koniec rzędem temu, kto wskaże pięć polskich marek znanych globalnie” – mówi prof. Czubak.

Rolnicy: co robić?

Wskazówki ekspertów: stawiać na współpracę z przetwórstwem, dostarczać duże, stabilne partie surowca, integrować się w grupy producenckie, budować jakość i powtarzalność i wspierać rozwój marek premium.

Nie ma przyszłości w konkurowaniu pszenicą czy kukurydzą z gigantami z Ameryki Południowej. Przyszłość jest w produktach przetworzonych i wysokiej jakości.

Reset Obywatelski
Bez kompromisów i bez cenzury. Tworzone tak przez dziennikarzy, jak i odbiorców, bo medium obywatelskie musi być interaktywne. Burzymy czwartą ścianę między dziennikarzami a odbiorcami.
Patronite.plJakub Wiech 292 patronów 7971 zł miesięcznie Wyjaśniam największe zawiłości energetyki w prosty i przystępny sposób.

Bezpieczeństwo żywnościowe absolutnie nie jest zagrożone

Scenariusz, w którym Polska przestaje produkować żywność i uzależnia się od importu z Mercosuru, eksperci określają jako „niedorzeczny”. Kontyngenty są zbyt małe, a europejskie mechanizmy ochronne – zbyt silne.

Mniej strachu, więcej strategii

Umowa z Mercosurem nie jest ani zbawieniem, ani katastrofą. Jest wyzwaniem – szczególnie dla części branż – ale też szansą, jeżeli Polska zacznie: budować marki, inwestować w przetwórstwo, edukować konsumentów i stawiać na jakość, a nie masę. Jak podsumowuje prof. Czubak:

„Globalizacji nikt nie zatrzyma. Pytanie nie brzmi, czy się otworzymy, tylko jak mądrze to zrobimy.”

Ciągle za mało dopłat? - Wawrzyniec Czubak - Benedykt Pepliński - Iwona Wyszogrodzka

Idź do oryginalnego materiału