Dyskusja o umowie UE–Mercosur przez długi czas koncentrowała się głównie na 99 tys. ton wołowiny, które mają trafiać na unijny rynek w ramach nowych kontyngentów. Rolnicy słyszeli, iż wolumen będzie ograniczony, wprowadzany stopniowo i nie powinien zachwiać europejską produkcją. Teraz jednak pojawia się kolejny, bardzo wrażliwy dla rynku element: tzw. wołowina wysokiej jakości, czyli znana w handlu międzynarodowym „kwota Hilton”.
Mercosur i „kwota Hilton”. Polscy hodowcy mogą stracić kontraktyJak informuje RMF FM, wraz z wejściem w życie handlowej części umowy od 1 maja 2026 r. cło na tę kategorię wołowiny ma zostać obniżone do 0 proc.. Dotąd import w ramach tej kwoty był obciążony 20-procentową stawką celną. To oznacza, iż część mięsa premium z Ameryki Południowej może z dnia na dzień stać się znacznie bardziej konkurencyjna cenowo wobec wołowiny produkowanej w Polsce, Francji czy Irlandii.
Nie tylko 99 tys. ton. Problemem jest także wołowina premium
Umowa UE–Mercosur przewiduje nowy kontyngent na wołowinę w wysokości 99 tys. ton, z obniżonym cłem. Według wcześniejszych opisów Komisji Europejskiej i analiz rynkowych ten wolumen miał być rozkładany w czasie, co miało ograniczyć ryzyko nagłego uderzenia w unijny rynek. Reuters wskazywał, iż w ramach umowy kontyngent 99 tys. ton ma być wprowadzany stopniowo przez pięć lat, z cłem 7,5 proc.
Jednak RMF FM zwraca uwagę na inną część układanki: istniejącą już „kwotę Hilton”, czyli kontyngent na wołowinę wysokiej jakości. Według tej relacji jej wielkość wynosi około 58 tys. ton, a największymi beneficjentami są Argentyna i Brazylia. Najważniejsze jest to, iż w ramach nowych zasad stawka celna dla tej kwoty ma spaść z 20 proc. do zera.
Dla producentów oznacza to nie tylko wzrost wolumenu konkurencyjnego mięsa, ale przede wszystkim presję na segment lepszej jakości wołowiny. To rynek, na którym liczy się cena, powtarzalność dostaw i dostęp do dużych odbiorców w handlu oraz gastronomii.
Zarzecki: „To nam kompletnie umknęło”
Na ten problem zwraca uwagę Jacek Zarzecki z Platformy Zrównoważonej Wołowiny. W rozmowie z RMF FM podkreśla, iż debata publiczna skupiła się na nowych kontyngentach, podczas gdy zmiana dotycząca „kwoty Hilton” może natychmiast zwiększyć presję na ceny.
– To nam kompletnie umknęło w dyskusji o Mercosurze. Wszyscy skupili się na tych 99 tysiącach ton wołowiny i niższym cle. Tymczasem kwota Hilton od razu zwiększy presję na cenę poprzez obniżenie stawki celnej do zera na ok. 50 tysięcy ton wołowiny – mówi Jacek Zarzecki w rozmowie z RMF FM.
To istotny sygnał dla polskich hodowców bydła i eksporterów. Polska duży wolumen wołowiny sprzedaje na rynki unijne, m.in. do Niemiec i Włoch. o ile importerzy i sieci handlowe otrzymają tańszą alternatywę z Ameryki Południowej, presja negocjacyjna może przenieść się na dostawców z Europy.
Polska wołowina może być wypychana ceną
Największe ryzyko nie polega na tym, iż południowoamerykańska wołowina natychmiast zaleje cały rynek. Problem jest bardziej praktyczny: w handlu wystarczy relatywnie niewielki, ale atrakcyjny cenowo wolumen, by obniżyć poziom ofert i wymusić korekty u europejskich dostawców.
Jeżeli mięso sprowadzane w ramach „kwoty Hilton” stanie się tańsze dzięki zniesieniu cła, importerzy mogą wykorzystywać je jako argument w rozmowach z unijnymi producentami. W efekcie polscy eksporterzy mogą stanąć przed wyborem: obniżyć ceny albo ryzykować utratę części kontraktów.
To szczególnie groźne dla gospodarstw nastawionych na produkcję żywca wołowego, bo koszty pasz, energii, pracy, dobrostanu i wymagań środowiskowych w UE są wysokie. Rolnicy od dawna wskazują, iż konkurencja z krajami Mercosuru nie odbywa się na równych zasadach, ponieważ standardy produkcji i koszty regulacyjne są inne. Reuters w opisie sporu wokół Mercosuru również wskazywał, iż europejscy rolnicy obawiają się importu produktów z Ameryki Południowej z powodu różnic w standardach produkcji.
Kto będzie kontrolował kwoty? RMF FM i „Le Point” wskazują na nowy problem
Drugi sporny element dotyczy zarządzania dostępem do kontyngentów. Jak relacjonuje RMF FM za korespondentką w Brukseli Katarzyną Szymańską-Borginon, w tej sprawie Bruksela miała oddać część kontroli krajom Mercosuru. W praktyce oznaczałoby to, iż to państwa takie jak Brazylia czy Argentyna miałyby większy wpływ na to, kto będzie eksportował wołowinę do UE.
Sprawę opisał także francuski tygodnik „Le Point”. Według tej publikacji decyzje dotyczące mechanizmu podziału kwot wywołały duże kontrowersje, a belgijski europoseł Benoît Cassart miał pytać, czy mamy do czynienia z naiwnością, czy cynizmem ze strony Komisji Europejskiej.
W tle pojawia się obawa, iż największe koncerny mięsne z Ameryki Południowej mogą uzyskać bardzo silną pozycję w dostawach do UE. W przekazanych materiałach wskazano przede wszystkim na brazylijskiego giganta JBS. Dla europejskich producentów oznaczałoby to konkurencję nie tylko z tańszym surowcem, ale również z wielkimi graczami posiadającymi ogromną skalę działania.
Dlaczego to tak ważne dla polskich hodowców?
Polska wołowina jest mocno uzależniona od eksportu. Znaczna część produkcji trafia poza kraj, przede wszystkim na rynki unijne. Dlatego każda zmiana w unijnym imporcie wołowiny ma znaczenie dla cen skupu w Polsce.
Jeżeli konkurencja z Mercosuru zwiększy presję na ceny w Niemczech, Włoszech czy Francji, skutki mogą gwałtownie dotrzeć do polskich gospodarstw. Zakłady ubojowe i eksporterzy będą dostosowywać oferty do realiów rynku. A to może oznaczać niższe ceny dla producentów żywca.
Najbardziej narażone będą gospodarstwa, które działają przy niskich marżach i nie mają dużej siły negocjacyjnej. W praktyce spadek ceny skupu choćby o kilkadziesiąt groszy na kilogramie może zdecydować o opłacalności produkcji.
Komisja mówiła o zabezpieczeniach, rolnicy pytają o ich skuteczność
Zwolennicy umowy UE–Mercosur podkreślają, iż handel ma być objęty kontyngentami, a nie pełną liberalizacją. Wskazują też na mechanizmy ochronne dla wrażliwych sektorów. Jednak organizacje rolnicze od miesięcy alarmują, iż zabezpieczenia mogą okazać się niewystarczające, o ile nie będą działały gwałtownie i automatycznie.
Jacek Zarzecki w rozmowie z topagrar.pl już wcześniej podkreślał, iż klauzule ochronne muszą działać realnie, a reakcja na naruszenia powinna być automatyczna. W przeciwnym razie – jak wskazywał – nie będzie pełnej gwarancji, iż importowane produkty spełniają wymagania oczekiwane przez europejskich producentów i konsumentów.
To jeden z głównych argumentów rolników: nie chodzi wyłącznie o sam import, ale o zasady konkurencji, kontrolę jakości, standardy produkcji oraz szybkość reakcji w sytuacjach kryzysowych.
Od 1 maja rynek może wejść w nowy etap
Według informacji RMF FM handlowa część umowy ma zacząć działać od 1 maja 2026 r.. To data, którą hodowcy bydła i eksporterzy wołowiny będą obserwować szczególnie uważnie. jeżeli rzeczywiście cło na wołowinę w ramach „kwoty Hilton” spadnie do zera, pierwsze skutki mogą być widoczne nie w statystykach całego rynku, ale w negocjacjach handlowych i ofertach składanych przez odbiorców.
Dla polskich producentów najważniejsze będzie to, czy napływ tańszej wołowiny premium przełoży się na obniżenie cen skupu i ograniczenie popytu na mięso z UE. Na razie branża mówi wprost: ten element umowy został zbyt słabo nagłośniony, a jego wpływ może być większy, niż wynikało z dotychczasowej debaty.
Źródła informacji: RMF FM/RMF24, „Le Point”, Reuters

1 godzina temu
![Ceny zbóż po żniwach 2026. Czy pszenica w końcu zdrożeje? [PROGNOZA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/04/28/553392.webp)















