Microsoft proponuje odejście 60 tys. pracowników. To ponad jedna czwarta załogi

7 godzin temu

Microsoft ogłosił w poniedziałek program dobrowolnych odejść (Voluntary Exit Offer, VEO). Może z niego skorzystać około 60 tys. pracowników, czyli około 27% całej firmy, która zatrudnia 223 tys. osób na pełny etat. Jak podaje CNBC, gigant z Redmond próbuje pogodzić bardzo kosztowną budowę infrastruktury AI z utrzymaniem dyscypliny finansowej.

Kogo dotyczy oferta

Program obejmuje wybrane zespoły w USA, Kanadzie, Indiach i Wielkiej Brytanii, do 70. poziomu w wewnętrznej strukturze firmy. Oznacza to, iż mogą z niego skorzystać także dyrektorzy generalni działów i część osób z tytułem wiceprezesa, ale nie wiceprezesi korporacyjni. Nie ma wymagań co do wieku ani stażu, a wyniki pracy nie mają znaczenia. Szefowie działów sami zdecydują, czy ich zespoły wezmą udział w programie. Wiadomo już, iż nie obejmie on działu sprzedaży, części zespołów inżynieryjnych i niektórych funkcji korporacyjnych.

Amy Coleman, wiceprezes wykonawcza i dyrektor ds. personalnych, napisała w notatce do pracowników:

„Program dobrowolnych odejść odzwierciedla istotną część tego, jak zmieniamy nasze podejście do zmian: tworzymy większą elastyczność i, tam gdzie to możliwe, więcej sposobów, by pracownicy mogli kształtować kolejny etap swojej kariery”.

Warunki mają odpowiadać standardowym odprawom w Microsofcie. Przy lipcowych zwolnieniach pracownicy w USA dostawali co najmniej 60 dni płatnego okresu na liście płac, a większość z nich odprawę do 39 tygodni podstawowego wynagrodzenia, zależnie od stażu i stanowiska. Do tego dochodzi dalsze nabywanie praw do akcji, ubezpieczenie zdrowotne przez określony czas i pomoc w szukaniu nowej pracy. Na decyzję pracownicy mają czas do pierwszego tygodnia grudnia, a odejścia nastąpią 31 grudnia. Rzecznik firmy zapewnia, iż na razie nie są planowane kolejne takie programy.

Trzecia runda cięć w tym roku

To kolejny krok w ograniczaniu zatrudnienia. W kwietniu Microsoft po raz pierwszy w historii zaproponował program dobrowolnych emerytur. Objął on około 8,75 tys. pracowników w USA, a skorzystało z niego około 30% uprawnionych. W lipcu firma zwolniła 4,8 tys. osób, czyli około 2% załogi, a we wrześniu kolejne kilkaset. W 2025 roku liczba zlikwidowanych etatów przekroczyła 15 tys.

Firma nie podała, ilu chętnych się spodziewa. Microsoft zakłada, iż odsetek będzie znacznie niższy niż przy programie emerytalnym, skierowanym do pracowników z długim stażem. Spółka podkreśla, iż nowa oferta nie zastępuje zwolnień i nie oznacza, iż potrzebuje mniej ludzi. To raczej jeden ze sposobów dopasowania zespołów do zmieniających się potrzeb biznesu.

Koszty AI w tle

Wall Street będzie jednak patrzeć na liczby. Microsoft zapowiadał, iż wydatki inwestycyjne w kwartale lipiec-wrzesień przekroczą 50 mld USD. Rok wcześniej wyniosły 34,9 mld USD. Firma dostarcza moc obliczeniową m.in. OpenAI i Anthropic, a jednocześnie wykorzystuje narzędzia AI wewnętrznie: w programowaniu, sprzedaży i łańcuchu dostaw. Na tle konkurencji wypada na razie dobrze. W II kwartale kalendarzowym Alphabet i Amazon miały ujemne wolne przepływy pieniężne, a Microsoft dodatnie, na poziomie 19,64 mld USD, choć o 23% niższe niż rok wcześniej.

Inwestorzy gwałtownie poznają szczegóły. W środę po zamknięciu sesji Microsoft opublikuje wyniki za I kwartał roku fiskalnego 2027. Spółka może wtedy podać szacunkowy koszt nowego programu. Za program emerytalny zaksięgowała w kwietniu 900 mln USD. W lipcu Microsoft zaskoczył rynek przyspieszeniem Azure i zanotował największy jednodniowy wzrost kursu od 18 lat. Tym razem oprócz tempa wzrostu chmury rynek będzie patrzył na to, czy oszczędności na zatrudnieniu wyrównają rosnące rachunki za centra danych.

Idź do oryginalnego materiału