Mercosur jako straszak. Jak politycy karmią lęki, a realne problemy rolnictwa pozostają w cieniu

2 godzin temu

Uderza jedno: wszystkie główne siły polityczne oficjalnie sprzeciwiają się umowie Mercosur, choć każda z nich miała udział w jej powstawaniu. To paradoks, który celnie podsumował Marcin Celiński: „Ja jestem za i ty jesteś za, to się pokłóćmy”.

Premier Donald Tusk – jak zauważa Rafał Kalukin, dziennikarz tygodnika „Polityka” – prowadził grę pozorów. Z jednej strony deklarował sprzeciw wobec umowy, z drugiej doskonale wiedział, iż jej ratyfikacja jest niemal przesądzona. Opozycja natomiast wykorzystała temat jako paliwo antyunijne, wpisując go w szerszą narrację o „złych elitach” i „zagrożeniu dla polskiego rolnika”.

Strach zamiast faktów

Prof. Sławomir Kalinowski z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk rozbiera na czynniki pierwsze najpopularniejsze mity dotyczące Mercosuru.

Mit 1: Zaleją nas tanie produkty z Ameryki Południowej

Nie zaleją. Kontyngenty są niewielkie – np. wołowina to 99 tys. ton wobec 6,5–7 mln ton konsumowanych w UE. To około 1,5% rynku.

Mit 2: To będzie żywność gorszej jakości

Nie będzie. Każda partia towaru musi spełniać europejskie normy. UE może nie wpuścić produktów niespełniających standardów.

Mit 3: To koniec polskiego rolnictwa

Nie koniec. Największym problemem rolników nie jest Mercosur, ale niskie marże, słaba pozycja w łańcuchu wartości i brak przetwórstwa.

Kalinowski podkreśla, iż umowa nie otwiera rynku – ona go porządkuje. Produkty z państw Mercosur już są w Europie, a brak regulacji oznacza większą zależność od Chin i USA.

COTYGODNIK - prof. Sławomir Kalinowski - Rafał Kalukin - Marcin Celiński

Geopolityka, o której nikt nie chce mówić

W debacie publicznej niemal nie pojawia się wątek strategiczny. A przecież – jak zauważa Celiński – Ameryka Południowa jest dziś obiektem rywalizacji USA, Chin i Europy.

Umowa handlowa to nie tylko handel mięsem. To także:

  • dostęp do metali ziem rzadkich,
  • otwarcie rynków dla europejskiego przemysłu,
  • wzmocnienie więzi z regionem, który może przechylić globalną równowagę.

Niemcy – główny promotor umowy – widzą w niej szansę dla swojej motoryzacji. A Polska, jako zaplecze produkcyjne niemieckiego przemysłu, również na tym zyskuje. Tyle iż – jak zauważa Kalukin – „tego nie da się opowiedzieć w populistycznej debacie, w której na szali leży los polskiego rolnika”.

Zamiast działać – narzekamy

Najbardziej gorzka diagnoza pada pod koniec rozmowy. Polska nie przygotowuje się do wykorzystania szans, jakie daje Mercosur.

Zamiast budować przetwórstwo, tworzyć grupy producenckie, szukać rynków zbytu i inwestować w logistykę, trwa festiwal strachu i politycznych przepychanek.

„My jesteśmy od narzekania, a nie od robienia” – podsumowuje Kalinowski.

COTYGODNIK - prof. Sławomir Kalinowski - Rafał Kalukin - Marcin Celiński

Wolność słowa jako kolejny wytrych

Druga część rozmowy dotyczy weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej unijny Digital Services Act. Prezydent uzasadnił decyzję „obroną wolności słowa”.

Eksperci jednak wskazują, że:

  • ustawa była długo konsultowana i coraz lepsza,
  • jej brak oznacza bezbronność wobec big techów,
  • prawdziwą cenzurą jest dziś algorytmiczna niewidzialność, nie państwowa ingerencja.

Kalukin podkreśla, iż veto to polityczny gest, a nie realna troska o prawa obywateli. Kalinowski dodaje, iż społeczeństwo nie rozumie skali zagrożeń związanych z deepfake’ami i manipulacją treściami.

Reset Obywatelski
Bez kompromisów i bez cenzury. Tworzone tak przez dziennikarzy, jak i odbiorców, bo medium obywatelskie musi być interaktywne. Burzymy czwartą ścianę między dziennikarzami a odbiorcami.
Patronite.plPublicystyka

W efekcie – zamiast regulacji chroniących użytkowników – utrzymujemy status quo, w którym o tym, co widzimy, decydują niejawne algorytmy globalnych korporacji.

To nie Mercosur jest zagrożeniem. Zagrożeniem jest polityka, która woli lęk od wiedzy i pozory od działania.

Z rozmowy wyłania się obraz debaty publicznej, w której emocje zastępują fakty, politycy wolą straszyć niż tłumaczyć, realne problemy rolnictwa i cyfrowego bezpieczeństwa są spychane na margines, a Polska – zamiast wykorzystywać szanse – traci czas na jałowe spory.

PRAWDZIWE szanse i REALNE zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego Polaków

Idź do oryginalnego materiału