
Unijna umowa z MERCOSUR-em od miesięcy wywołuje burzę w polskiej debacie publicznej. Rolnicze lobby straszy „zalewem taniej wołowiny”, politycy prześcigają się w katastroficznych wizjach, a media społecznościowe puchną od alarmistycznych wpisów. Tymczasem – jak wynika z rozmowy Piotra Nowaka i Piotra Szumlewicza – największe ryzyko dla polskiej gospodarki, konsumentów i budżetu nie ma nic wspólnego z Ameryką Łacińską. Prawdziwy problem to niekontrolowany import z Chin, który omija cła, podatki i jakiekolwiek standardy jakości.
Polska boi się MERCOSUR-u, a nie widzi Chin
W polskiej debacie publicznej panuje osobliwa asymetria. Umowa handlowa UE–MERCOSUR stała się politycznym straszakiem, choć – jak podkreślają rozmówcy – towary z Ameryki Łacińskiej już dziś podlegają rygorystycznym kontrolom sanitarnym, fitosanitarnym i jakościowym. Każda partia mięsa, owoców czy produktów mlecznych musi spełniać unijne normy CE, ISO i ekologiczne.
Jednocześnie nikt nie bije na alarm w sprawie masowego napływu tanich produktów z Chin – z platform takich jak AliExpress, Temu czy Shein – które w praktyce wymykają się jakiejkolwiek kontroli.

Produkty z Chin często trafiają do Polski w małych paczkach o deklarowanej wartości poniżej 150 euro – co pozwala uniknąć ceł. VAT również jest znikomy, a część przesyłek przechodzi przez magazyny w Niemczech czy Holandii, gdzie podatki zostają na miejscu.
Efekt? Polska traci setki milionów złotych rocznie, a konsumenci kupują towary, które – jak mówią rozmówcy – bywają nie tylko tandetne, ale wręcz niebezpieczne.
Soft power po chińsku: tanio, szybko, wszędzie
Rozmówcy zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt: psychologiczny. Zalew tanich produktów z Chin buduje wrażenie, iż Państwo Środka jest wszechobecne i nieuniknione. To forma miękkiej dominacji gospodarczej, która osłabia europejskich producentów i przyzwyczaja konsumentów do niskiej jakości.
Tymczasem MERCOSUR – wbrew narracjom przeciwników – nie jest zagrożeniem, ale szansą. To rynek 300 milionów ludzi, który mógłby otworzyć się na polskie AGD, żywność przetworzoną, kosmetyki, farmaceutyki czy elektronikę. Dziś blokują to wysokie cła: 35% na samochody, 27% na wino, wysokie stawki na chemię, odzież czy produkty spożywcze.
Mercosur zamiast chińskich śmieci. Czy UE chce zostać mocarstwem?
Czy MERCOSUR zniszczy polskie rolnictwo? Fakty kontra strachy
Najgłośniejszy argument przeciwników umowy dotyczy rzekomego „zalewu taniej wołowiny”. Jednak liczby mówią co innego:
- kontyngenty importowe to 1–1,5% polskiego rynku,
- towary muszą spełniać te same normy, co obecnie,
- wiele produktów z Ameryki Łacińskiej nie konkuruje z polskimi (np. owoce tropikalne, kawa, kakao).
Co więcej, kraje MERCOSUR-u już dziś modernizują swoje rolnictwo, dostosowując je do unijnych standardów środowiskowych i pracowniczych. W Ameryce Południowej rośnie liczba gospodarstw ekologicznych – szybciej niż w Polsce.
Mercosur zamiast chińskich śmieci. Czy UE chce zostać mocarstwem?
Polska wieś: trzy modele, jeden problem
Rozmówcy wskazują, iż polskie rolnictwo jest najbardziej rozdrobnione w UE. Obok dużych gospodarstw i ekologicznych producentów funkcjonuje trzeci segment: małe, niewydajne, nieekologiczne gospodarstwa utrzymywane głównie dzięki dopłatom. To one najbardziej boją się konkurencji – nie dlatego, iż MERCOSUR ich „zniszczy”, ale dlatego, iż nie nadążają za europejskimi standardami.
Pada też pytanie: czy nie jest to moment, by w Polsce powstały duże spółdzielnie rolnicze lub nowoczesne struktury produkcyjne, które mogłyby konkurować globalnie?
Geopolityka: jeżeli nie Europa, to Chiny
Prezydent Brazylii Lula jasno ostrzegł: jeżeli Europa nie podpisze umowy, MERCOSUR zwróci się ku Chinom. Dla UE byłaby to strategiczna porażka – i kolejny krok w stronę chińskiej dominacji gospodarczej.
Tymczasem w Polsce projekty modernizacyjne – Zielony Ład, MERCOSUR – są konsekwentnie atakowane propagandowo. Rozmówcy sugerują, iż warto zastanowić się, komu zależy na utrzymaniu status quo, w którym Chiny bez przeszkód zalewają Europę tanimi produktami.
Patronite.plPublicystykaCzas przestać bać się nie tego, co trzeba
Z rozmowy wyłania się obraz polskiej debaty, która skupia się na fałszywych zagrożeniach, ignorując realne problemy:
- MERCOSUR jest kontrolowany, bezpieczny i potencjalnie korzystny.
- Chiny omijają europejskie regulacje, podatki i standardy.
- Polska traci miliardy, a konsumenci ryzykują zdrowiem.
Jeśli Europa chce być poważnym graczem gospodarczym, musi otwierać się na partnerów, którzy respektują zasady – a nie na tych, którzy je obchodzą.
PRAWDZIWE szanse i REALNE zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego Polaków

6 godzin temu