Miedź na historycznym szczycie przez braki kwasu siarkowego i silny popyt od strony technologii

1 godzina temu

Cena miedzi osiągnęła rekordowy poziom nie dlatego, iż rynek nagle odkrył jeden nowy motyw do gry pod miedź, ale dlatego, iż kilka wcześniejszych historii zaczęło się nakładać w tym samym czasie. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena doszła do 14 196,50 USD za tonę, a na COMEX kontrakt osiągnął 6,60 USD za funt, ustanawiając nowy rekord.

AI dało impuls, a fizyczne braki resztę

Można byłoby powiedzieć, iż za miedzią stoi wyłącznie boom na centra danych i infrastrukturę energetyczną i rzeczywiście, ten element jest dziś bardzo ważny. Popyt związany z AI, data center i szerzej rozumianą elektryfikacją pomaga utrzymać ceny bardzo wysoko. Budowa centrów danych i inne projekty infrastrukturalne potrzebują miedzi praktycznie wszędzie, od kabli po systemy zasilania. Sam temat AI nie wystarczyłby prawdopodobnie do wyniesienia cen tak wysoko, gdyby rynek nie był już wcześniej napięty od strony podaży. W praktyce rynek miedzi wygląda dziś jak sektor, w którym popyt wciąż potrafi zaskakiwać w górę, a podaż reaguje zbyt wolno.

Silny popyt przy ograniczonej podaży przez niedobory kwasu siarkowego

Najważniejszy motor wzrostu cen to dziś prawdopodobnie ograniczona podaż i to przez… globalny niedobór kwasu siarkowego, który utrudnia pracę kopalniom i hutnictwu. To może brzmieć jak techniczny detal, ale w rynku miedzi jest to bardzo realny problem. Bez odpowiedniej chemii proces rafinacji staje się trudniejszy, wolniejszy i droższy. Do tego napięcia związane z Iranem i ograniczoną żeglugą przez cieśninę Ormuz, a także chińskie restrykcje eksportowe na kwas siarkowy zmniejszają jego podaż. Innymi słowy, problem nie dotyczy już tylko samej rudy, ale także całego zaplecza, które pozwala ją zamienić w metal gotowy do sprzedaży.

Do tego dochodzą zakłócenia w największych projektach. Rynek bardzo uważnie patrzy na Indonezję i Grasberg oraz na możliwe opóźnienia produkcji w Freeport-McMoRan, a to wystarczy, by podtrzymać nerwowość kupujących surowiec. Przy tak wysokich cenach inwestorzy nie pytają już tylko, czy popyt jest silny. Zaczynają pytać, czy fizycznie da się jeszcze dowieźć wystarczającą ilość metalu.

Dlaczego kwas jest tak ważny?

Wiele współczesnych kopalń stosuje metodę odzyskiwania metalu zwaną SX-EW. W tej technologii nie wrzuca się skały do wielkiego pieca, ale „rozpuszcza” się zawartą w niej miedź dzięki specjalnych roztworów chemicznych opartych właśnie na kwasie siarkowym. Można to porównać do parzenia herbaty, jeżeli nie masz wody, nie wydobędziesz smaku z liści, choćby jeżeli masz ich całe pudełko. Eksperci podkreślają, iż ta konkretna metoda produkcji odpowiada za blisko 17 proc. całej miedzi dostępnej na świecie. Oznacza to, iż niemal co szósta tona tego metalu zależy bezpośrednio od dostępności kwasu siarkowego.

Rynek widzi niedobory, a nie tylko cykl

Miedź zaczyna zachowywać się jak metal, w którym spotkały się trzy historie naraz, czyli wieloletni popyt na elektryfikację, krótkoterminowy stres podażowy oraz geopolityka, która podniosła koszty chemii i logistyki. Do tego w ostatnich dniach raportowano odbicie popytu z Chin i narastające ryzyka po stronie podaży. Do tego mamy rekordowe ceny siarki i możliwy wpływ wojny z Iranem na produkty potrzebne do rafinacji.

Wygląda na to, iż dopóki nie pojawi się większa fala nowej podaży, miedź może utrzymywać się bardzo wysoko, choćby jeżeli część rynku będzie próbowała łapać oddech po tak mocnym ruchu. To potencjalnie oznacza, iż najważniejsze pozostają trzy zmienne. Po pierwsze, czy problemy w kopalniach i hutach rzeczywiście się utrwalą. Po drugie, czy popyt z AI, centrów danych i elektryfikacji utrzyma tempo. Po trzecie, czy Chiny pokażą realną poprawę gospodarki.

Do tego dochodzi temat siarki i kwasu siarkowego nad czym w drugiej połowie kwietnia pochylili się analitycy Goldman Sachs. Sytuacja przez nich opisana sprowadza się do tego, iż światowa produkcja miedzi znalazła się w trudnym położeniu przez brak dwóch pozornie mało istotnych składników, czyli siarki i kwasu siarkowego. Choć rzadko o nich słyszymy, są one niezbędne do działania nowoczesnych kopalń.

Jeśli problemy z transportem siarki i kwasu potrwają dłużej, z rynku mogą zniknąć ogromne ilości miedzi. Najmocniej ucierpią dwaj giganci wydobywczy, czyli Chile, gdzie produkcja może spaść o około 200 tysięcy ton oraz Demokratyczna Republika Konga, której grozi ograniczenie wydobycia o kolejne 125 tysięcy ton. Dla skali warto dodać, iż miedź jest kluczowa dla budowy farm wiatrowych, paneli słonecznych i samochodów elektrycznych, więc takie braki mogą odbić się na cenach technologii.

Idź do oryginalnego materiału